
CAMBRIDGE. - Coraz rzadziej jestem ‘tam’ ale jeszcze nie do końca ‘tutaj’. Jakby wpół do ojczyzny lub od ojczyzny. Jak może być więcej Polski bez Polski? - pisze w cyklicznym felietonie Andrzej Milewski.
Wiosną roku 2008 w internecie znalazłem pracę za granicą. Załatwiłem wszystkie formalności, kupiłem bilet, spakowałem walizkę i wyjechałem do Anglii. Taki wyjazd był dla mnie skokiem na nieznane i głębokie wody, mimo, że już od pierwszego dnia w Cambridge miałem zapewnione zakwaterowanie, a następnego pracę.
Czasami zastanawiam się dlaczego Polskę dotyka kolejna degradacja narodu jaką jest najnowsza emigracja. Czy dlatego, że w kraju jest dobrze, czy źle? Jak wiemy poprzednie odpływy ludności były z powodu kryzysów, wojen i konfliktów. Tym razem jest tak samo. Byłem jednym z kilku milionów Polaków, którzy od wstąpienia Polski do UE wyjechali w celach nie tylko zarobkowych, ale też, z powodu wojny Polsko-Polskiej. Obecnie kontynuuję edukację na kierunku Filmoznawstwo na Anglia Ruskin University w Cambridge. Do Polski jeżdżę kilka razy w roku z powodu chęci utrzymania kontaktu z synem.
Wyjazd wzbogacił mnie o kolejne spojrzenia na Polskę, spojrzenie z jeszcze jednej, innej niż dotychczas perspektywy. Perspektywy dającej możliwość wyboru i co ważniejsze zbliżenia się do zrozumienia zjawiska jakim jest ’Polskość’. Gdy w Polsce Polak Polaka wali ‘politycznym kijem baseballowym’ pałając do siebie ognistą niechęcią - to tutaj w Królestwie Brytanii książe William z Kate obnoszą się przed mediami swoimi zaręczynami i ślubem. Gdyby ktoś mnie zapytał co wybieram: nagą nienawiść czy przykrytą miłość, Polskie sobiepaństwo i buńczuczność albo angielski takt i skromność to odpowiedź byłaby prosta.
Coraz trudniej akceptuje Polski centyzm, dla mnie mój rodzinny kraj to nie środek Europy czy świata. Mam niechęć do poglądu i przekonaniu o ’byciu ‘Mesjaszem narodów’, i nawracaniu innych. Drażnią mnie kompleksy, jak chociażby; kompleks ofiary, i odrzucają mnie plagi polskie, na przykład; pozoranctwo czy cierpiętnictwo na pokaz.
Znam Polaków w Cambridge, spotykam się z nimi w Domu Polonii i rozmawiamy o patriotyzmie. Znajdujemy różnice kulturowe między tymi dwoma krajami, zwłaszcza religijne i ekonomiczne, jednak gdy chodzi o podobieństwa, to nie możemy ich znaleźć. Dlaczego? Długo, bardzo długo trzeba uczyć jeszcze historii, która determinuje teraźniejszą tożsamość. Rzeczywistość zasłaniają okulary, które nadal nosimy; mityczne spojrzenie na Zachód jako: ‘cud, miód, siódme niebo’, indoktrynacja Polaków daje znać coraz gwałtowniej, brak możliwości porozumienia się narasta, znerwicowanie z powodu braku przynależności również daje znać, nieustające pretensje oto, że najbliżsi sąsiedzi nie kochają, te i inne odciążenia, to kolejne warstwy brudu na okularach większości Polaków.
Starając się być jak najbardziej obiektywnym i szczerym stwierdzam, że moja ojczyzna zmienia się na niekorzyść. Jaka jest Polska? Na pewno nowoczesną kolonią epoki post-kolonialnej czyli dostawcą taniej, solidnej i licznej siły roboczej oraz rynkiem zbytu Zachodnich towarów.
Najważniejsze jest, że mój wyjazd rozsadził w pył już pęknięte monumenty mitów i stereotypów, w które wierzyłem. Pozostaje chyba tylko paradoks, że im dalej od Polski tym więcej Polski, im mniej Polski na co dzień, tym częściej objawia się u mnie patriotyzm, a może to nie patriotyzm się objawia? Jeśli nie patriotyzm to co? Na te pytania muszę znaleźć odpowiedzi.
Andrzej Milewski