- Stajemy tu dzisiaj w obronie czegoś, czego nie da się w żaden sposób przeliczyć na pieniądze, w obronie naszego krajobrazu. Czerwony szlak to duma naszego regionu, trasa odwiedzana przez tysiące turystów i kuracjuszy. Ta potężna stalowa wieża brutalnie przetnie ten widok i bezpowrotnie zniszczy unikalny charakter tego miejsca - mówiła podczas spotkania Renata Możdżeń-Starowicz, radna powiatowa przedstawicielka zawiązanego niedawno Komitetu Ochrony Zdrowia i Środowiska w Rabce-Zdroju
Mieszkańcy obawiają się również strat materialnych. Bliskość tak ogromnej konstrukcji drastycznie obniży wartość okolicznych działek i domów
Samorząd i związane ręce
Burmistrz Leszek Świder rozkładał ręce tłumacząc zawiłości prawne i niewielkie możliwości działania samorządu. Kluczowe zmiany zaszły w 2019 roku, kiedy zliberalizowano przepisy krajowe. Wcześniej w strefach uzdrowiskowych A i B obowiązywał zakaz stawiania takich konstrukcji. Obecnie instalacje tego typu traktuje się jako inwestycje celu publicznego.
- Na poziomie samorządu gminy możemy protestować, ale tak naprawdę wszystko zależy od przepisów, które przyjmuje Sejm. Ustawa jest dokumentem wyższego rzędu niż uchwała czy rezolucja Rady Miasta. W maju wysłałem pismo do Ministerstwa Cyfryzacji i odpisali mi, że nie będzie żadnego zaostrzania prawa, tylko idziemy w kierunku jeszcze większej liberalizacji - tłumaczył burmistrz.
Gmina stara się blokować inwestycje tam, gdzie może - na przykład odmawiając zgody na dojazd ciężkiego sprzętu drogami gminnymi czy nie pozwalając na przeprowadzenie przyłączy prądu. Firmy telekomunikacyjne znajdują jednak inne sposoby, korzystając z dróg i działek prywatnych, na które właściciele wyrazili zgodę w umowach.
Mają też swój "sposób" na ograniczenie protestów wpisując oddziaływanie masztów jedynie w granicach działki inwestora, a to eliminuje konieczność pytania o zgodę sąsiadów.
Jak rodzynki w cieście?
Mieszkańcy dopytywali jednak: dlaczego właśnie w Rabce powstaje tak wiele tych przekaźników. Według radnych, w planach i procedowaniu znajduje się obecnie około 10-11 wież na terenie gminy. Pojawiły się nawet przypuszczenia, czy Rabka nie stała się miasteczkiem pilotażowym dla sieci 5G, skoro w sąsiednich miejscowościach o podobnej wielkości, takich jak Mszana Dolna czy Jordanów, stoją zaledwie po trzy takie obiekty.
Z wyjaśnień przedstawicieli firm telekomunikacyjnych, które przytaczał burmistrz, wynika jednak, że lokalizacje te są efektem przemieszczania się ludzi i logowań telefonów - m.in. wzdłuż ruchliwej zakopianki oraz na popularnych szlakach turystycznych, takich jak ten na Maciejową. A przedstawicielka firmy na jednym ze spotkań miała powiedzieć wprost: "nie będziecie korzystać z telefonów, to nie będzie przekaźników..."
Co dalej?
Burmistrz oraz radni zapowiadają dalsze działania. Podczas ostatniej sesji rabczańscy radni przegłosowali specjalną rezolucję, do której mają dołączyć mapę z zaznaczonymi masztami, aby uświadomić skróconą perspektywę ministrom i posłom. Samorządowcy planują także zorganizować spotkanie z udziałem mieszkańców, posłów i senatorów wszystkich opcji politycznych oraz przedstawicieli lobby telekomunikacyjnego, aby wypracować wspólne, mocne stanowisko. Ma ono odbyć się we wrześniu.
Mieszkańcy Słonego zapowiadają, że sprawy nie odpuszczą i będą blokować dalsze próby wylania betonu pod fundamenty wieży.
Józef Figura
Obejrzyjcie naszą relację wideo z protestu:































