Procedury i bezduszne przepisy ograniczały jednak jednorazowy pobyt rehabilitacyjny do maksimum sześciu tygodni, po którym pacjent musi udać się do domu lub pod opiekę paliatywną, potem zaś chyba tylko.....
Cykl Tomka w Zakopanem zakończył się na miesiąc przed Bożym Narodzeniem. Kolejne przyjęcie mogło nastąpić dopiero z początkiem następnego roku pod warunkiem ...uzyskania zaświadczenia o niepełnosprawności! Ewentualny pobyt komercyjny opiewał na sumę ponad 30 tysięcy złotych miesięcznie, co i tak z braku miejsca na tę chwilę było nierealne. Właściciele firmy Kegel-Błażusiak postanowili przejąć koszty opieki pacjenta w tym czasie na własny rachunek za pośrednictwem Fundacji im. Adama Worwy.
Tomek wrócił do domu, dostał fachową pomoc opiekunek i zabiegi fizjoterapeutów, które niemal z każdym dniem przynoszą poprawę stanu ich podopiecznego. 45-letniemu mężczyźnie powoli wraca sprawność, samodzielnie porusza się na wózku, niedawno sam zdmuchiwał świeczki na urodzinowym torcie, ogląda telewizję, swobodnie rozmawia i potrafi żartować. Tomkowi wrócił uśmiech...
Marzy, żeby wrócić do pracy, do kolegów, którzy regularnie go odwiedzają. Chce odwdzięczyć się swoim pracodawcom, którzy nie zostawili go samego na pastwę bezdusznego państwa. Wymagane do szpitalnej rehabilitacji zaświadczenie o niepełnosprawności (sic!) błąka się po szczeblach urzędniczej drabiny już od paru miesięcy!
Na wysokości zadania stanął Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Nowym Targu, który nie bacząc na formalności, bezzwłocznie wsparł pacjenta opieką pielęgnacyjną i częściowo rehabilitacyjną, być może uda się jeszcze niebawem pozyskać status asystenta osoby niepełnosprawnej. Póki co, główny ciężar spoczywa na firmie pp. Błażusiaków, dla których pracownik stanowi największą wartość, a uśmiech Tomka jest cenniejszy od pieniędzy.
Tomek powoli integruje się znów z otoczeniem, znajdując przyjaciół wokół, czego dowodem była jego obecność na spektaklu p.t. "Powroty", gdyż była to wizyta zamierzona i wycelowana w tytuł tego wieczoru. Bo to był powrót po uśmiech, jaki może zagościć na twarzach ludzi, których dotknął los, takich jak jego rówieśnica, która swoim występem, skradła show blisko dwustu osób w sali hotelu Ibis.
Bo ambasadorem uśmiechu może być bez wątpienia także Emilia, osoba pełna energii i empatii, która o kulach pokonuje bariery, które zafundowało jej życie w naszym pełnym sloganów społeczeństwie. Codziennie wyrusza swoim wiekowym czerwonym samochodzikiem do pracy w ZAZ "Od Nowa" przy Ruczaju z Ludźmierza, miejscowości pełnej chwały niebieskiej, gdzie każdego roku wydaje się setki tysięcy złotych na miejsce kultu religijnego, a po ulicach dusznych od czadu z kopciuchów śmigają wypasione bryki; ich właścicielom nie przeszkadza brak wody zdatnej do picia. Wójt zawija w sreberka, a na płotach szczerzy zęby kandydat na prezydenta trzeciej partii. Jak zauważył będący przejazdem znany z telewizji profesor medycyny, na Podhalu zauważalny jest brak jodu...
Kiedy eksplodował Czarnobyl, jodu było pod dostatkiem, dziś wiatr ze wschodu przynosi nam inne zagrożenia, ale tu i teraz musimy zadbać o siebie i wykluczyć wykluczenia, które mogą dotknąć każdego w każdej chwili. A do tego potrzebny jest uśmiech...
P.S. Wieczór autorski "Powroty" został zorganizowany dzięki bezinteresownej pomocy Wiesława Wojasa i załogi hotelu Ibis Styles, poczęstunek zaofiarowały piekarnie Hajnos i Mozdyniewicz, a Wykonawcy odstąpili od honorariów; kwota 1780 złotych, uzyskana podczas sprzedaży tomików poezji, została przekazana Fundacji im. Adama Worwy na rehabilitację osób niepełnosprawnych.
Wszystkim, którzy wzięli w tym udział, przekazuję uśmiech - Jacek Sowa.
Życzę dużo zdrowia i siły w dążeniu do "normalności".