
Sąd Okręgowy w Nowym Sączu oddalił wniosek Zbigniewa Kurasia z Waksmunda o odszkodowanie i zadośćuczynienie za represje, jakie spotkały jego ojca, Józefa Kurasia ps. "Ogień". Pełnomocniczki wnioskodawcy zapowiedziały złożenie apelacji.
Podczas ogłaszania ustnych motywów rozstrzygnięcia sąd odniósł się jednak do działalności dowódcy podziemia niepodległościowego. Jak podkreślono, choć Józef Kuraś zmarł w następstwie podjętej próby samobójczej po otoczeniu przez siły bezpieczeństwa, odpowiedzialność za sytuację, która doprowadziła go do tego kroku, ponosiły komunistyczne organy i służby.
Postępowanie trwało dziesięć lat. W jego trakcie analizowano okoliczności działalności Józefa Kurasia oraz wydarzenia związane z jego śmiercią. Według pełnomocniczek wnioskodawcy sprawa ma również wymiar historyczny i dotyczy oceny działań podejmowanych w realiach powojennej Polski.
Józef Kuraś był ścigany przez komunistyczne organy bezpieczeństwa. W lutym 1947 roku został otoczony przez oddziały Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Urzędu Bezpieczeństwa i Milicji Obywatelskiej. Ciężko ranny zmarł 22 lutego 1947 roku w szpitalu w Nowym Targu. W tym samym czasie urodził się jego syn Zbigniew, który nigdy nie miał możliwości poznać ojca.
Do dziś nie jest również znane miejsce pochówku Józefa Kurasia. Jego ciało nie zostało wydane rodzinie.
Pomimo ustaleń dotyczących odpowiedzialności komunistycznych organów za okoliczności prowadzące do śmierci "Ognia", sąd nie zasądził na rzecz jego syna odszkodowania ani zadośćuczynienia.
Pełnomocniczki Zbigniewa Kurasia - mec. Anna Bufnal oraz mec. Katarzyna Szybowska-Zünbülzanbak - nie zgadzają się z rozstrzygnięciem. Zapowiedziały wniesienie apelacji i domaganie się ponownej oceny sprawy z uwzględnieniem realiów historycznych oraz ustaleń dotyczących odpowiedzialności komunistycznych organów i służb.
oprac. r/