Przyjechali, zobaczyli, nic nie zrobili - problem z przystankami w Jabłonce pozostał

Chcąc wsiąść do busa w Jabłonce dużo ważniejsza od rozkładu jazdy jest wiedza, który pojazd, z którego przystanku odjeżdża.
Bo choć wydaje się, że dworzec jest jeden to okazuje się, że są dwa, a do tego busy do Zubrzycy nie zatrzymują się na żadnym z nich., bo mają swój osobny przystanek.

Komunikacyjne komplikacje stolicy polskiej Orawy opisywaliśmy już na naszym portalu. " Problemy z przystankiem busów w Jabłonce - sytuacja wciąż nierozwiązana"
Choć wydawałoby się, że skoro jest plac to wszyscy powinni się tam zatrzymywać, to praktyka okazuje się zupełnie inna.

Interweniowali w tej sprawie samorządowcy, ale póki co bezskutecznie. Radni z Zubrzycy skierowali też pismo do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w sprawie przystanku przy głównej ulicy Jabłonki. W odpowiedzi w dzień targowy przyjechała tu delegacja drogowców. Ci jednak stwierdzili, że przystanek w tym miejscu ma rację bytu, jest widoczny, a jego lokalizacja dobra. I tym samym podtrzymali swoją decyzję wydaną przed dziesięciu laty.

- Rada Gminy nigdy nie miała podjętej uchwały dotyczącej lokalizacji przystanków na terenie gminy - tłumaczy wójt Stanisław Kasprzak. - Nie mamy swojego miejsca, a musimy być właścicielem gruntu. Ciężko wskazać Rynek, bo tam my gruntem nie dysponujemy. GDDKiA twierdzi, że zrobili co mogli, reszta jest w gestii wójta - jak ustalimy miejsce to wyznaczymy przystanek i każdy przewoźnik będzie musiał przez to miejsce przejechać - podsumowuje.

Tymczasem wójt chciałby w miejscu kontrowersyjnego przystanku chociaż postawić wiaty dla podróżnych. Trzeba jednak najpierw porozumieć z właścicielami gruntu, a ci - jak przekonuje Stanisław Kasprzak - za bardzo nie chcą iść w tym zakresie na współpracę.
fi/

copyright 2007 podhale24.plData publikacji: 04.10.2025 08:00