Sala na najwyższym piętrze nowotarskiego hotelu wypełniona była do ostatniego miejsca. Wiele osób musiało stać, jednak atmosfera była gorąca i żywiołowa.
Odwaga jest towarem deficytowym
- Wiem, że jesteście spragnieni informacji z pierwszej ręki na temat tego, co się dzieje - zauważył minister na wstępie -zaczynając od informacji, że tego dnia Europejski Trybunał Praw Człowieka ogłosił wydanie zabezpieczenia nakazującego władzom RP powstrzymanie się od utrudniania objęcia obowiązków przez sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybranych 13 marca.
Mówił o praworządności, kolejkach w sądach i sztandarowych reformach, które mają przełożyć się na załatwianie spraw obywatelskich. Było też o rozliczaniu poprzednich rządów i problemach z tym związanych.
- Odwaga jest dziś towarem deficytowym, też słyszę pogróżki, ile to lat będę siedział, ale zupełnie się tym nie przejmuję. Mam skórę jak nosorożec wiem co robię, wiem, że robię słusznie - przekonywał mówiąc o prowadzonych sprawach odnośnie do afer poprzedniej władzy PiS.
Sędziowie we własnej sprawie
O tym, że system sprawiedliwości nie działa właściwie przekonał się także chwilę później wysłuchując pytań od uczestników spotkania.
Jeszcze w czasie, gdy minister przedstawiał sprawy ogólnokrajowe jak afera Zondacrypto, problemy z neosędziami czy Trybunałem Konstytucyjnym, wetami prezydenta - jeden z uczestników wstał i zawołał: - Ale my to wszystko wiemy - żądając udzielenia głosu mieszkańcom.
I faktycznie, już wkrótce mikrofon zaczął krążyć po sali, a zebrani mogli zgłaszać swoje uwagi nie tylko do funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, ale także problemów prawnych w służbie zdrowia.
- Mój brat wylądował w szpitalu psychiatrycznym. Jest rzymska zasada, że nikt nie może być sędzią we własnej sprawie. A mimo moich ciągłych skarg, co sześć miesięcy szpital ma wystawić opinię. Brat jest zdrowy. A tę opinię wystawiają sami lekarze wbrew opiniom, że nikt nie może być sędzią we własnej sprawie - mówił jeden z obecnych.
Sam minister przyznaje, że spotkał się z sytuacją, że opinię po prostu przeklejano zmieniając jedynie datę.
- Mamy zamiar zmienić zasadę i traktowanie osób ubezwłasnowolnionych, jest już projekt - przyznał zauważając, że przyjrzy się sprawie. - Przetrzymywanie ludzi bezprawne jest przestępstwem - dodał.
"To rzeczy porażające i wszystkie prawdziwe"
Głos zabrał też dr Maciej Jachymiak, lekarz psychiatra, który wraz z dwoma asystentkami zdrowienia z oddziału psychiatrii krótko naświetlili dramat, jaki rozgrywa się na oddziale.
- Sprawa ciągnie się od kilku miesięcy, bo instytucje państwa, które "nadzorują", "dbają" o obywateli nic w tej sprawie nie robią. Jesteśmy zdeterminowani patologią polegającą na notorycznym łamaniu prawa, stosowaniu przemocy psychicznej, fizycznej w nowotarskim szpitalu. Wszystko to wygląda koszmarnie, wręcz nieprawdopodobnie. W naszym powiecie rządził PiS i zrobił z dobrze funkcjonującej psychiatrii kolejny Janów Podhalski. Jutro składamy w prokuraturze rejonowej zawiadomienie o przestępstwie. To dziesięć historii opisanych przez pacjentów. To rzeczy porażające i wszystkie są niestety prawdziwe. Bardzo bym prosił o przyjrzenie się, bo jestem przekonany, że lokalna prokuratura będzie próbowała zamieść sprawę pod dywan. W tym prowincjonalne sądy i prokuratury są wyszkolone od lat - zwrócił się Maciej Jachymiak do ministra przekazując kopię zawiadomienia.
"Problemem jest tzw. układ zamknięty, czyli politycy lokalni, samorząd, który chroni swoich ludzi
Była położna nowotarskiego szpitala, zwolniona dyscyplinarnie 2020 przekonywała z kolei, że wnioski o postępowanie z wyłączeniem tutejszej prokuratury, a dotyczące lokalnego polityka - dyrektora szpitala nie wychodzą poza lokalne struktury. - Od 2020 roku nie zostało zrobione nic w kwestii dyrektora i nie został on rozliczony z żadnych rzeczy, nie tylko moich, a teraz się to jeszcze nawarstwiło - podkreśliła.
- Zrobię kwerendę, przyjrzę się tutejszej prokuraturze. Zawsze problemem jest tzw. układ zamknięty, czyli politycy lokalni, samorząd, który chroni swoich ludzi, który często ma swoje macki w różnych instytucjach. Jeżeli nie zrobimy porządku, to ci ludzie dalej będą bezkarni. Ważne by były wolne media, by to nagłaśniały to te lokalne instytucje będą się tego bać. Wiem, że czasem w lokalnych układach jest to trudne. Ryba psuje się od głowy... - zauważył Waldemar Żurek.
Józef Figura
O tych i innych sprawach jakie pojawiły się podczas spotkania z Waldemarem Żurkiem w naszej relacji wideo:





























