Czwartek, 17 październik 2019, Imieniny: Małgorzaty, Ryszarda, Gabrieli
Czarny Dunajec i okolice
Clouds
Wiatr: 16.56 km/h Wilgotność: 93
Clouds
Wiatr: 16.56 km/h Wilgotność: 93
Clouds
Wiatr: 16.56 km/h Wilgotność: 93
Clouds
Wiatr: 1.8 km/h Wilgotność: 93
Clouds
Wiatr: 16.56 km/h Wilgotność: 93
Clouds
Wiatr: 16.56 km/h Wilgotność: 93
Jakość powietrza
Nowy Targ
Dobra
Zakopane
Bardzo dobra
09.01.2019, 10:46 | czytano: 3293

Zero emisji, maksimum emocji - jeździmy elektrycznym samochodem!

Dzięki działającej w grupie Autoremo firmie Anndora, będącej dealerem marki Renault mieliśmy ostatnio okazje pojeździć prawdziwą nowością. Nie, nie był to żaden nowy model czy model po faceliftingu - to co wpadło w nasze ręce to motoryzacja w zupełnie innym wydaniu, można by rzec - elektryzującym.

Jeździliśmy samochodami, które poza wieloma różnicami miały zawsze jeden wspólny element - silnik spalinowy. Raz był to diesel, innym razem za paliwo służyła benzyna - dziś po raz pierwszy prezentujemy samochód którego nie tankujemy, a ładujemy - prawie jak telefon, który każdy z nas ma w kieszeni.

Samochody elektryczne to przyszłość. Trend wydaje się nie do zatrzymania nie tyle ze względu na ekologie, co na mające wcześniej lub później nastąpić wyczerpanie dotychczasowych źródeł energii w postaci ropy naftowej. Surowiec ten odpowiada bezsprzecznie za to w jakim miejscu rozwoju świat jest dzisiaj - stosunkowo łatwo pozyskiwana energia pozwoliła na technologiczno - cywilizacyjny skok, który na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci dał nam wszystko to, bez czego dziś nie wyobrażamy sobie codzienności. Od lat widmo wyczerpania się zapasów łatwo dostępnych złóż ropy naftowej zmusza świat do poszukiwania alternatywnych źródeł energii. W przypadku motoryzacji samochody elektryczne wydają się rosnącą w siłę alternatywą.

Model jaki otrzymaliśmy do testu to niewielki miejski samochód Renault ZOE. Za napęd służy mu jedynie silnik elektryczny z bateriami których pojemność według różnych testów i rożnych standardów pozwala na przebycie od 300 do 400 kilometrów. Co ważne jest to pełnoprawne pięcioosobowe auto, które i na pierwszy i na drugi rzut oka nie różni się niczym od samochodów napędzanych silnikami spalinowymi. Różnice zaczynają się jednak już w momencie zajęcia miejsca za kierownicą i naciśnięciu przycisku „start”. Zamiast pomruku budzącego się do życia sinika słyszymy ciszę. Mimo to, samochód okazuje się gotowy do jazdy i naciśniecie pedału gazu rozpoczyna naszą przygodę. Cisza i wciskanie w fotel - to zestaw który czeka na każdego kto pierwszy raz zasiądzie za kierownicą elektryka. Jedyne odgłosy jakie do nas docierają to szum wiatru i toczących się opon, natomiast dostępny od pierwszego dotknięcia pedału gazu maksymalny moment obrotowy elektrycznego silnika sprawia, że nawet w skromnym i miejskim samochodzie jakim jest ZOE zostawiamy tradycyjne auta w tyle na każdych światłach.

Renault Zoe oferuje wszystko to, co tradycyjne samochody miejskie proponują. Znajdziemy tu zestaw audio, elektrycznie sterowane szyby, opcjonalną nawigację, automatyczną skrzynię biegów, klimatyzacje - generalnie wszystko to co być tu powinno.

Próżno natomiast szukać w ZOE wlewu paliwa - zamiast niego pod elementem z logo Renault na przedzie samochodu kryje się gniazdo ładowania. Samochód możemy ładować domowo ze zwykłego gniazdka w garażu czy w ogrodzie, ale tym sposobem naładowanie baterii od zera do maksimum zając może około 20 godzin.

Dostępne są też, choć nie powszechnie szybkie punkty ładowania które w zależności od parametrów naładować mogą baterie nawet w nieco ponad dwie godziny. Dostępność takich punktów jest różna i o ile w dużych miastach można znaleźć je choćby w galeriach handlowych o tyle na Podhalu mamy do dyspozycji dwa takie punkty: ładowarki Tesli przy Chochołowskich Termach oraz niedawno oddana do użytku ładowarka przy ul. Ludźmierskiej w Nowym Targu, na parkingu restauracji Ruczaj. Podczas naszego testu skorzystaliśmy właśnie z tej stacji o podczas gdy piliśmy kawę w restauracji - w niespełna 30 minut minut bateria ZOE zyskała ponad 25% pozwalając na przemierzenie kolejnych kilkudziesięciu kilometrów. Cena 1 kW prądu w stacji ładowania restauracji ruczaj to zaledwie 39 gorszy, a nasze ładowanie kosztowało nas nieco ponad 4 zł! Wyobrażacie sobie to? To cena niższa niż koszt jednego litra tradycyjnego paliwa!

Na tym oszczędności związane z elektrykiem się nie kończą. Silnik elektryczny jest bardzo prostą konstrukcją, szczególnie w porównaniu do dzisiejszych diesli. Nie mamy w nim oleju, wielu ruchomych elementów, filtrów, świec, układów wydechowych, chłodnic, pomp wody i paliwa i szeregu innych generujących koszty serwisowe elementów.

Niestety, niskie koszty eksploatacji doją radość dopiero po zakupie a ten jest bardzo drogi. Niewielkie ZOE, mimo, że według producenta jest najtańszą „elektryczną” propozycją na rynku to wydatek rzędu 130 tysięcy złotych. Gdybyśmy chcieli skorzystać z oferty Nissana, to nowa, druga generacja większego nieco modelu Leaf to koszt ponad 150 tysięcy złotych. Można iść dużo dalej - Tesla czyli samochody tworzone przez wizjonera Elona Muska wyposażane w wielkie baterie i dużej mocy elektryczne silniki kosztują ponad pół miliona złotych. Co prawda Tesla wprowadza właśnie „budżetowy” model w cenie około 150 tysięcy złotych, ale nie będzie to samochód na miarę swoich protoplastów.

Jak wypadł nasz test? Świetnie! ZOE to genialny samochód - dynamika i cisza robią wrażenie którego próżno szukać w większości spalinowych modeli. Czy te doznania warte są bycia pionierem tego rynku, klientem który jako pierwszy przesiada się na elektryka? Chyba nie. W cenie 130 tysięcy dostajemy niewielki samochód a szansa na to, że koszty jego eksploatacji zrównoważą wysoką cenę zakupu są niewielkie. W dodatku nie wiadomo jak rynek wyceni używane samochody - biorąc pod uwagę kluczowe znacznie baterii, która odpowiada też za znaczną część ceny samochodu to jej zużycie w czasie eksploatacji może utrudniać znalezienie klienta na rynku wtórnym. Renault ma tu jednak pewien pomysł - można baterii nie kupować na własność ale niejako wynajmować od producenta. Auto jest wtedy nieco tańsze ale co miesiąc płacimy czynsz za baterie, choć wtedy odpada nam zmartwienie o ich kondycje.

To co aktualnie proponuje nam nasz rodzimy polski rynek samochodów elektrycznych widać na przygotowanym przez Renault podsumowaniu.



Renault ZOE oraz i elektryczna wersja Renault Kangoo dostępne są do jazd testowych w salonach Anndora w Nowym Targu i w Krakowie - odkryjcie sami nową wersję motoryzacji i podzielcie się z nami wrażeniami w komentarzach.


wo/ zdjęcia Michał Adamowski
galeria zdjęć
najnowsze informacje
komentarze
kulson12:24, 26 stycznia 2019
ekologiczne auto na ekologiczny prąd z elektrowni na węgiel
jo10:03, 19 stycznia 2019
ta ekologia nie jest wcale tania ! jest to juz przeszłość . Ten prąd do ładowania jest nadal z węgla . Tylko wodór spełnia wymagania szeroko pojetej ekologi .
realista18:19, 16 stycznia 2019
"maximum emocji" hahahhahahahhah.... autor ma poczucie humoru... Emocje to byś miał jak byś 2 stycznia tym melexem chciał wrócić z Zakopanego do Krakowa... Po 8 h w korku ten super ekologiczny prund produkowany z pierdów jednorożców by ci skrzaty w wiadrach donosiły... Dodam że nie istnieje na świecie sieć elektryczna która wytrzymała by teoretyczne ładowanie wszystkich użytkowników samochodów - jeśli ci przeszli by z samochodów spalinowych na elektryczne.
tarżanin nowy17:23, 12 stycznia 2019
Uważam, że to wodór, a nie prąd jest przyszłością motoryzacji. Prąd z baterii to porażka, to cofnięcie użytkowości samochodów o 90 lat.
ICO20:35, 10 stycznia 2019
Jężdząc klasycznie benzyną po 200 K przebiegu mam co najmniej 40 tys. w kieszeni. Kto tyle zapłaci za ekologię?
takitam.19:31, 10 stycznia 2019
a ile wegla trzeba spalic, by wytworzyc prad potrzebny do naladowania tego cudenka i ile kilometrow realnie mozna na tym przejechac?
Rajder12:58, 9 stycznia 2019
Obawiam się tylko, ze większość ludzi za 130 tys. szuka trochę innego auta, a za taki egzemplarz (chodzi o gabaryty i osiągi) można by zapłacić - realnie - połowę tej ceny...
dodaj komentarz
regulamin
Komentarze są prywatnymi opiniami czytelników portalu. Podhale24.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Podhale24.pl zastrzega sobie prawo do nie publikowania komentarzy, w szczególności zawierających wulgaryzmy, wzywających do zachowań niezgodnych z prawem, obrażających osoby publiczne i prywatne, obrażających inne narodowości, rasy, religie itd.
Usuwane mogą być również komentarze nie dotyczące danego tematu, bezpośrednio atakujące interlokutorów, zawierające reklamy lub linki do innych stron www, zawierające dane osobowe, teleadresowe i adresy e-mail oraz zawierające uwagi skierowane do redakcji podhale24.pl (dziękujemy za Państwa opinie i uwagi, ale oczekujemy na nie pod adresem redakcja@podhale24.pl).
reklama
kursy walut
reklama
reklama
reklama
reklama
Pod naszym patronatem
Ta strona używa cookies. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies. Więcej informacji znajdziesz w naszej polityce prywatności. Zamknij