Bez zobowiązań
Na terenie gminy miałyby powstać dwie stacje - jedna w Krościenku poniżej Marszałka, a druga w Grywałdzie. Niedawno wójt Stanisław Tkaczyk zaprosił do urzędu właścicieli gruntów pod pierwszą stację kolei. Chodzi o podpisanie umów przedwstępnych na wykup gruntów. Jeśli pomysł budowy kolei nie znalazłby poparcia - gmina nie miałaby zobowiązań.
Jak przekonywał wójt podczas styczniowej sesji, gmina ma już potrzebne tereny pod drugą stację. Do współpracy przy projekcie zaproszone zostały gminy Czorsztyn i Łapsze Niżne. Była też oferta dla Szczawnicy, ale ta się wycofała.
- To dopiero etap wstępny, by można było przedstawić temat PKL-owi - tłumaczy Grzegorz Górka, zastępca wójta. - Jesteśmy optymistami, ale zobaczymy co z tego wyjdzie. Gminę samej nie stać na takie przedsięwzięcie, może jedynie służyć gruntami i pięknym terenem. Wykonawcą tej inwestycji miałby być PKL z Polskim Funduszem Rozwoju. Trwają rozmowy.
Wyrażenie woli i co dalej?
Póki co gmina wykonała analizę wpływu planowanej inwestycji na krajobraz Pienin i Gorców. Gotowa jest także aktualizacja dotycząca opracowania opinii środowiskowej inwestycji na krajobraz.
Został też zawarty list intencyjny pomiędzy gminami przy udziale Województwa Małopolskiego oraz PKL.
Rada Gminy Krościenko przyjęła też uchwałę w sprawie "wyrażenia woli przystąpienia do realizacji zadania inwestycyjnego związanego z napowietrzną koleją linową gondolową o charakterze komunikacji publiczno-turystycznej".
Co dalej? Jeśli nawet inwestycja dojdzie do skutku, to jej realizacja potrwa lata. Kiedy i czy w ogóle wyjdziemy gondolą na Lubań - wciąż jest zagadką. O stanowisko w tej sprawie zapytaliśmy wczoraj w PKL. Wciąż oczekujemy na odpowiedź.
Józef Figura





























