Jak wyjaśnia mł. bryg. Piotr Krygowski, rzecznik prasowy Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Targu, interwencje dotyczą okolic budynków użyteczności publicznej. Wszędzie tam, gdzie występuje duże skupisko osób i istnieje ryzyko, że owady mogą zaatakować osobę uczuloną.
Prywatna posesja? Obowiązek właściciela
Inaczej jest w przypadku prywatnych posesji. Tu właściciel sam musi radzić sobie z wyrojonymi pszczołami, czy też gniazdami os lub szerszeni. O pomoc może zwrócić się do znajomych pszczelarzy bądź prywatnych firm zajmujących się tego typu akcjami. Ale jest też możliwa sytuacja, gdy strażacy zainterweniują również na prywatnej posesji - mowa o sytuacjach, gdy któryś z domowników ma zdiagnozowane przez lekarza uczulenie na jad.
Interwencje w większości dotyczą os i pszczół, a jesienią pojawiają się też akcje dotyczące szerszeni, gdy przez lato wybudują swoje "banie", które o tej porze roku stają się łatwiej dostrzegalne.
Owady wracają do natury
Co potem dzieje się ze schwytanymi owadami? Jakkolwiek dla człowieka mogą być niebezpieczne, to przecież dla przyrody każde z nich jest pożyteczne.
- W żadnym przypadku nie ma mowy o jakiejkolwiek likwidacji. Pszczoły zwykle trafiają do pszczelarzy, a osy czy szerszenie wywozimy po drodze gdzieś do lasu i tam wypuszczamy - podkreśla Piotr Krygowski.
fi/


























