Koło Łowieckie Przehyba uczciło patrona św. Huberta (zdjęcia)

SZLACHTOWA. W kościele p.w. Matki Bożej Pośredniczki Łask, dawnej cerkwi obrządku greckokatolickiego odbyła się uroczysta msza święta w intencji członków Koła Łowieckiego „Przehyba”.
Uroczystość związana była z przypadającym w tym dniu świętem patrona myśliwych, św. Huberta. Do mszy grała orkiestra dęta przy OSP w Krościenku.

Mszę świętą odprawił i wygłosił homilię proboszcz ks. Józef Włodarczyk. W homilii nawiązał do historii żywota św. Huberta i działalności myśliwych, którzy nie zawsze są postrzegani w społeczeństwie w wymiarze pozytywnych działań na rzecz ochrony przyrody, ale też niesprawiedliwych i krzywdzących sądów.

– Myśliwy to przyrodnik. Dzisiejsze święto jest świętem ludzi mających wspólną pasję przyjmowania darów przyrody bez uszczuplania jej zasobów naturalnych – mówił proboszcz.

A sztandar, który dziś trzymacie przed ołtarzem – dodał - jest znakiem tego co was łączy i scala waszą wspólnotę.

Po mszy proboszcz został odznaczony odznaką honorową „Za zasługi dla łowiectwa”. Odznakę wręczył Stanisław Kasprzak, prezes Koła Łowieckiego „Przehyba”.

– Macie we mnie sprzymierzeńca waszych działań na rzecz przyrody. O myśliwych należy mówić dobrze, albo wcale – podkreślił ks. Włodarczyk.

Koło Łowieckie „Przehyba” powstało w 1968 roku. Należą do niego myśliwi z Tylmanowej, Krościenka i Szczawnicy. - Działa na ponad 6 tysiącach hektarów. Szczególnie zajmuje się hodowlą i dokarmianiem zwierzyny, zwłaszcza zimą i wczesną wiosną, kiedy w lesie jeszcze zalega gruba warstwa śniegu – mówi prezes.

W lasach od Tylmanowej po Szlachtową występuje wiele gatunków zwierząt. Są tu jelenie, sarny, dziki, rysie i wilki, a także egzotyczne na tym obszarze, jenoty przybyłe z dalekiej Syberii.

- Prowadzimy zrównoważoną gospodarkę łowiecką w podległych nam lasach. Staramy się dbać o ekosystem. Dochód ze sprzedaży ubitej zwierzyny przeznaczamy na działalność statutową. Z dobrowolnych składek myśliwych prowadzona jest obecnie akcja przywrócenia populacji królewskiego ptaka głuszca – mówi Bronisław Słowik, skarbnik Koła Łowieckiego „Przehyba”.

W Kole Łowieckim brakuje kobiet, choć – jak zapewnia Bronisław Słowik – znalazła się jedna ochotniczka, która odbyła już staż łowiecki, a po zdaniu egzaminów stanie się wkrótce pełnoprawnym myśliwym. Ale to nie wystarczy na założenie Klubu Dian, jak ma to miejsce w innych Kołach w Polsce - z uśmiechem dodaje.

Tekst i zdjęcia Stanisław Zachwieja

copyright 2007 podhale24.plData publikacji: 03.11.2012 15:15