Zmarł Władysław Szepelak, były więzień KL Auschwitz i KL Mauthausen

NOWY TARG. W nowotarskim szpitalu w wieku 88 lat zmarł Władysław Szepelak, członek Związku Walki Zbrojnej, odznaczony m. in. krzyżami: Armii Krajowej, Partyzanckim i Oświęcimskim. Pogrzeb odbędzie się we środę o 12.30 w kościele parafialnym w Bielance.
Urodził się w 1924 r. w Zakopanem. W okresie hitlerowskiej okupacji zajmował się przemytem na Słowację, później wraz z ojcem wstąpił do ZWZ (oddział kpt. Wojciecha Bolesława Duszy „Szaroty”), przybierając pseudonim „Mały”. W latach 1941-43 uczęszczał do szkoły zawodowej dla młodzieży rolniczej w Rabie Wyżnej, w tym czasie przekazywał meldunki w ramach prowadzonej konspiracji. We wrześniu 1943 r. Gestapo zamordowało jego ojca i babcie. Władysław zaś wraz z matką i stryjem zostali aresztowani i osadzeni w więzieniu w Czarnym Dunajcu, później w zakopiańskim „Palace” i na Montelupich w Krakowie, stamtąd trafi do KL Auschwitz. W lutym 1944 r. Szepelak został wywieziony do Mauthausen (matka i stryj zginęli w Auschwitz). Gdy amerykańskie wojska zajęły obóz, ważył 37 kilogramów, był chory na gruźlicę płuc, miał odmrożone palce rąk i nóg. W swojej książce "Ja przetrwałem…" napisał - "sam się dziwię, że przeżyłem… Modliłem się jednak codziennie w marszu do pracy i z pracy – to pozwalało mi znieść ból i zmęczenie. Wierzyłem, że Matka Boska pomoże mi przetrwać i doczekać wolności".

Wrócił do Bielanki, potem m.in. budował Nową Hutę i kombinat obuwniczy w Nowym Targu, kierował budowami kościołów, szkół i ośrodków zdrowia w regionie. Pisał wiersze o tematyce partyzanckiej i religijnej, gawędy i opowiastki. Uczestniczył w konkursach poezji.

Cztery lata temu otrzymał stopień porucznika. Gdy dwa lata temu żegnano Wincentego Galicę, mówił nad jego trumną: "Jeszcze w 2009 r. było nas czterech ostatnich byłych więźniów osławionej zakopiańskiej katowni więzienia gestapo „Palace”, byłych więźniów KL Auschwitz i innych niemieckich obozów koncentracyjnych. /.../ Trzeba się zastanowić, co dalej, bo pamięć ludzka jest bardzo krótka. Stanisław, Józef, (chodzi o Stanisława Frączystego, sławnego kuriera tatrzańskiego, który spoczął na cmentarzu w rodzinnym Chochołowie i Józefa Hordyńskiego - pułkownika, którego urna z prochami znajduje się w Zakopanem na Pęksowym Brzysku - przyp. red.), Wincenty i ja podjęliśmy trud niesienia i krzewienia pamięci".

I niósł tę pamięć. Starał się ocalić od zapomnienia partyzantów i ludzi, kórzy zginęli walcząc o wolną Ojczyznę. Za własne pieniądze pieniądze stawiał pomniki i fundował tablice upamiętniające swego dawnego dowódcę i kolegów z oddziału partyzanckiego. Stowarzyszenie Auschwitz Memento przygotowało film dokumentalny "Życie jest śpiywką", oparty na losach śp. Władysława Szepelaka.

---
„Ten dom Podhale oblewało płaczem”
Gdy Czarne Orły pod Tatry wtargnęły
Wille „Palace” dla siebie zajęły.
Dom ten z tak piękną nazwą „Palace”,
Ten dom Podhale oblewało płaczem [...]
Przeszła już wojna, po niej lat dziesiątki
Gdzież się podziały kajdany, pamiątki,
Ślady znaczone krwią, paznokciami,
Cośmy przykuci do muru drapali [...]
Ta willa krwią naszą jest zroszona cała,
Co w czasie przesłuchań z ran naszych tryskała.
Kto będzie oglądał te kajdany w celi,
Niech odmówi pacierz za tych, co zginęli.
(fragment wiersza Władysława Szepelaka pt. „Palace”)

opr.s/

copyright 2007 podhale24.plData publikacji: 27.02.2012 22:04