Czasochłonne pasje
Do Miasta zjechali rękodzielnicy nie tylko z Podhala, ale z całej Polski. Katarzyna Kruczek spod Myślenic na nowotarskiej strefie rękodzieła gości po raz pierwszy. Każdą wolną chwilę poświęca na tworzenie upominków z makramy - aniołków, szkatułek czy zawieszek.
- Największym powodzeniem cieszą się szkatułki, które można podarować mamie, babci czy na dzień nauczyciela. Równie popularne są różnego rodzaju koszyczki z przeznaczeniem na pieczywo. Do tego podkładki pod kawę i herbatę. Natomiast "sznurek mnie nie ogranicza", mnie ogranicza tylko czas na robienie tych projektów - tłumaczy rękodzielniczka.
Sztuka często bywa czasochłonna. Opinię tę podziela również Natalia Dudzik. Wraz z siostrą spaceruje po podhalańskich łąkach i szuka unikatowych kwiatów, które potem stają się elementem biżuterii.
- Myślę, że mnie z siostrą wyróżnia to, że same zbieramy kwiaty na podhalańskich łąkach, suszymy i zatapiamy. To dosyć czasochłonne. Samo zbieranie i suszenie maleńkich kwiatuszków wymaga trochę pracy i cierpliwości przede wszystkim. Należy wkładać je pęsetą do książki, a potem zalać kilkoma warstwami żywicy - wyjaśnia rękodzielniczka z Podhala.
Oprócz ozdób i upominków na Rynku królują też rarytasy. Można zaopatrzyć się w miód z podhalańskich pasiek, regionalne sery, ziołowe napoje czy orientalną baklavę.
Warsztaty dla najmłodszych
Nie brakuje też atrakcji dla najmłodszych. Na Placu Słowackiego, gdzie mieści się strefa rodzinna, dzieci mogą przymierzyć strój Indianina, poznać dawne rzemiosła, upiec podpłomyka czy rozwiązywać quizy przygotowane przez FCC Podhale.
Dzieci mogą spróbować też swoich sił w rękodziele. Biorą udział w warsztatach, podczas których tworzą własne gliniane talerzyki oraz pachnące woreczki. Okazja do skorzystania z bogactwa strefy rodzinnej będzie jeszcze w niedzielę pomiędzy 14.00 a 19.00.
ip/































