Radni przekonywali, że wstrzymują się z ich przyjęciem do marca z myślą o osobach czekających na wydanie warunków zabudowy, czyli tzw. WZ-ki.
A jeśli wojewoda zakwestionuje?
Zdaniem urbanisty przygotowującego na zlecenie gminy plany - to nie do końca przemyślana decyzja. Jednak do głosu został on dopuszczony dopiero po uchwaleniu nowego porządku obrad. Jak zauważył, jeśli nie uda się zdążyć z planami miejscowymi do 30 czerwca, gminę może czeka paraliż. To z kolei może skutkować roszczeniami mieszkańców na możliwość inwestowania.
- Nie da się do końca przewidzieć czy plany, które są przygotowane nie będą kwestionowane przez wojewodę. Jeśli dopatrzy się uchybień trzeba będzie je poprawić co wydłuży uchwalanie - zauważył urbanista.
Tymczasem gminie powinno zależeć, by plan ogólny, który ma obowiązywać od końca czerwca 2026 roku był oparty o plany miejscowe. Inaczej przepisy ograniczające tereny pod zabudowę znacznie bardziej ograniczą możliwości zabudowy.
Jak tłumaczył urbanista, plany miejscowe przewidują kilkaset hektarów w sąsiedztwie istniejącej zabudowy, gdzie będzie możliwość wyznaczenia nowych terenów pod zabudowę. Plan ogólny już ich nie uwzględni. A jeśli plany miejscowe zostaną uchylone i nie zdąży się z poprawkami, wówczas trzeba będziecie rozmawiać wyłącznie o tym, co będzie w planie ogólnym. A to oznacza utratę możliwości zabudowy nawet w tych kilkuset hektarach już uwzględnionych, nie mówiąc o ich poszerzeniu.
Spokojnie, termin przesuną
Jednak przewodniczący Rafał Hajdyła przekonywał, że podczas prac komisji uzdrowiskowej w styczniu lub lutym sprawa zostanie dogłębnie omówiona.
- Zdajemy sobie sprawę, że uchwały muszą być podjęte. Niemniej liczymy na to, że nie zostaną uchylone. Kierowaliśmy się tym, że dajemy mieszkańcom możliwość uzyskania pozwoleń na budowę na podstawie pozyskanych WZ-ek, a wiemy, że w grudniu wydział architektury nie zdąży z ich wydawaniem.
Jeślibyśmy teraz uchwalili te plany, to wszystko to idzie do kosza. A tak to ludzie mają szansę na uzyskanie pozwoleń choćby w styczniu. Liczymy, że termin planu ogólnego zostanie przesunięty, są takie rozmowy w ministerstwie, czytałem, że jest nawet przyzwolenie ze strony Unii Europejskiej - przekonywał przewodniczący rady.
A dco jeśli...
Jednak urbanista zwracał uwagę na jeszcze jeden element. Jeśli ktoś dostanie decyzję o WZ tam, gdzie plan nie zakłada terenu pod zabudowę, to później nic tam nie można będzie dobudować, bo już żadnych pozwoleń się nie uzyska.
- Jeśli w trakcie budowy wyskoczy coś niespodziewanego, że na przykład w decyzji jest pozwolenie na oczyszczalnię, a trzeba zamontować szambo - to nie dostanie decyzji zamiennej. I do kogo przyjdzie z roszczeniami? Do burmistrza, by zapłacić mu odszkodowanie za rozkopane budowę, której nie może dokończyć. Wydając decyzję w miejscach, gdzie nie powinno ich być, Państwo sami sobie robicie problem na przyszłość - zauważył urbanista.
Jednak przewodniczący w tym momencie przerwał dalszą dyskusję odkładając ją na posiedzenie komisji po Nowym Roku.
Józef Figura




























