Jego start w pierwszym dniu zawodów okazał się niemal sensacyjny, gdyż nowicjusz w utytułowanym gronie po pierwszej konkurencji zajmował 3 miejsce.
Stabilna forma
Drugiego dnia finałów Sailplane Grand Prix trudne warunki pogodowe dały się we znaki całej stawce.
- Ja zakończyłem lot na 7. miejscu, ale mimo to jestem bardzo zadowolony. Punkty to nie wszystko - dziś o wyniku w dużej mierze zadecydowało szczęście. Zadowolony jestem, że dolot wymierzyłem na styk. Wierzę, że ta precyzja zaprocentuje w kolejnych dniach - relacjonował na bieżąco nasz szybownik na portalu dlapilota.pl.
Trzecia konkurencja, podobnie jak poprzednia, rozgrywała się w wymagających warunkach. Stanisławowi udało się utrzymać w czołówce - Polak uplasował się na 8. pozycji, potwierdzając konsekwencję i chłodną taktykę. W pierwszym boku wybrał inną drogę razem z Mario Kiessling. Później, nie zatrzymując się w kominach, obrał ścieżkę latania przy zboczach górskich, co dodatkowo podkreśliło jego konsekwencję w realizacji wybranej strategii.
Czwarty dzień przyniósł jeszcze trudniejsze wyzwania. Nadciągający front i duże zachmurzenie wygasiły termikę, co zmusiło wielu pilotów do pozostawania w bardzo słabych noszeniach, by zyskać choć trochę wysokości. Biela zdecydował się spuścić balast wodny, co okazało się skuteczną decyzją - szybowiec wtedy jest lżejszy i wznosi się szybciej, choć kosztem gorszych właściwości prędkościowych na przeskokach. W tym dniu finiszował na 9 miejscu co pozwoliło mu zdobyć 1 punkt.
Piąty wyścig miał za zadanie pilnować czołówkę. Konsekwentnie trzymał się liderów. Bardzo dobrze mu szło, niestety zbyt wcześnie podjął decyzję o ataku, wybierając trasę, która okazała się bardzo wymagająca i nie przyniosła spodziewanych zysków. Ostatecznie zajął 13. miejsce i nie zdobył punktów, ponieważ zgodnie z regulaminem Grand Prix punktuje tylko pierwsza dziewiątka.
Szósty dzień został odwołany z powodu burzowej prognozy.
19 sekund od zwycięstwa
Siódmy - finałowy wyścig był sensacyjny - Polak obrał odważniejszą taktykę i przez pewien czas prowadził z dużą przewagą. Lecąc bardzo nisko, musiał jednak nabrać wysokości na niewielkim zboczu, co pozwoliło rywalom zyskać cenny czas. Na ostatnich kilometrach zdołał ich dogonić i zakończył na znakomitym 5. miejscu, przegrywając ze zwycięzcą zaledwie o 19 sekund.
Pierwszy start w Mistrzostwach Świata zakończył się 7. miejscem w klasyfikacji generalnej - wynikiem, który należy uznać za ogromny sukces.
fi/





























