O pomyśle samorządu pisaliśmy już w artykule Nowotarskie becikowe. Nowy projekt, który zachęcić ma rodziców do decyzji o dziecku.
- Wprowadzenie zapomogi ma na celu wsparcie rodzin w początkowym okresie związanym z narodzinami dziecka, kiedy to ponoszone są zwiększone wydatki związane z jego utrzymaniem i opieką. Świadczenie ma również charakter zachęty do osiedlania się i zamieszkiwania na terenie Gminy Miasto Nowy Targ, a także służy wzmacnianiu więzi mieszkańców z lokalną wspólnotą samorządową - mówiła dyrektor OPS Agnieszka Zmarzlińska.
Proponowana wysokość zapomogi to 1 500 zł na każde urodzone dziecko oraz rezygnacja z kryterium dochodowego.
"Dlaczego nowotarżanie nie chcą mieć dzieci"
Radny Jan Sięka pytał, czy burmistrz wie dlaczego nowotarżanie nie mają dzieci, czy program służyć ma zlikwidowaniu przyczyn, dla których nowotarżanie dzieci nie mają.
- Przyczyny są takie same jak w całej Polsce, a nasz projekt nie jest programem, który ma ten trend odwrócić. To wsparcie ma być formą gestu w stronę rodziców podejmujących trud posiadania dziecka w czasie, gdy rodzicielstwo stało się niemodne i mniej popularne - odparł Grzegorz Watycha. - Dyskusja na temat powodów, dla których młodzi nie decydują się na posiadanie potomstwa potrwałaby do północy. Ale i tak u nas sytuacja jest lepsza, niż w innych miastach. To świadczenie to jeden z elementów naszej polityki prorodzinnej. To nie jest lekarstwo na spadek liczby urodzin, ale świadczenia wsparcie rodziców na początku wychowywania dziecka - dodał burmistrz.
- Przy deficytowym budżecie - jako radny - oczekuję, że taka uchwała ma dobre podstawy, że zostało zrobione rozeznanie, a nie że pan się będzie wymawiał, iż przyczyny (spadku urodzeń - przyp. red.) są różne, tylko że powie pan, że "według naszych badań wynika, iż przyczyną braku dzieci w Nowym Targu jest to to i to. I wymienienie kilku przyczyn. Państwo nie wykonaliście tej pracy, żeby ta uchwała usuwała przyczynę - dlaczego nowotarżanie nie chcą mieć dzieci - upierał się Jan Sięka.
Becikowe nie dla wszystkich
Część dyskusji na temat polityki prorodzinnej zakończyła się stwierdzeniem burmistrza, że "nie chodzi o to, by produkować kolejne opracowania i dokumenty, tylko wdrażać konkretne działania". - Każde działanie, które sprzyja rodzinie jest elementem polityki prorodzinnej - dodał Watycha. - Jak nie mamy czeków jasno określonych to nie jest to polityka, tylko działanie bez sensu - ripostował radny Sięka i zaproponował "wprowadzenie bonu żłobkowego zamiast rozdawnictwa, co będzie konkretnym rozwiązaniem, które umożliwi korzystanie z budowanego właśnie żłobka". Tu dyrektor Ośrodka Pomocy Społecznej przypomniała, że "od tego są rządowe programy wspierające opiekę w żłobku".
- Nie chodzi o to, że nagle zwiększymy dzietność. Wszyscy wiemy, że nikt nie decyduje się na dziecko w związku z możliwością uzyskania świadczenia. Traktujemy to jako docenienie rodziców, opiekunów, którzy decydują się na to, żeby dzieci mieć - powtarzała Agnieszka Zmarzlińska.
Katarzyna Wójcik dodała, że "oprócz pieniędzy chodzi tu bardziej o gest w stronę rodzin, by ludzie poczuli się częścią miasta, że mogą liczyć nie tylko na wsparcie od rządu, ale i od lokalnego samorządu".
- Program w obecnym kształcie nie ma sensu - uznał Mariusz Wcisło. - Kwota 1,5 tys. zł to kolejny krok do budowania rozwarstwień społecznych. Może lepiej jest się zastanowić na realnym wsparciem osób, które są w gorszej sytuacji materialnej i dać i 5 tys. zł albo więcej - mówił radny, proponując by zastanowić się nad tą uchwałą.
Radni podtrzymywali argumentację, by becikowe traktować jako zasiłek, czy zapomogę - i przyznawać to świadczenie tylko osobom uboższym, czyli żeby wprowadzić warunek dochodowy.
Pojawił się nawet wątek in vitro oraz stwierdzenie, że "niemoralne jest dawanie pieniędzy rodzicom i nagradzanie ich za to, że mają dzieci".
"Na pewno znajdą się kombinatorzy"
Osobnym zarzewiem dyskusji była kwestia weryfikacji zgłoszeń. Radni już seryjnie pytali - co w sytuacji, gdy po pieniądze będą się zgłaszać osoby nieuprawnione, na przykład mieszkańcy innych miejscowości. Dyrektor OPS zapewniała, że ośrodek ma sposoby na weryfikację zgłoszeń, że z jednej strony instytucje powinny się kierować zaufaniem do ludzi i wydawać decyzje na kanwie prostych oświadczeń - to jednak z drugiej strony takie deklaracje są sprawdzane i i jeśli okażą się nieprawdziwe to obywatela czeka kara. To jednak nie przekonało kilku radnych.
Maciej Fryźlewicz mówił o spodziewanych "przykładach pokombinowania". - Znam ludzi i wiem jak to wygląda. Jak jest opcja gdzieś coś wyciągnąć, to chętni po to się znajdą i rękę po to wyciągną - przekonywał.
- Znając nasz lud podhalański, nowotarski i polski - to na pewno znajdą się kombinatorzy, którzy będą chcieli wyłudzić pieniądze z Miasta. Jest takie ryzyko i to wysokie - wtórował mu Sięka, proponując by "wprowadzić do uchwały zabezpieczenia, by temu zapobiec".
Pyskówka, krawężniki i koty
Gorąco zrobiło się, gdy Jan Łapsa złożył wniosek o zakończenie dyskusji. - Była o tym wszystkim mowa na trzech komisjach i wystarczy - powiedział radny-senior, wiceprzewodniczący Rady Miasta.
Marcin Jagła zaoponował: - Proszę by nie zamykać dyskusji na tym etapie, chciałbym zaproponować zmiany o tego projektu uchwały - pozwalające uniknąć nadużyć, żeby nie doszło do rozdawnictwa. Na mojej komisji o tym nie rozmawialiśmy - zauważył radny, kierujący komisją kultury.
W odpowiedzi Jan Łapsa rzucił, że radny Jagła mógł przyjść na posiedzenia tych komisji, które temat omawiały. - Coś bym panu powiedział... pana obecność za tym stołem - to jest policzek dla tego miasta. To jest wstyd i kompromitacja. Dopóki pan krzyczał za naszymi plecami, to jeszcze było to do przyjęcia, a teraz po prostu pokazuje pan zwyczajne grubiaństwo - mówił podniesionym głosem Marin Jagła.
Panowie jeszcze coś próbowali sobie udowodnić, ale przerwał im prowadzący obrady Szymon Fatla, prosząc o uspokojenie emocji.
Wracając do becikowego - radni zdecydowali, że raz jeszcze przemyślą projekt uchwały i sposób wpierania rodzin.
- Myślę, że wypracujemy najlepsze rozwiązania. Dodam, że dla życia młodego rodzica w Nowym Targu nie są najistotniejsze finanse, ale na przykład bariery architektoniczne, które obecne są na każdym kroku. Za te pieniądze moglibyśmy poprawić kilka, czy kilkanaście przejść dla pieszych, żeby były niższe krawężniki, albo coś usprawnić w placówkach oświatowych. Nawet brak progu dochodowego (przy becikowym - przyp. red.) rodzi pewne dyskusje - podsumował przewodniczący RM Szymon Fatla.
Temat ten miał jeszcze jeden akcent. Burmistrz, który optuje za tym, by becikowe było powszechnych świadczeniem - kąśliwie skomentował kolejną przyjętą uchwałę, która dotyczyła "programu opieki nad zwierzętami". - Nawiązując do dyskusji nad poprzednim punktem obrad, zwracam uwagę, że w tym punkcie też nie proponuję progu dochodowego. Zarówno koty milionerów, jak i koty biedaków będą kastrowane ze środków publicznych - powiedział Grzegorz Watycha.
Komentarz:
Nie wszystkie myśli zasługują na to, by je publicznie wygłaszać. Jana Łapsy można nie lubić, ale nie przychodzi on na sesje jako Nowotarżanin, żeby sobie z nudów po prostu tam posiedzieć. Został wybrany przez mieszkańców i to po raz kolejny. Obrażając go, to kim jest, jaką pełni funkcję - ryzykuje się obrażeniem jego wyborców. Niektórzy radni mają nieznośną tendencję to powtarzania "ja jako radny, w imieniu moich wyborców" zapominając, że przemawiają do innych radnych - też mających swoich wyborców. Takie pozycjonowanie się, że jest się lepszym bo "wybrali mnie mądrzejsi ludzie, bo przecież zagłosowali na mnie" jest małostkowe i krótkowzroczne. A to się mści.
Sabina Palka
Skontaktuj się z nami
+48 796 024 024
+48 18 52 11 355redakcja@podhale24.pl
m.me/portalpodhale24
Adres korespondencyjny
Podhale24.pl
ul. Krzywa 9
34-400 Nowy Targ
ul. Krzywa 9
34-400 Nowy Targ
Informacje
Obserwuj nas































