Bartłomiej Koszarek, dyrektor Domu Ludowego i współtwórca regionalnej części projektu, podkreśla, że całym "dobrym duchem" przedsięwzięcia jest Stefan Błaszczyński z zespołu Brathanki. Ale małopolskiej publiczności znany jest też z przedsięwzięcia, które nazywa się Piwnica Świętego Norberta, gdzie promuje dużo muzyki ambitnej, poetyckiej.
- Kilka lat temu Stefan zaprosił mnie do muzycznego projektu internetowego, który miał pokazywać barwność piszczałek, fujarek, fletów, okaryn, dud. Z tego narodził się pomysł, że skoro w internecie można to pokazać, to dlaczego nie zebrać muzyków i muzykantów i przenieść to na scenę - wspomina Bartłomiej Koszarek. - Razem ze Stefanem zaprosiliśmy też przyjaciół muzykantów - Krzysztofa Siutego i Andrzeja Budza Lepsioka.
Muzykanci z Podhala zaprezentowali muzykę pasterską. - Jest to dla nas wielką frajdą i przyjemnością móc na scenie stanąć z tak wybitnymi instrumentalistami, muzykami, profesorami, którzy wykładają w akademiach muzycznych i grają na wielkich scenach muzykę klasyczną i rozrywkową. To też nutka nobilitacji, że nuta regionalna i my sami możemy się pokazać przy tak wspaniałych artystach. I przy fajnej publiczności, która reaguje i jest oczarowana tymi dźwiękami - dodaje dyrektor Domu Ludowego.
Bartłomiej Koszarek zwrócił również uwagę na specyfikę miejsca. - To też praca nagłośnienia, dźwiękowców, bo to taki spektakl dźwięku i światła. A Dom Ludowy jest doskonałym miejscem dla takich wydarzeń. Tu się odbywały koncerty rockowe, szopenowskie, fortepianowe - mówi.
Koncert "Barwy Fletu" był dowodem na to, że Bukowina Tatrzańska może i powinna być ośrodkiem dla różnorodnych gatunków muzycznych. Publiczność żegnała artystów długimi brawami, a jedno życzenie powtarzało się w myślach najczęściej: oby więcej takich wydarzeń.
Monika Para-Miśkowiec




























