- Gdy rozmawialiśmy podczas ubiegłorocznego pikniku Dawnej Rabki Czar, zakończyła Pani mało optymistycznym akcentem mówiąc, że to... ostatni piknik. Od tego czasu wiele się zmieniło...
- Tak. Na pewno miłym wydarzeniem było dla nas zaproszenie do Warszawy, do programu Dzień Dobry TVN. Tak naprawdę, zapraszali nas rok temu, w czerwcu, ale to było tydzień przed piknikiem i musieliśmy odmówić. To absolutnie nie był moment, byśmy mogli zajmować się czymś innym. Ale odezwali się po raz drugi z zaproszeniem w grudniu. Czy coś więcej się zmieniło? Mamy zapewnione dodatkowe wsparcie ze strony amerykańskiej fundacji. Dostaliśmy od nich dofinansowanie. Nie mogliśmy zrezygnować z organizacji tegorocznego pikniku.
- To kwota, która wystarcza?
- Nie, to 1/5 tego, co potrzeba, ale szkoda byłoby nie przyjąć. Miasto nas będzie wspierać jak do tej pory, to stała kwota. Na działalność organizacji pozarządowych w dziedzinie kultury w miejskim budżecie do podziału jest 90 tys. zł. Gmina ma taką politykę, by każdy, kto złoży poprawny pod względem merytorycznym wniosek, dostał wsparcie, ale zawsze jest ono jest mniejsze niż potrzeby.
- Ile to będzie w waszym przypadku?
- Powiedzmy, że 1/3 tego, co potrzebujemy. Musimy zawsze dokładać z naszych zasobów. To, co uda nam się zarobić na zaproszonych działaniach, pokazach mody, czy imprezach historycznych lub edukacyjnych - musimy dołożyć na pikniku.
- Rozumiem, że to wciąż za mało...
- Pozostaje jak co roku wiara, że znowu sponsorzy nas wesprą. Czy ktoś nowy się pojawi - ciężko powiedzieć. Trudno nam jest dotrzeć do miejscowych właścicieli pensjonatów. Szkoda, że często nie widzą oni tego, że nasze wydarzenia ściągają ludzi. Nie raz przekonuję członków stowarzyszenia, że piknik nie może być wydarzeniem jednodniowym. To musi trwać cały weekend, 2,5 dnia, by goście spędzili w Rabce dwie noce. Na tym zarabiają lokalni przedsiębiorcy. Gdyby każdy pensjonat na początku roku wsparł by nasze działania np. po 500 zł, to moglibyśmy go promować, polecać miejsca na noclegi. Tymczasem wspiera nas zaledwie kilku tych samych właścicieli pensjonatów.
Szkoda, że lokalny rynek nie potrafi dostrzec tego potencjału.
- Przedsiębiorcy to jedno, ale zapewne jest duża grupa sympatyków wspierających takie wydarzenie...
- Naszym założeniem było ożywienie kulturalne tego naszego rabczańskiego poletka. Jednak nie do końca trafiliśmy z tym do samych mieszkańców. Mamy oczywiście grupę przyjaciół, sympatyków, ale ona niewiele się poszerza. Inni są oporni, mówią, że... nie będą się wygłupiać. Wręcz po każdym Pikniku pojawiają się komentarze typu: dlaczego my się tak elegancko ubieramy? Przecież tutaj byli też ludzie biedni, którzy w jednych butach do kościoła chodzili. A przecież nikt nikomu nie zabrania stworzenia wydarzenia i pokazania biedoty i nędzy, która tu była w okresie międzywojennym. My mamy taki pomysł i pokazujemy tę stronę historii.
- To jeszcze jedna rzecz, która się powtarza w komentarzach: właściwie jakie to wy macie wydatki? Przecież tylko się przebieracie, a jeszcze dostajecie dotację z miejskiego budżetu...
- Często ludzie uważają, że to impreza miejska, albo że wszyscy przyjeżdżający artyści robią to za darmo! Przecież projekty, wydruki, wypożyczenie namiotów kosztują. A pamiętajmy, że połowa naszych członków to seniorzy i mamy mało mężczyzn. Nie możemy nie wiadomo jak bardzo fizycznie korzystać z ich pracy. Musimy mieć ekipę do przewożenia materiałów, mebli, aranżacji. Potrzebne są samochody do przewozu wyposażenia, rekwizytów, fotoplastykonu. To praca kilka dni przed i po pikniku. Tego nikt nie zrobi za darmo, a wszyscy się cenią. Do koncertów potrzebny jest akustyk, nagłośnienie, opłata licencji. Artyści, muzycy też muszą mieć zapłacone, a do tego załatwione noclegi, wyżywienie, napoje. Jest jeszcze konferansjer, warsztaty, wynajem kortów, medale, nagrody, dokumentacja fotograficzna... Nic nie jest za darmo! Jedynym, który wspiera nas bezkosztowo, barterowo jest nasz przyjaciel, kolekcjoner samochodów, który jak nas potrzebuje, to jesteśmy do jego dyspozycji. Gdybyśmy doliczyli te elementy, to byłaby trzykrotność tego, co teraz wydajemy.
- Piknik to jednak przede wszystkim ogrom waszej, darmowej pracy
- Członkowie stowarzyszenia poświęcają swój czas. Przecież na przygotowanie stroju dla konkretnej osoby trzeba nierzadko kilku godzin, by to dobrać w naszej szafie retro. My nie mamy pełnej rozmiarówki do wyboru. Potrzeba ogromu ciężkiej pracy, by był efekt.
- A właściwie... skąd macie te ubrania?
- To lata kolekcjonowania. Mamy 100 metrów kwadratowych powierzchni magazynu ze strojami, rekwizytami, torebkami, butami, walizkami, meblami. Ale to nie tak, że czarny cylinder jest w pięciu rozmiarach! Często są to sprezentowane rzeczy. Po naszej wizycie w Dzień Dobry TVN napisała do nas pani, 80-letnia warszawianka, która chce nam przekazać sukienkę z 1936 roku. Należała do jej mamy, ale ponieważ nie ma w rodzinie nikogo, kto by o nią zadbał, chce ją nam przekazać. Zdarzają się więc perełki, jak nasza oryginalna spódnica z 1904 roku. Członkowie naszego stowarzyszenia mają także prywatne ubrania w swoich domach, jakieś bibeloty, dodatki, biżuterię. Ale też kupujemy kolejne rzeczy w różnego rodzaju antykwariatach.
- Wasza działalność to nie tylko piknik, z którego jesteście słynni. Można było Was spotkać choćby podczas otwarcie nowej stacji kolejowej w Rabce Zarytem. Rozumiem, że jesteście rozchwytywani przy różnego rodzaju wydarzeniach?
- Na otwarcie stacji zadzwonił pan burmistrz dwa dni przed, że jest takie wydarzenie. Pojechaliśmy chętnie, choć my na tym nic nie zarabiamy. Pozostałe wyjazdy najczęściej są w weekendy i poświęcamy swój prywatny czas. Współpracowaliśmy z Małopolskim Centrum Kultury w projekcie w Limanowej, do Nowego Targu zaprosił nas Euroregion Tatry, zapraszani byliśmy do Orkanówki w Niedźwiedziu, byliśmy "żywymi" eksponatami w dworku w Łopusznej i gośćmi na otwarciu Festiwalu Kina Niemego w Krakowie.
- Przy takiej okazji zarabiacie coś dla siebie, czy wszystko idzie na konto stowarzyszenia?
- Wszystko na konto, nikt nie dostaje ani złotówki do swojej kieszeni! Dlatego mam w sobie pewną złość, że to trochę niesprawiedliwe. Bo jedziemy własnymi samochodami, we własnym czasie, jeszcze musimy coś zjeść. I te pieniądze nie są dla nas - wszystkie je dajemy na wydarzenie, które tak fenomenalnie promuje Rabkę! Wydarzenie, o którym opowiadają ludzie z całej Polski! A wydaje się, że Rabczanie tego nie widzą i nie doceniają. I to jest przykre...
Doceniają nas dużo bardziej na wyjazdach. Jesteśmy ulubieńcami Lanckorony, gdzie przyjaźnimy się z wieloma właścicielami hoteli, restauracji, organizatorami wydarzeń Trzykrotnie uczestniczyliśmy w "Romantycznej Lanckoronie". Trzykrotnie byliśmy na "Przewrocie Pałacowym" w Rabie Wyżnej, byliśmy w Krynicy , gdzie występowaliśmy też jako statyści w teledysku Jacka Wójcickiego promującego "Festiwal Kiepury". To było fajne przeżycie. Nasi seniorzy się cieszą, że w tym wieku mają takie doświadczenia i przygody.
- To może warto przejść po pensjonatach, restauracjach, zapukać od drzwi do drzwi...
- Chciałabym rozdysponować takie zadania między członków, ale ja jestem takim "dyrektorem" ... który nie płaci. Mogę dostać, tylko tyle, ile dana osoba z siebie chce dać.
- To może przedstawcie jakiś rodzaj pakietu marketingowego, który oferujecie?
- Kiedyś w pensjonacie przy Brzozowej, gdzie nocowali nasi muzycy, nakręciliśmy filmik promocyjny. I myślę, że to ciekawa opcja.
- Może warto zakręcić się wokół środków wojewódzkich czy ministerialnych?
- Pisanie projektów jest na mojej głowie. Trochę się już zbuntowałam, bo im mniejsze projekty, tym więcej rozliczeń i zachodu. Fenomenalnie wyszedł pierwszy projekt z ministerstwa kultury, ale podobno to było "na rozruch", a przez kolejne trzy lata składania wniosków nie było efektu. Ślepy traf.
- Miejmy nadzieję, że uda się rozpropagować Dawnej Rabki Czar wśród sponsorów. W czerwcu będzie piknik, ale już wkrótce inne wydarzenie.
- Teraz organizujemy bal karnawałowy. Co ciekawe, osoby, które zapisały się na niego jako pierwsze, to osoby z Polski - ze Szczecina, Tarnowa, Koniakowa, Myślenic - spoza Rabki! Tu pozostaje tylko krąg naszych najbliższych przyjaciół. Miejsca jeszcze są. Warto, bo będzie kilka atrakcji.
Skontaktuj się z nami
+48 796 024 024
+48 18 52 11 355redakcja@podhale24.pl
m.me/portalpodhale24
Adres korespondencyjny
Podhale24.pl
ul. Krzywa 9
34-400 Nowy Targ
ul. Krzywa 9
34-400 Nowy Targ
Informacje
Obserwuj nas





























