
NOWY TARG. Sala Euroregionu "Tatry" w ramach projektu "Dźwięki bez granic" gościła niezwykłego muzyka i lutnika zarazem, który swoje zamiłowanie do gry na gitarze połączył z budowaniem tych pięknych instrumentów.
Maciej Mensfeld pochodzi z wielkopolskiego Wągrowca, gdzie od najmłodszych lat, wychowany w kupieckiej co prawda, ale z muzycznymi zamiłowaniami, rodzinie. Dla niego muzyka stała się treścią życia, co skierowało go do nauki w tamtejszej szkole muzycznej.
Zaczęło się od gitary klasycznej, ale ówczesna moda na elektryczną "deskę" nie pozwoliła mu pozostać biernym na aktualne trendy. Ceny nowego sprzętu były zaporowe (dwie średnie pensje miesięczne), ale z pomocą przyszła determinacja Maćka, który w sklepie muzycznym odrysował kształt kultowej gitary oraz zaangażowanie znajomego stolarza, który deskę wyciął; jej uzbrojenie na podstawie instrukcji z "Młodego Technika" dla domorosłego lutnika nie było już problemem. Dobre wyniki w nauce były dla taty Mensfelda podstawą do wyłożenia sporej kwoty na oryginalną SAMBĘ.
Jednak licealna edukacja, skierowana pod kątem przyszłych studiów medycznych, nie była zgodna z planami Macieja, który w swej dociekliwości dotarł do adresu jedynego w Polsce (i unikalnego w Europie!) Technikum Budowy Instrumentów Lutniczych w Nowym Targu. Rodzice, chcąc nie chcąc, odbyli ponad 500-kilometrową podróż na Podhale, gdzie przy życzliwości dyrektora Józefa Staszla młodzieniec zakotwiczył w szkole i mieście już na stałe. Efektem tego była celująca praca dyplomowa - dwuszyjkowa elektryczna gitara i koleżanka z klasy Zosia, z którą wziął ślub zaraz po maturze.
Dalsze losy Macieja Mensfelda były równie ciekawe co burzliwe. Casting blondyna do zespołu Roma, kontakty muzyczne z Andrzejem Brandstaetterem czy Krzysztofem Klenczonem; dobry gitarzysta, a przy tym lutnik był cennym nabytkiem każdego zespołu.
Stan wojenny urwał źródło dochodów z tras koncertowych, toteż za namową kolegów założył własną firmę: Mensfeld - wyrób i naprawa instrumentów muzycznych, która mieściła się w Nowym Targu przy ul. Na Równi. Wykonane przez niego elektryczne gitary nie ustępowały jakością renomowanym Gibsonom czy Fenderom, toteż chętnie były nabywane przez krajowych muzyków z racji dużo niższej ceny. Współpraca ze światowym producentem osprzętu muzycznego, Helmutem Schallerem dodała firmie prestiżu, podobnie jak złoty medal na Międzynarodowej Wystawie Muzycznej we Wrocławiu w 1993 roku. Dwa lata później wyjechał na targi NAMM Int. Music Market w kalifornijskim Anaheim, aby wylądować w ...Chicago, gdzie znalazł zatrudnienie przy renowacji mebli i muzycznym graniu w polskich lokalach. Po kilku latach wrócił do USA, gdzie dane mu było pracować m.in. w słynnej pracowni Williama Harrisa Lee.
Ciężka choroba przerwała złotą passę Mensfelda. Po długiej rehabilitacji wrócił do Nowego Targu, a dziś, już jako 73-letni muzyk, koncertuje z przyjaciółmi ze znanego zespołu New Market Jazz Band. To właśnie oni oprawili jego benefis, podczas którego kolega z zespołu, dr Maciej Mikulski z humorem opowiadał o jego życiowych przygodach, z których każda mogłaby być tematem oddzielnej opowieści. Ich zbiór to byłby prawdziwy "Mensfeld Vabank"...
js/