Opowiadania Andrzeja Finkelstina na Podhale24.pl: "Fałszywe pindy" - podhale24.pl
Nowy Targ
Clouds
-7°C
Clouds
-6°C
Clouds
-7°C
Clouds
-6°C
Clouds
-8°C
Clouds
-9°C
Jakość powietrza
Nowy Targ
Zakopane
Rabka-Zdrój
Nowy Targ
Bardzo dobra
PM 10: 0 | 0 %
Zakopane
Bardzo dobra
PM 10: 0 | 0 %
Rabka-Zdrój
Bardzo dobra
PM 10: 0 | 0 %
Kartka z kalendarza
08.07.2025, 07:46 | czytano: 1203

Opowiadania Andrzeja Finkelstina na Podhale24.pl: "Fałszywe pindy"

Z urodzenia nowotarżanin, od 30 lat zakopiańczyk. Na Podhale24.pl zakończyliśmy publikację powieści Andrzeja Finkelstina pt. "Melina Lenina, czyli o tym jak Wacek odrabiał wojsko w Poroninie". Wraz z autorem, zachęceni reakcją czytelników, publikujemy kolejne utwory Andrzeja Finkelstina - wybrane opowiadania z tomów pt. "Nokaut" i "Moje podróże autobusikiem". Są to swobodne opowieści i spostrzeżenia na różne tematy społeczne i psychologiczne w formie opowiadań, często czarno-humorystycznych, zazwyczaj mające drugie dno i morał. Kolejne opowiadania publikujemy co wtorek na Podhale24.pl. Dziś pt. "Fałszywe pindy".

Portret Andrzeja Finkelstina autorstwa Sylwii Marszałek-Jeneralczyk
Portret Andrzeja Finkelstina autorstwa Sylwii Marszałek-Jeneralczyk
Nokaut _ Moje podróże autobusikiem _ Fałszywe pindy
/Fantástico Chico Blanco/

Zdumiewające, a może raczej tragikomiczne, jest to, jak w szkolnym "gimbusie" ścierają się lokalne frakcje nastoletnich samic alfa. To ma być autobusik regularnej linii przewożący głównie młodzież? Bzdura. To mikroświat kulturowych intryg, dworskich frakcji i pełnowymiarowych kampanii o prym w kółku wzajemnej adoracji. Hipokryzja tych dziewczątek osiąga poziomy godne sejmowej mównicy i, co ciekawe, jej natężenie wydaje się być odwrotnie proporcjonalne do liczby zwierząt gospodarskich, przypadających na hektar w ich rodzinnej miejscowości. Im mniej łąk wokół domu, tym więcej pozowania i nadęcia. Próżność rośnie w postępie geometrycznym wraz z kurczeniem się odległości między domami dziewcząt, a także, co obserwuję z ciekawością, wraz z pustoszejącą przestrzenią w autobusie. Czym bliżej domu, tym więcej dramatów, spojrzeń spod rzęs i pełnych napięcia potyczek słownych o to, kto "z kim się już nie trzyma, bo ona powiedziała, że tamta to w ogóle, itd.". Pozycję w ferajnie określa tu nie majątek, jest on dopiero na drugim miejscu, nie inteligencja, a subtelne niuanse, między innymi odległość do domu wyrażona w metrach i lokalny akcent, delikatnie różniący się w zależności od przysiółka. Zaś o różnicach klasowych może jedynie świadczyć marka plecaka i model telefonu, koniecznie wystającego z tylnej kieszeni spodni. Dziewczęta budują hierarchie z precyzją godną inków, byle tylko wiedzieć, komu dziś powiedzieć "hejka", a komu demonstracyjnie zastąpić drogę. Czynnik taki jak głupotę pomijam. Nie dlatego, że jej nie ma, wręcz przeciwnie, jest jak tlen, wszechobecna i niezbędna do przetrwania tego ich małego świata. Słowem, autobus to mobilna arena socjologicznego kabaretu, w której aktorki bez scenariusza odgrywają codziennie nowy odcinek telenoweli. A potem dorosną. Kiedyś. Być może. I zamienią "gimbus" na merca kupionego przez tatę lub męża, albo na stare punto a dramaty o tym, kto się do kogo nie odzywa, przeniosą do pokoju socjalnego w gminnym urzędzie lub na przypadkowe spotkania przy kasie w markecie z kwilącym potomkiem pod pachą. Tyle, że akcent dalej zostanie niezmieniony, różnice nadal będą się liczyć. A hipokryzja? Spokojnie. Będzie miała się świetnie, tylko w elegantszym opakowaniu.

W popołudniowym kursie autobusiku, tym po szkole, atmosfera gęstniała od hormonów i dezodorantów. W zatłoczonym pojeździe chichotały beztrosko całe tabuny dziewczątek, przerzucając się porozumiewawczymi spojrzeniami i pustawymi uśmieszkami. Ich wzrok, skanujący dokładniej niż rentgen, lustrował wnętrze pojazdu, głównie te rejony, gdzie upchani jak kukiełki z "Muppet show", kisili się chłopcy. Rzucały pełne błysku chciwe spojrzenia na co ciekawszych kawalerów i wcale nie robiły tego ukradkiem. Co bardziej obiecujący egzemplarz dostawał łypnięcie oceniające na tak, niczym w finale "Top Model". A to łobuzowato rozczochrany, a to żelkowany niczym reklama fryzjerskich specjałów, to znowuż trądzikowe nieszczęście z egzystencjalnym rysem na twarzy. Lustracyjny prym wiodły te piranie, które wzrok kierowały ku tym najbardziej wyrafinowanym, czyli takim, co to z YouTube?a znają więcej póz do selfie niż faktów historycznych z ostatnich dwóch tysięcy lat. Następców Jamesa Deana wśród nich, niestety, nie dostrzegłem. Ba! Obawiam się, że gdyby spytać ich, kim był ten Dean, odparliby, że to pewnie jakiś typ z TikToka. Smutne. Moje pokolenie nadymało się na Deana, potem na Hoffmana, a dziś? Nadymają się na Timberlake?a, Rihannę, ewentualnie na któregoś z tych plastikowych celebrytów, co to mają więcej rolek niż ról.

Chłopcy, zorientowawszy się, że znaleźli się w centrum selekcji, natychmiast przeszli w tryb pokazowy. Niczym w slowmotion wciągali brzuchy, wypinali piersi, robili miny typu filozof i zamaszyście przeczesywali grzywy o ile je mieli, jakby zaraz miał ich odkryć ktoś na castingu do reklamy majtochów. Taka zwyczajna gra pozorów, niemal identyczna od zarania ludzkości. Jedynie rudzielec z nadwagą ze Spyrkówki spał snem sprawiedliwego. Bohater. Ostoja normalności w tym hormonalnym wariatkowie.

Na przystanku na Bańskiej, część dziewcząt - tiffany i morelowe misie - wysiadła z godnością księżnych. Tuż przed wyjściem z pojazdu, na pożegnanie wymieniły z pozostałymi po dwie mućki. I wtedy te które zostały, zgodnie z pradawnym rytuałem, wydały na nie wyrok.

- Ależ głupie są te wieśniary z Bańskiej! - syknęły zgodnie, z pogardą godną francuskiej arystokracji, gdy tylko zatrzasnęły się drzwi autobusu.

Chwilę później, na przystanku w Białym Dunajcu, wysiadły owe urocze citiny, gonie i rekinki grozy, i natychmiast zostały obgadane przez poronińskie koleżanki, przy czym główna inwektywa jaka padła to, "wieśniary z Białego Dunajca". Zapewne i one również będą obsmarowane przez koleżanki podróżujące dalej, do Zakopanego i jeszcze dalej, aż do samego Watykanu.

Pomyślałem wtedy - o ironio! - że to tak, jakby Afroamerykanin zarzucał drugiemu, że jest głupim czarnuchem z prowincji. I nie, to nie jest rasistowskie, to ilustracja absurdu, jakim jest wzajemne wykluczanie się ludzi, którzy są dokładnie tacy sami, tylko z innego przysiółka i z nieco inną "flegmą" w wymowie.

Gdy byłem w ich wieku, z wypiekami na twarzy śledziłem losy bohaterów granych przez Deana, Hoffmana, i innych, którzy potrafili zagrać całą emocjonalną epopeję jednym spojrzeniem spod brwi. Już wtedy ich filmy uważano za bardzo stare . A dziś? Dziś chętnie zamieniłbym jazdę autobusikiem na seans z "Buntownikiem bez powodu" czy "Absolwentem" a nawet na "Ostatni seans filmowy" i wtedy nie musiałbym patrzeć, jak gimbusowy teatrzyk udaje Broadway.

***
Reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
komentarze
dodaj komentarz

Komentarze są prywatnymi opiniami czytelników portalu. Podhale24.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Podhale24.pl zastrzega sobie prawo do nie publikowania komentarzy, w szczególności zawierających wulgaryzmy, wzywających do zachowań niezgodnych z prawem, obrażających osoby publiczne i prywatne, obrażających inne narodowości, rasy, religie itd. Usuwane mogą być również komentarze nie dotyczące danego tematu, bezpośrednio atakujące interlokutorów, zawierające reklamy lub linki do innych stron www, zawierające dane osobowe, teleadresowe i adresy e-mail oraz zawierające uwagi skierowane do redakcji podhale24.pl (dziękujemy za Państwa opinie i uwagi, ale oczekujemy na nie pod adresem redakcja@podhale24.pl).

reklama
reklama
Co, gdzie, kiedy
Nie przegap!
31
01.2026
Nie przegap!
06
06.2026
Nie przegap!
07
02.2026
reklama
Pod naszym patronatem
Zobacz wersję mobilną podhale24.pl
Skontaktuj się z nami
Adres korespondencyjny Podhale24.pl
ul. Krzywa 9
34-400 Nowy Targ
Aplikacja mobilna
Obserwuj nas
styczeń
14
Środa
Imieniny:Feliksa, Hilarego, Odona
Kliknij po więcej