
W najbliższą sobotę Jędrzej Dobrowolski spróbuje zmierzyć się z nienaruszonym od 34 lat rekordem Tatr Jacka Niklińskiego. Reprezentant Polski w Speed Ski wykona próbę na Kasprowym Wierchu. Cele jest 180,632 km/h.
Pierwszy raz w swojej sportowej karierze Speed Ski pojedziesz w polskich górach. To dla ciebie ważny moment?
Jędrzej Dobrowolski: - To dla mnie wyjątkowa chwila. Cieszę się, że mogę coś takiego zrobić u siebie, na moim podwórku. Do tej pory mogę powiedzieć, że czułem się trochę osamotniony. Jestem przecież jedynakiem w Speed Ski, a do tego wszystko co robiłem było zawsze gdzieś daleko. I dla wszystkich te moje wyczyny były takie trochę wirtualne. Moja rodzina, moi znajomi, czy kibice dowiadywali się wszystkiego z mediów czy z moich opowieści. To było trochę na zasadzie "gdzieś tam Jędrzej Dobrowolski jeździ i bije te rekordy". A teraz będę mógł to wszystko zaprezentować, przybliżyć w Polsce. To wyjątkowa dla mnie chwila, bardzo się z tego cieszę.
Do tego przejazdu w Tatrach przymierzasz się już od lat. Marzenie się spełnia?
- Trochę tak. Rzeczywiście o tym, żeby w końcu to zrobić u nas w kraju, u nas w Zakopanem, u nas na Kasprowym to myślałem od dłuższego czasu. Już nawet poczyniłem pewne kroki trzy lata temu. Starałem się ale zawsze pojawiały się jakieś tam przeszkody i do tej pory się to nie udało. Ale wygląda na to, że tym razem przejadę i , że jest to nowego początek.
Jak się przygotowujesz do tego startu? Okazji za dużo to przetestowania trasy nie miałeś.
- Zakładam długie narty zjazdowe, które mają długość 215 cm. Są więc troszkę krótsze niż te moje, które służą mi do bicia rekordów. No i staram się zasuwać ile mogę po trasach turystycznych. Oczywiście robię to z samego rana kiedy nikogo jeszcze nie ma, tak żeby się nikim nie zderzyć. I w ten sposób oswajam się z prędkościami, z tym środowiskiem, z tymi trasami. Musze stworzyć sobie w głowie tę teorię. Wyobrażam sobie mniej więcej jak to będzie wszystko wyglądać. Musze wyczuć pewne rzeczy i zrozumieć jak będzie przebiegał przejazd i jak będzie się odbywało hamowanie. Bo też to jest jedna z najważniejszych części mojej próby. Rozwinąć prędkość to nie jest wielka sztuka ale zatrzymać się, szczególnie kiedy nie ma jakiejś wielkiej przestrzeni hamowania, jest już nieco trudniej. Opracowuję więc wszystko i układam w głowie. Kiedy przyjdzie moment, w którym będę mógł w stu procentach wykorzystać tę wyznaczoną trasę i zacznę szybko jeździć, będę gotowy na podjecie wyzwania. Będę miał gotowy plan działania.
Ale to nie jedyny twój trening?
- Tak, oczywiście. Pracuję także nad siłą i dynamiką. Poza treningiem narciarskim muszę cały czas dbać o wszystkie aspekty przygotowania fizycznego i utrzymywać się w dobrej formie. Dużo siłowni. Trochę też karate.
Czy myślisz, że ta próba na Kasprowym może w przyszłości zaowocować jeszcze poważniejszymi zawodami? Na przykład Pucharem Świata w Speed Ski?
- Na pewno informacja pójdzie w świat i będzie to kolejna promocja tego wyjątkowego sportu jakim jest narciarstwo szybkie. FIS już od jakiegoś czasu podpytuje o Polskę tym bardziej, że są zawody Pucharu Świata, które są wolniejsze, niż to co można by zorganizować w Polsce. Możemy zrobić szybsze zawody, niż na przykład w Szwecji. Więc teraz otrzymają tego potwierdzenie. Zorganizowanie próby prędkości na porządnym poziomie jest możliwe nie tylko w Szwajcarii, Francji czy Austrii. Liczę na to, że to się fajnie rozwinie i że odbędą się w przyszłym roku zawody. Jeśli nie pod auspicjami FIS-u to przynajmniej zawody amatorskie. Bardzo bym chciał, żeby trasa, którą budujemy z Polskimi Kolejami Linowymi spełniała warunki homologacji. Z tak spełnionymi warunkami trasa może stać się trasą pucharową.
Powiedziałeś na początku, że wreszcie będziesz mógł podzielić się swoją pasją tutaj w Polsce, w Tatrach. Nie zapominajmy jednak, że ta twoja pasja to sport ekstremalny. Jak rodzina podchodzi do zbliżającej się próby, którą zobaczą na własne oczy?
- Już teraz widzę, że jest duże zainteresowanie tym wydarzeniem. Bardzo się cieszę z tego powodu. Rzeczywiście będę mógł to pokazać moim rodzicom, mojej żonie, moim najbliższym znajomym i przyjaciołom. Ale także zakopiańczykom i ludziom, którzy przyjadą tutaj. To jest dla mnie fantastyczna sprawa. Ten mój świat przestanie już w końcu być tak bardzo wirtualny. Zapraszam więc wszystkich narciarzy na mój przejazd 23 marca około godziny 9. Wszystko odbędzie się na Kasprowym Wierchu na Goryczkowej.
To już w sobotę. Zjedziesz w Tatrach po czym znowu ruszasz w świat...
- Tak, dwa dni po Kasprowym ruszam do Francji do Vars, gdzie wykręciłem w styczniu 230.19 km/h. Odbędą się tam elitarne zawody Speed Ski Masters. To zawody, na które zaproszono jedynie 10 śmiałków z całego świata. Znalazłem się w tej grupie ponieważ moje ostatnie wyniki sprawiły, że należę do czołówki światowej. W Vars mamy pobijać rekord świata. Strasznie się cieszę na takie zawody bo uwielbiam szybkość. Ten sezon zakończę więc z dużymi prędkościami. Do tego to dla mnie ogromne wyróżnienie, że mogę startować z najlepszymi z najlepszych. Wspaniała sprawa. Bardzo się cieszę. Trzymajcie za mnie kciuki!
Tomasz Wilinski, opr.s/