Przez długie lata szopka służyła parafii i wielu mieszkańców wciąż pamięta ją stojącą w kościele. Z czasem uznano ją jednak za niepotrzebną i przeznaczono do wyrzucenia. Wtedy ten sam kościelny, który wiele lat wcześniej przywiózł ją do Maruszyny, zamiast ją zniszczyć - ocalił i przechował w swoim garażu. Tam przetrwała niemal 20 lat. Dziś, dzięki uprzejmości i dobrej woli proboszcza ks. Tomasza Grzesiaka, udało się ją odrestaurować i przywrócić tam, gdzie jej miejsce - do kościoła. W trakcie tych działań udało się także odnaleźć wnuka Włodzimierza Herczaka i syna Jerzego - Daniela Herczaka, który od ponad 25 lat mieszka w USA i również jest artystą. Rodzina po raz pierwszy dowiedziała się, że dzieło ich przodków przetrwało i znów służy ludziom.
Włodzimierz Herczak urodził się 25 października 1899 roku w Magierowie, w okręgu lwowskim, jako syn Michała i Marii z domu Galowitz. Szkołę podstawową ukończył we Lwowie, a po przeprowadzce rodziny do Mielca w 1911 roku kontynuował naukę w tamtejszym gimnazjum. Mając piętnaście lat, w tajemnicy przed rodzicami, wstąpił do 1 Brygady Legionów dowodzonej przez Józefa Piłsudskiego. Walczył na froncie wschodnim, a później we Włoszech. W 1919 roku, wcielony do Kompanii Wysokogórskiej kpt. Władysława Ziętkiewicza, trafił na Podhale. W 1920 roku brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. W 1921 roku, w stopniu sierżanta, został przeniesiony do rezerwy. Za swoją służbę został odznaczony Krzyżem Niepodległości oraz Virtuti Militari.
Zauroczony Podhalem postanowił tutaj pozostać i zamieszkał w Poroninie. Dojeżdżał stamtąd do Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, gdzie studiował malarstwo w pracowni pejzażu prof. Stanisława Kamockiego. W 1923 roku ożenił się z Ludwiką Orawiec-Dewaj, z którą miał czworo dzieci: Marię, Jerzego, Annę i Andrzeja.
Od początku pobytu w Poroninie angażował się w życie lokalnej społeczności i wkrótce stał się jej lubianym i szanowanym członkiem. Był współzałożycielem Ogniska Związku Podhalan, dla którego w 1930 roku zaprojektował sztandar, a także klubu sportowego "Strzelec", dzięki któremu powstały stadion sportowy i skocznia narciarska. Wspólnie ze swoją szwagierką Anielą Stapińską współorganizował również regionalny zespół pieśni i tańca.
W tym okresie rozpoczął swoją pracę artystyczną - malował krajobrazy, sceny rodzajowe oraz portrety w stylistyce modernistycznego realizmu, tworząc w technice olejnej na płótnie lub dykcie i stosując wyraziste, nasycone kolory. Ważną część jego twórczości stanowiły prace przeznaczone do kościołów na Podhalu: obrazy olejne, projekty kilimów i witraży, freski oraz kompletne polichromie, a także prace konserwatorskie.
Po wybuchu II wojny światowej wstąpił do Związku Walki Zbrojnej, a następnie AK. W 1941 roku wraz z Wojciechem Orawcem-Toporcorz przyczynił się do utworzenia w Poroninie placówki AK o kryptonimie "Ciupaga", w której pełnił funkcję komendanta wojskowego, używając pseudonimów "Michał" i "Dziunek". Siedzibą placówki była willa "Marluan", a w działalność konspiracyjną zaangażowane były także jego żona Ludwika i jej siostra Aniela Stapińska. W czasie okupacji "Marluan" stał się miejscem schronienia dla wielu Polaków, w tym warszawiaków po powstaniu, a także punktem przerzutowym na Węgry. Herczak wykorzystywał w działalności konspiracyjnej swoje zdolności plastyczne, m.in. przygotowując fałszywe dokumenty.
Po zakończeniu wojny nadal działał społecznie. Dzięki jego staraniom kursy tajnego nauczania przekształcono w gimnazjum samorządowe w Poroninie. Był współzałożycielem klubu sportowego LZS "Poroniec" oraz współorganizował teatr amatorski. Aktywnie działał w Zakopiańskim Oddziale ZPAP, gdzie w latach 1946-1949 był członkiem zarządu.
W Wigilię Bożego Narodzenia 1949 roku został aresztowany przez UB za działalność w czasie okupacji oraz nieujawnienie broni. Skazano go na 7 lat więzienia. Przechodził ciężkie przesłuchania, doznał zawału serca, uszkodzenia wątroby i kręgosłupa. W czerwcu 1953 roku został warunkowo zwolniony. Po wyjściu na wolność, pozbawiony pracowni przejętej przez władze, skupił się na malarstwie religijnym, tworząc m.in. dla kościołów w Białce Tatrzańskiej, Borku Fałęckim, Czarnym Dunajcu, Ludźmierzu, Szaflarach i Zakopanem. W pracach często pomagał mu syn Jerzy.
W 1956 roku został oficjalnie zrehabilitowany, dwa lata później przyznano mu odznaczenie za zasługi z czasu okupacji, którego jednak nie przyjął. 20 stycznia 1960 roku zginął potrącony przez ciężarówkę na przystanku autobusowym w Poroninie. Spoczywa na tamtejszym cmentarzu. Po jego śmierci żona również odmówiła przyjęcia odznaczenia, uznając, że największym wyróżnieniem jest pamięć ludzi dobrej woli.
Źródło: Sołectwo Maruszyna - Tradycja i Przyszłość



























