Parada Gazdowska
Najpierw ruszyła Parada Gazdowska. W niewielkich saniach siedziały pary, a czasem nawet wielopokoleniowe rodziny. Wszyscy ubrani w barwne, regionalne stroje. Ocenie jury nie tylko podlegał ubiór powożących, ale też góralskie wyposażenie konia. Na torze mogliśmy podziwiać również młodych miłośników wierzchowców. Ich z kolei prowadziły kuce.
W skład komisji sędziowskiej weszli: Wiesław Parzygnat, Jan Ścisłowicz, Piotr Żmuda, Maciej Baraniak, Stanisław Biela, Kazimierz Bielak i Jacek Panek.
Góralskie sporty ekstremalne
Po barwnej paradzie przyszedł czas na bardziej ekstremalne rywalizacje. Na linii startu stanęły sanie, w których siedzieli - kumoska i kumoter. Zgodnie ze zwyczajem, ciągnął ich jeden koń. Wierzchowce galopowały, kumoter popędzał konie, a kumoska dbała o to, aby sanie się nie przewróciły. Czasem jednak wywracały się razem z pasażerami na śnieżny tor.
W międzyczasie można było oglądać też śmiałków, którzy nartami sunęli za wierzchowcem. W skiringu rywalizowało ok. 20 narciarzy. Sporym uznaniem publiczności cieszyła się siostrzana rywalizacja skiringu, czyli ski-skiring. Oprócz narciarza tempem konia manewrował też jeździec.
A zaczęło się to tak...
W trakcie wydarzenia, Maciej Baraniak - pasjonat koni i autor publikacji o Kumoterkach, przypomniał historie tych góralskich zawodów. Pierwsze rywalizacje odbyły się w 1929 r. w Zakopanem. Górale zostali zaproszeni, aby w trakcie wydarzenia zorganizowanego przez Międzynarodową Federację Narciarską FIS zaprezentować konie zaprzężone do kumoterek. Zimowy zwyczaj przerwały wydarzenia II wojny światowej. Imprezę reaktywowano w 1973 r. Wówczas kumoterki odbyły się w Bukowinie Tatrzańskiej, a dziś rozgrywane są w kilku gminach Podhala.
ip/

























