Rubieże Doliny Chochołowskiej: Siwiańskie Turnie

Przedpołudnie jednego z pierwszych marcowych słonecznych dni. Szybka decyzja w sprawie jakże urokliwego spaceru rubieżami Doliny Chochołowskiej. Wytyczone szlaki w tej części Tatr znamy niemal na pamięć, więc najwyższa pora na zapoznanie się z tymi nieoznakowanymi i rzadko uczęszczanymi, ale bezsprzecznie bardziej urokliwymi zakątkami.
Zaczynamy od Polany Pod Jaworki podążając w stronę Molkówki dawną drogą umiejscowioną równolegle nad Doliną Chochołowską. Jest to stary trakt opisywany w wielu tatrzańskich epopejach, zamknięty dopiero za czasów komunistycznych. To tędy od wielu dziesięcioleci wędrowano pieszo i furmankami z Zakopanego drogą prowadzącą dnem Doliny Cichej do Orawic i dalej do niegdysiejszych Austrio-Wegier.

Z Polany Pod Jaworki lekkim podejściem docieramy na Hawryłówkę zwaną także Gabrielówką leżącą ponad lewym brzegiem dolnego odcinka Siwej Wody. Na polanie tej od dawien dawna stały szałasy pasterskie, a sama polana co najmniej od 1720 należała do sołtysów z Podczerwonego o nazwisku Leja. Nazwa Hawryłówka, pojawiająca się już w 1720, pochodzi od nazwiska Hawryło, występującego w sąsiednim Chochołowie w 1742, a potem także w innych pobliskich wsiach. Wchodzimy do hawryłowskiego lasu obecnie zarządzanego przez Wspólnotę Leśną Uprawnionych 8 Wsi w Witowie. Pomimo lekkiego przymrozku trakt sprawia wrażenie mocno podmokłego. Po dłuższej chwili wychodzimy na Polanę Molkówka. Skręcamy w lewo, w kierunku góralskich szałasów. Mijamy je po prawej stronie dość szybko zanurzając się w leśnej gęstwinie. Wspinamy się przez las stromo w górę i po około 15 minutach osiągamy skalisty szczyt Siwiańskich Turni (1065 m n.p.m), czyli jak mówią o nich miejscowi - Siwowiańskiej Skały. Ciekawa jest sprawa ich nazewnictwa. W dokumencie z 1706 r. wymienione są pod nazwą Siwa Skała. W 1901 r. Towarzystwo Tatrzańskie nadało im nazwy Turni Jana Kantego Andrusikiewicza dla uczczenia pamięci jednego z organizatorów Powstania Chochołowskiego. Później jednak uznano za niewłaściwe nadawanie skałom i turniom nazw pochodzących od nazwisk i pozostała nazwa pochodząca od pobliskiej Siwej Polany.

Na szczycie rozpalamy ognisko piekąc kiełbaski i boczek. Z góry podziwiając piękne widoki na Dolinę Chochołowską i część panoramy Tatr Zachodnich poddajemy się refleksji zupełnie się przy tym wyciszając. Niewątpliwie – jesteśmy co do tego przekonani – warto choć na chwilę zanurzyć się w niedostępne dla ogółu leśne prześwity i zobaczyć jak wygląda prawdziwie uśpiona podhalańska przyroda.

Po godzinnej przerwie czas na drogę powrotną. Schodzimy ostro w dół bez ścieżki pomiędzy dwoma wierzchołkami lądując u podnóża Siwiańskich Turni. Stąd wzdłuż skał, przedzierając się przez leśną gęstwinę podążamy w kierunku Siwej Wody zaraz, za którą dostrzegamy Siwą Polanę. Tu już tradycyjnie wyprawę kończymy w zaprzyjaźnionej Leśniczówce u Zięby.

Norbert Wasik

copyright 2007 podhale24.plData publikacji: 08.03.2011 14:30