Złota zasada: stawiaj na koncentraty i bazy
Kluczem do niemarnowania jedzenia jest trzymanie w szafkach produktów, które mają długi termin ważności i z których można w dowolnej chwili stworzyć coś innego. Idealnym przykładem są tu różnego rodzaju pasty i musy orzechowe. Zamiast kupować litrowe kartony z modnymi napojami roślinnymi (w których często połowę składu stanowi woda i emulgatory), znacznie mądrzej jest sięgnąć po czystą bazę.
Świetnie sprawdza się w tej roli choćby dobra pasta kokosowa BIO - czyli nic innego jak w 100% zblendowany miąższ z orzecha, bez żadnych ulepszaczy. Kiedy przepis na owsiankę lub koktajl wymaga użycia napoju kokosowego, wystarczy wrzucić łyżkę takiej pasty do ciepłej wody i energicznie wymieszać. Powstaje idealny płyn, dokładnie w takiej ilości, jaka jest w danej chwili potrzebna. Ekologiczny certyfikat (wspomniane BIO) to w tym wypadku pewność, że do słoika nie trafiły pozostałości po pestycydach z tanich upraw, co przy tak skoncentrowanym produkcie ma spore znaczenie.
Ratunek dla rzadkich zup i wodnistych sosów
Każdemu zdarza się czasem przesadzić z ilością wody lub bulionu podczas gotowania. Zupa krem z dyni wychodzi zbyt rzadka, a warzywne curry nie chce oblepić ryżu tak, jak robią to dania w dobrej, tajskiej restauracji. Sięganie w takiej sytuacji po mąkę pszenną czy skrobię ziemniaczaną to najszybsza droga do zabicia prawdziwego aromatu potrawy.
Tu znów do gry wchodzą sprytne, skoncentrowane dodatki. Gęsty, tłusty miąższ z orzechów (czy to nerkowców, czy to wspomnianego wcześniej kokosa) działa jak najlepszy, naturalny zagęstnik. Wystarczy dodać odrobinę pod sam koniec gotowania. Pod wpływem wysokiej temperatury twarda z reguły masa błyskawicznie się rozpuszcza. W efekcie sos zyskuje nie tylko idealną, jedwabistą konsystencję, ale też głęboki smak, który świetnie przełamuje ostrość takich przypraw jak imbir, chilli czy wędzona papryka.
Desery awaryjne z tego, co pod ręką
Sprytna kuchnia to również umiejętność radzenia sobie w sytuacjach, gdy nagle pojawia się ochota na coś słodkiego, a szafki ze słodyczami świecą pustkami. Zamiast biec do sklepu po wysoko przetworzone batony, warto wykorzystać to, co ma się w zapasach.
Suszone daktyle, resztka płatków owsianych, garść ulubionych orzechów i odrobina naturalnego "spoiwa" to wszystko, czego potrzeba do ulepienia kulek mocy. Tłuste bazy z czystego, ekologicznego miąższu świetnie sklejają składniki na zimno. Dodatkowo, jeśli rozpuści się je w kąpieli wodnej (wstawiając słoik do miski z gorącą wodą), zmieniają się w płynną polewę. Zalana nią ciepła jaglanka z jabłkami albo szybkie placki z bananów od razu zyskują urok weekendowego, nieśpiesznego śniadania, nawet jeśli ich przygotowanie zajęło góra dziesięć minut.
Mniej znaczy więcej
Ograniczenie liczby otwartych pudełek i słoiczków w lodówce to ogromna ulga. Trzymanie w kuchni kilku sprawdzonych, w stu procentach naturalnych baz - które nie psują się po trzech dniach od otwarcia - to po prostu wygoda. Wystarczy odrobina kreatywności, by udowodnić sobie, że z kilku prostych, jakościowych składników można wyczarować niemal każdy posiłek, nie generując przy tym zbędnych odpadów.
Jeśli interesuje Cię zdrowa żywność ekologiczna koniecznie odwiedź sklep https://ekogram.pl/

























