Dwa pierwsze miejsca w konkursie na najlepszego oscypka podczas Targów w Zakopanem (zdjęcia + video)
- Żeby ten oscypek nom wysed, no to trza nom podoić owce i krowę. Mleko wlewamy se do kotlika, który się nam w szałasie nad ogniem pali i podgrzewamy se go tam do trzydziestu siedmiu stopni. Przelejemy do pucury, wlewamy to mleko i klagomy je, żeby nam wysedł ten skrzep, ta podstawa do tego oscypka - opisuje Krzzysztof Dębski.
Następnie zademonstrował obróbkę powstałej masy za pomocą specjalistycznych narzędzi.
- Wychodzi nam pierw serwotka na górę i zochwilę zaś wybieramy tą ferurę, ozbijomy ten skrzep, żeby postał ten bundz. Jak ser osiednie na spodku, bierymy se miarkę i cyrpok. Nabijomy do cyrpoka sera, ugniatamy go i wrzucamy do kotlika z wodą tak z pięćdziesiąt, sześćdziesiąt stopni, żeby nam ta skórka wychodziła - opowiada.
Krzysiek Dębski zwrócił uwagę na to, jak wielkiego wyczucia wymaga praca z gorącym serem.
- Przebijamy go, żeby tą serwotkę jeszcze ze środka wyciągnąć, żeby kwasu mlekowego nam nie powstał. Wygniatamy go dalej na tym drucie, nabijomy w oscypiorkę. To jest forma, w której zakładomy obrączkę. Wyrobiomy boczki, stożek zacną już pomału formować. Wykończomy go i wrócymy troszkę do zimnej wody, żeby twardną nom troszkę, a potem wrócymy go do solanki, do rosołu naszego tak zwanego, i w solance se posiedzi dobę. Potem wkładomy w szałasie na półki i wędzi się dzień, dwa - opisał końcowe prcesy wyrobu oscypka baca Dębski.
Na sam koniec wytłumaczył, co dzieje się z pozostałą w kotle serwatką i jak pozyskuje się kolejny znany naptek.
- Momy potem po tej serwotce hurdę na górze. Tą hurdę zbieromy, wlewomy w pucurę, rozbijomy i wychodzi nam zyntyca. Słodko zyntyca. A jak ktoś lubi kwaśną, zostawiamy ją w szałasie na tydzień, na półtora, na dwa nawet, żeby se skwasiła. I tak powstaje cały proces tego oscypka, tego zycia bacowskiego - mówił Kzysztof Dębski.
em/r


























