Wtorek, 15 październik 2019, Imieniny: Jadwigi, Teresy, Zoriana
Nowy Targ i okolice
Clouds
22°
Wiatr: 24.12 km/h Wilgotność: 40
Clouds
22°
Wiatr: 24.12 km/h Wilgotność: 40
Clouds
23°
Wiatr: 24.12 km/h Wilgotność: 40
Clouds
23°
Wiatr: 11.16 km/h Wilgotność: 53
Clouds
23°
Wiatr: 24.12 km/h Wilgotność: 40
Clouds
22°
Wiatr: 24.12 km/h Wilgotność: 40
Jakość powietrza
Nowy Targ
Dobra
Zakopane
Bardzo dobra
20.02.2016, 16:51 | czytano: 13137

Minister Antoni Macierewicz na obchodach 69. rocznicy ostatniej walki i śmierci mjr. Józefa Kurasia "Ognia" w Waksmundzie (zdjęcia)

Fot. Krzysztof Garbacz

- Jesteśmy w okresie przypominania o zasługach, walce i męczeństwie żołnierzy, których nazwano wyklętymi. Wyklętymi dlatego, że byli niezłomni. To oni są dziś źródłem dzisiejszego wojska polskiego. To ich tradycja, ich dokonania i ich męstwo są wartościami wojska polskiego. Są wartościami, na których będziemy budowali siłę armii i siłę Polski. Z tym przesłaniem chcemy wyjechać z Waksmundu - mówił minister obrony narodowej.

Minister wziął udział w dorocznych uroczystościach upamiętniających postać "Ognia". Podczas mszy świętej w kościele w Waksmundzie odbyła się ceremonia wręczenia aktu nominacji na stopień pułkownika podpułkownikowi Kazimierzowi Paulo ps. „Skała".

- Prymas Tysiąclecia kardynał Stefan Wyszyński mówił "po Bogu najbardziej kocham Polskę" i Wy daliście tego przykład. Wy przenieśliście tę największą miłość do Ojczyzny aż po dziś. To Wy jesteście fundamentem nowej polskiej armii i nowej polskiej tradycji. Nowej polskiej rzeczywistości, którą razem będziemy budowali. Chwała Bohaterom - mówił szef resortu obrony.

Po mszy św. wystąpił zespół Hilaritas, a uroczystość zakończyła się na cmentarzu złożeniem wiązanek kwiatów na grobach poległych żołnierzy.

oprac. r/ źródło: mon.gov.pl, zdjęcia Krzysztof Garbacz
galeria zdjęć
najnowsze informacje
komentarze
góral18:50, 21 lutego 2017
100 procentowymi bandytami są ci którzy mówią że Ogień nim był!
mm18:50, 21 lutego 2017
Chwała Bohaterom!
Emerytka22:11, 20 lutego 2017
Farsa i tyle w temacie.
oli21:24, 28 lutego 2016
Czy minister Macierewicz przybył na czas,bo ma tendencję wiecznego spóżniania się.
ikars16:55, 26 lutego 2016
Szacun dla Morawy i Zapały. A pani Nieckarz dziękujmy. Jak zwykle nie ma Pani racji,
Jadwiga Nieckarz09:57, 26 lutego 2016
Waksmundzianin - a wiesz kto złożył wniosek do IPN, ludzie którzy "najlepiej" znają historię mjr Józefa Kurasia "OGNIA", lepiej nawet niż historię własnych ojców, Tadeusz Morawa i Marek Zapała
Szkoda tylko, że informując media o tym nie mieli już takiej odwagi podpisać się własnym nazwiskiem, bezprawnie podszywając się pod ŚZŻ AK koło w Nowym Targu, a Pan Marek Zapała nadużywa stanowiska (co jest karane) z-cy Prezesa koła ŚZŻ AK w Nowym Targu, które dawno straci. Obaj Panowie nie są nawet członkami ŚZŻ AK. Ludzie bez honoru!
waksmundzianin17:23, 25 lutego 2016
A słyszeli wyznawcy jakoby IPN wszczął śledztwo przeciw "bohaterowi" Józefowi Kurasiowi w sprawie zbrodni komunistycznych? Jaki ból . Nie dość , że się go czepiają nie wiadomo jakie komuchy to jeszcze ten sam IPN co go gloryfikuje teraz go oskarża . Paranoja ,ale tak to jest jak się na siłę wbrew opiniom ludzi którzy go znali kreuje bandytę na bohatera.
Ten co do do@pablo14:04, 23 lutego 2016
Chyba nie czytałeś ze zrozumieniem co @pablo napisał. A napisał, że bandyta zabił i tyle. A Ty, jedyny prawy i sprawiedliwy, wywnioskowałeś że zabił kolaboranta żeby potwierdzić swoje tezy o Ogniu - bohaterze! To jest logika - pożal się Boże.
franio13:16, 23 lutego 2016
oj mały góralski ludku nie uszanujesz swojego bohatera sam sobie nigdy nic do zarzucenia nie masz
do@polka patriotka11:51, 23 lutego 2016
Ludzie dawno by zapomnieli o ogniu,gdyby nie jego potomkowie,którzy próbują za wszelką cenę zrobić z niego bohatera Podhala. Czy dr.Korkuć zapytał kogoś w Waksmundzie (oczywiście poza rodziną),jak było naprawdę?Czy zastanowił się dlaczego pomnik ognia stoi w Zakopanem a nie w Nowym Targu,Waksmundzie lub Ostrowsku?Kto dogłębnie zbadał wielokrotne zgwałcenie a następnie zamordowanie Czubiakowej,matki dwójki malutkich dzieci?Pretekst,że była żoną konfidenta to trochę mało.Pytań jest dużo więcej,ale ludzi którzy mogli by na nie odpowiedzieć coraz mniej.Kilkannście osób z Waksmunda które brały udział w tej hucpie,świadczy o popularności tego pseuobohatera.
zbycg10:34, 23 lutego 2016
Waksmund to wies kapusiow
Julian10:34, 23 lutego 2016
WAKSMUND TO WIES KONFIDENTOW . Wszystkie majatki jakie maja ludzie w waksmundzie to z krzydy innych ludzi na ktorych waksmundziany donosily
Angel.00:44, 23 lutego 2016
Świeć Panie nad duszą tych, którzy modlą się nad duszą mordercy i gwałciciela... Może jeszcze za życia ziemskiego nawrócą się i dostąpią zbawienia.
do @pablo23:20, 22 lutego 2016
Rodziny się nie wybiera. Ale dziwię się że można się chwalić publicznie tym, że pradziadek dostał wyrok i zginął śmiercią zdrajcy i kolaboranta.

Piszesz że chce ci się wymiotować, ale sam dokładasz do pieca równo.
Też mi niedobrze jak czytam twoje obelżywe komentarze -"obłąkani, św. Antoni, narodowi głupcy, marny nauczyciel".

Świetnie budujesz zgodę i jedność, która ci się marzy. Znaczy się - obowiązuje tylko jedna racja i to my jesteśmy fajni, nam się należy wszystko, a reszta to obłąkańcy i miernota?
Tak cię wychowano? W pogardzie dla innych? Żeby grabić tylko do siebie? No to ciekawą masz rodzinę i ciekawe wartości wyniosłeś z domu. W tej sytuacji to co piszesz o swoim przodku nabiera innego znaczenia.

ps. "niemoralne" piszemy łącznie.
e222:52, 22 lutego 2016
Żadna ideologia nie upoważnia do mordowania niewinnych ludzi! Zadne przekonania polityczne nie uprawniaja do mordow A takie miały miesca na Podhalu w tych trudnych czasach . Dziwie sie,że niektore osoby będace na tej wątpliwej uroczystości są historykami?, mieszkają na tych ziemiach?, ich rodziny są związane z Podhalem i co? - nie mają wątpliwości?, nie znają faktow, naocznych świadkow? Dziwne, że gloryfikuje się osobę wątpliwej moralności. Czytałam wszystkie możliwe dostępne publikacje o Ogniu, czytałam zeznania naocznych świadkow i przyznaję mam wątpliwości czy to bohater , czy to morderca? Tak samo jak Wy mam watpliwości dlatego takiej osoby nie można gloryfikować, bo niestety - za dużo ofiar! Ale nasze zadanie jest nie dopuścić do podobnych sytuacji, a tak teraz się dzieje Niektorzy politycy pomylili swoje role! - ich rola to zjednoczyć Polaków, walczyć ale o dobro Polski, walczyć o przyszłość, a nie żyć ciągle przeszłością i i zbijać kapitał polityczny na śmierci, na grobach wątpliwej moralności ludzi - nie wolno dzielić Polaków bo to nas zgubi!Serce się kraje co wy wszyscy politycy robicie i z prawa i z lewa !
pablo22:35, 22 lutego 2016
Siarka, Faber, Paluchowa i Św. Antoni Smoleński patron obłąkanych uczcili śmierć zabójcy mojego pradziadka. Chce mi się wymiotować! Siarka przecież uczył historii marnie bo marnie ale uczył, ale chyba nie doczytał. Nikt nie zasługuje na śmierć z ręki drugiego, a wychwalanie zbrodniarza jest po prostu nie moralne. I tu akurat ksiądz powinien wiedzieć to najlepiej ale nie wie! Boże niech te rządy narodowych głupców i episkopatu się wreszcie skończą!
polka patriotka21:29, 22 lutego 2016
dużo ludziska piszecie jedni go bronią inni opluwają już tyle się nasłuchałam o ogniu,a tak naprawdę nie wiemy jak było.Dajcie już spokój bóg go osądzi.
ABC21:06, 22 lutego 2016
Do wnuczka i innych: no cóż, zawsze fakty można traktować wybiórczo, a te które nie pasują do przekonań ideowych pomijać. Można też pominąć ustalenia Słowackiego IPN, który zajmował się kwestią mordów na Słowakach mieszkających na Spiszu. W wyniku tych badań w sposób jednoznaczny potwierdzono, iż do takich mordów dochodziło, a kilkoro, m. i. 4 uprowadzonych mieszkańców Nowej Białej zamordowano w obozie J. Kurasia Ognia. Nie polegli oni z rąk utrwalaczy władzy ludowej, chociaż i takie ofiary były przypadki wśród ludności słowackiej. Słowacki IPN opublikował część badań w formie filmu Zakątki zapomniane przez Boga i tyle. Polski IPN tematu z niezrozumiałych powodów nie podjął, zajął się gloryfikacją postaci Józefa Kurasia Ognia i dowodzeniem o genialnym rozwiązaniu kwestii aprowizacji leśnej bandy, która podobno zaopatrywała się na wrogim terenie, za jaki Spisz uznali współcześni badacze polskiego IPN, a szkoda. Jednak wiele pytań pozostaje otwartych, czy można prześladować ludność cywilną, obywateli polskich tylko dlatego, że byli innej narodowości? Nie, są to działania przestępcze, których nie można pod żadnym pozorem legitymizować. Bendera, jak inne przywoływane prze niektórych postacie historyczne, nie mają nic wspólnego ze Słowakami ze Spisza., podobnie. Twierdzenie, iż Łatankowie zginęli tylko dlatego, że podobno kradli krowy, jest naginaniem prawa i nieudolnym uzasadnianiem ohydnych i sadystycznych mordów, gdyż nie zna tego najsurowszy kodeks karny. Karą za domniemaną kradzież krów nie może być wymordowanie wszystkich potomków jednego rodu! Tym bardziej, że Józef Kuraś Ogień, oskarżyciel, sędzia i kat w jednej osobie (który osobiście zastrzelił niektórych Łatanków) ukradł takich krów na Spiszu około 700 (nie tylko krów). Dezawuowanie natomiast Konarskiego, który jest autorem cennego artykułu o poglądach Akowców z Nowego Targu na Kurasia, wyłącznie dlatego, że studiował na tej samej uczelni, co Kwaśniewski, jest szukaniem tematów zastępczych, które ze sprawą nie mają nic wspólnego. Przypominam nadto, że ten były polski prezydent nie zrobił magistra na żadnej polskiej uczelni?
jaga219:23, 22 lutego 2016
Do franio. Piszesz w komentarzu - tych dwóch-, co powiesili tą kobietę,Może to byli jego ludzie
niprawicanielewica16:21, 22 lutego 2016
Szczerze mówiąc, w kontekście obecnej siły obronnej Polski, zupełnie bez znaczenia jest to, czy Józef Kuraś był nieskazitelny czy też raczej nie. Pan Antoni Macierewicz bierze pieniądze za to, że jest od OBRONY NARODOWEJ. A on wozi się po Polsce i zajmuje polityką historyczną - czyli czymś za co bierze pieniądze ktoś inny. Czy aż tak niewiele zmieniło się od czasów poniższego tekstu Stanisława Staszewskiego???
"Rosną w Polsce domy z czerwoniutkiej cegły,
Domy wznosi piekarz, bo w tej pracy biegły.
Handel Zagraniczny rozwijają zduni.
Znają koniunktury z gawędzeń babuni.
Domy, mosty, szkoły to domena szewców,
A z krawców się robi zwycięstwa ich piewców"
kolargol14:23, 22 lutego 2016
do Jadwiga Nieckarz,

pani Jadwigo, na miły Bóg, niechże pani będzie w końcu poważna i się nie ośmiesza. Proszę.
Jadwiga Nieckarz13:29, 22 lutego 2016
Szanowna Redakcjo, ponawiam swoją prośbę o uwzględnianie nr IP komputera przy nickach piszących, Bardzo dziękuję za uwzględnienie mojej prośby.

Proszę się kontaktować bezpośrednio z redakcją - redakcja@podhale24.pl
Moderator.
@ obserwator13:14, 22 lutego 2016
Nikt uczciwy do ognia na skargi nie chodził. No chyba że sam miał coś do ukrycia i szukał zatarcia własnych ciemnych sprawek Swój do swego ciągnie.
ooooo12:47, 22 lutego 2016
Ja rozumiem, że to się działo. Że narzucony siłą system sowiecki wdrażano w życie. Był złem. Ale, jak to system, opierał się na jakichś ideologicznych przesłankach, budował kulawe prawo, i - normalna sytuacja - zwalczał przeciwników. Miał przewagę aparatu państwa. Ogień zabijał, a o tym, kto na śmierć zasługuje, decydował on. Na jakich podstawach? Czy zawsze prawdziwych? Jak to oceniał? Jednoosobowo? Skąd czerpał dowody kolaboracji? Pogniewał się na "słaby" naród, że nie podziela jego "odwagi" w walce z komuną? Że ludzie chcą po prostu czasem żyć? Sorry, ale "walka" to mogła być z oddziałami wojska, milicji, przedstawicielami "władzy", którzy krzywdzili zwykłych ludzi. A było to zwyczajne bestialstwo z pokrętną argumentacją.
obserwator10:55, 22 lutego 2016
do szuser. W sprawie wydarzeń z Gronkowa, pomija Pan taki ważny szczegół że to mieszkańcy Gronkowa osobiście udali się do Ognia z prośbą o pomoc i obronę przed zwykłymi złodziejami którzy ich okradali, za aprobatą władzy ludowej która przez to miała pretekst do przypisywania tychże kradzieży Ogniowi.
Mylisz się pan także w sprawie wymordowania rodziny Ognia przez gestapo to też było spowodowane przez tzw. "dobrego" sąsiada który doniósł na gestapo o rodzinie Kurasia.
Zastanawia mnie tylko dlaczego Pan piszesz nie prawdę? Może warto by się było by poznać historie tych wszystkich który kolaborowali z Niemcami a później z komunistami. Obawiam się że byłby to jednak duży szok dla mieszkańców Podhala.
Czy państwa nie zastanawia dlaczego do dziś nie odnaleziono grobu Kurasia, dlaczego komuniści tak zaciekle chcieli zatrzeć o Nim pamięć. Ogień, ŁUPASZKA, INKA, Foldorf NIL, Zapora, Pilecki i wielu innych, gdyby oni byli zwykłymi pospolitymi bandytami to by ich groby komuniści nie ukrywali. Dla nich te postacie były śmiertelnym zagrożeniem nawet po śmierci z tego powodu że dali się złamać i byli wzorem dla innych.
franio10:34, 22 lutego 2016
Ponieważ dla wrogów komunizmu ?Ogień? już za życia był, i pozostaje nadal, postacią wręcz legendarną, warto prześledzić, jakimi metodami zohydzano jego postać. Powinno się przy tym pamiętać, że dla procesu odczłowieczania ?Ognia? nie było przez cały ponad czterdziestoletni okres PRL-u żadnej przeciwwagi. Nawet międzypokoleniowy przekaz rodzinny uległ co do zasady zerwaniu, z uwagi na uzasadnioną obawę starszych, że jeżeli dzieci w szkole powiedzą na temat ?bandyty? ?Ognia? coś kontra komunistycznej propagandzie, to zarówno one jak i ich rodzice będą z tego powodu w kłopotach. Taki mechanizm działał, niestety, w odniesieniu do całego zjawiska zbrojnej walki z komunistami z drugiej połowy lat 40-tych i początku 50- tych ubiegłego stulecia.?Dziennik Polski?, w numerze z 26 lutego 1946 r. (?Ogień? ma się wtedy jeszcze dobrze, przed nim blisko rok intensywnej walki z komunistami), w tekście pod wielce wymownym tytułem ?Członkowie SS w bandach NSZ?, poświęconym przede wszystkim właśnie ?Ogniowi?, donosił: ?Jest to pseudonim znanego przed wojną koniokrada, psychopaty Józefa Kurasia, który w czasie wojny prowadził partyzantkę na własny rachunek, odznaczając się szczególnym sadyzmem wobec eksploatowanej ludności góralskiej (...) Władze bezpieczeństwa posiadają w tej chwili niezbite dowody współdziałania band ?Ognia? i NSZ z członkami SS?. Podobnych tekstów na temat ?Ognia? napisano wówczas wiele. Tak, w nieco tylko zmienionej tonacji, miało być jeszcze przez długi czas, koniec lat 70-tych, dokładnie do roku 1978. Oto szacowne Wydawnictwo Literackie Kraków wypuszcza na rynek wspomnienia Stanisława Wałacha ?Był w Polsce czas...?. Autor to wysokiej rangi funkcjonariusz UB - w latach ?utrwalania władzy ludowej? szef Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa kolejno w Chrzanowie, Limanowej i Nowym Sączu, następnie kierownik Wydziału III (przeznaczonego do walki z ?bandytyzmem?, czyli podziemiem niepodległościowym) w Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa w Krakowie. Swą służbę dla partii komunistycznej zakończył w stopniu pułkownika Służby Bezpieczeństwa. Uczestniczył w akcjach przeciwko partyzantce ?Ognia?. Pan Pułkownik, zatroskany o świadomość tych, nadal pogrążonych w ciemnocie historycznej rodaków, włożył dużo swojego bezpieczniackiego serca w kolejny paszkwil poświęcony zohydzeniu postaci ?Ognia?. W zamyśle autora jego opowieść miała chyba sprawiać wrażenie zbudowanej na faktach. Miała dawać czytelnikowi w realiach PRL-u ?1978 poczucie, że obcuje on z przekazem w miarę wiarygodnym. Na chwilę, wybaczcie Państwo, przekażę narrację Panu Pułkownikowi: ?Podniosła głowę, spojrzała wyżej. Dwadzieścia pięć metrów przed nią, obok drogi, na słupie telegraficznym wisiała kobieta. Pod ?Wandą? ugięły się nogi (...). Utkwiła oczy w kołyszące się bezwładnie ciało kobiety, w jej opuszczone wzdłuż ciała ręce i przekrzywioną głowę, z której zdarto kolorową chustkę i rzucona na śnieg. Góralka. Nie znała jej, chociaż wiedziała, że jest tutejsza. Widywała ją przedtem. Podeszła jeszcze bliżej. POWIESZONA BYŁA W CIĄŻY (podkr. - GW). Do kaftana miała przypiętą kartkę. Wyrok. Za współpracę z władzami. ?Ogień? zawsze tak robił, żeby mu nikt nie zarzucił, że zabija bez powodu. Przyjrzała się i zdrętwiała - kartka była przypięta jej agrafką. Widziała ?Ognia? strzelającego do ludzi, zabijającego, ale to, co zrobił teraz, było straszne i okrutne.?

Wystarczy tych kalumnii. Dla oddania mechaniki kłamstwa naprawdę wystarczy.chcę zwrócić uwagę na zabieg zastosowany przez Pana Pułkownika. Podaje on, że ta nieszczęsna, ciężarna kobieta została powieszona za współpracę z władzami. To uprawdopodabnia całe zdarzenie. Jej śmierć nie jest bowiem tylko następstwem tego, że miała pecha i spotkała na swej drodze psychopatycznego mordercę - Józefa Kurasia - ale stanowi karę wymierzoną za współpracę z władzami komunistycznymi. Sądzę, że ten rodzaj opisu był przez Pana Pułkownika obliczony na wywołanie efektu odrzucenia wśród jeszcze nie do końca urobionych przez instytucje propagandy komunistycznej czytelników - tych podatnych na legendę ?Ognia?. Wszak niezależnie od przewin powieszonej kobiety fakt, że była w ciąży powinien ją uchronić od śmierci z rąk ?Ognia?. Kto morduje kobietę w ciąży nie broni bowiem żadnego porządku, żadnej reguły. Zasługuje na potępienie. Spieszę wyjaśnić, że zbrodnia taka miała miejsce. W sąsiadującym z Waksmundem Ostrowsku rzeczywiście powieszono kobietę. W 1945 r. Na słupie telegraficznym. Powieszona była w zaawansowanej ciąży. Na czym polega zatem perfidia Pana Pułkownika?

Na tym, że mord ten miał tło obyczajowe i nie miał prawie nic wspólnego z działalnością ?Ognia?. Piszę ?prawie?, a nie ?nic? z tego powodu, że to ?Ogień?, a nie Milicja Obywatelska, wykrył sprawców tego odrażającego czynu (było ich dwóch), wydał na nich m.in. za to (obciążały ich również inne czyny o charakterze kryminalnym) wyrok śmierci, a następnie z rozkazu ?Ognia? zostali oni zlikwidowani. I tak oto ten, który ustalił sprawców zbrodni i wymierzył im sprawiedliwość, został przedstawiony jako sprawca zbrodni. I proszę mi wierzyć, praca Pana Pułkownika nie poszła na marne. Słowo drukowane ma moc. A kiedyś miało większą niż ma teraz. Do dziś dla niektórych mieszkańców Podhala sprawcą tej zbrodni pozostaje ?Ogień?. A inni mówią o tym: ?Panie, a wiadomo jak tam było??.
wnuczek09:00, 22 lutego 2016
Do szuser. Biznesmen Paśko nie jest dla mnie autorytetem. Jak piszesz dziesięć osób wiedziało o tym testamencie niestety dziewięć już nie żyje oryginał cudownie wyparował a Paśko stwierdził że kopia jest prawdziwa.
wnuczek08:46, 22 lutego 2016
Do ABC. W tej dyskusji nic nie jest jednoznaczne. Moim zdaniem Kuraś nie był bandytą. Dziadek opowiadał mi o tamtych wydarzeniach i o ludziach którzy rabowali podszywając się pod Ogniowców. Dobrze by było dowiedzieć się całej prawdy ale nie jest to łatwe. Dziennik Kurasia gdyby zachował się do dzisiaj mógłby wiele wyjaśnić.
wnuczek08:29, 22 lutego 2016
Do Jasiek. Dziękuję za podpowiedź. Może uda mi się czegoś nowego dowiedzieć.
wnuczek08:26, 22 lutego 2016
Do Szuser. Słowacki IPN nie jest dla mnie autorytetem. Banderowcy dla mnie byli zbrodniarzami a na Ukrainie budują im pomniki. Tak samo wygląda sprawa z Kurasiem i Słowakami. O Łatankach jest rozdział w aktach Krakowskiego IPN. Można się dowiedzieć jak było trzeba tylko wykazać odrobinę chęci. Pan Konarski ma odmienne od moich poglądy. Magistra zrobił w tej samej uczelni co Kwaśniewski i wielu innych wychowanków PRL. Pozdrawiam
Do franio07:59, 22 lutego 2016
Bardzo chetnie wszystkim krytykującym mobecną politykę gloryfikowania bandyty przypiąłbyś łatkę "potomkówm utrwalaczy władzy ludowej". Noa cóż, zawasze jest to jakaś -absurdalna co prawda, ale linia obrony. W skrócie mówiąc, jak ktoś wypomina zbrodnie ognia i o nich pamięta, ten jest zdrajcą, potomkiem ubeka i bolszewika. Iście boilszewickie podejście do tematu...Tylko że prawdy nigdy nie uda się Wam zagłuszyć. Nie zagłuszycie niemego krzyku krwi pomordowanych przez ognia i jego bandę, którą obficie nasiąkła podhalańska ziemia....
Obserwator07:09, 22 lutego 2016
W jakim celu Ogień podpisywał wyroki lub żądał wysokich kwot od mieszkańców np. Nowego Targu? są w IPN dokumenty z podpisem Ognia np. dot. zapłaty na rzecz Ognia (a nie były to małe sumy) od np.pana R.? i grupa "szybko wykonawcza" egzekwowała te postanowienia Ognia.
ABC23:28, 21 lutego 2016
Do wnuczka: spróbuj przeczytać całą dyskusję ze zrozumieniem, na pewno coś znajdziesz. Ja nie pisałem nic o dzienniku Ognia. Ten natomiast istniał, nie został zmyślony. Nie jest jednak dla sprawy ważny. Zgadzają się daty poszczególnych bardziej znanych mordów z napisami na pomnikach w wielu miejscowościach. Tych mordów nie wymyślił W. Machejek, nie popełnił ich władza ludowa, którą wprowadzał. Wiedzą o tym mieszkańcy terenów Podhala i Spisza.
Na inne postawione we wpisie pytania już odpowiedziano. Władza nie może zakazywać obywatelom stawiać pytań, gdyż działa w interesie publicznym, nie w interesie Józefa Kurasia Ognia, z którego za wszelką cenę chce zrobić bohatera. Taką władzą jest również IPN i do IPN-u należy zbadanie, czy podawane fakty o mordach są prawdziwe. Twierdzenia, iż zbrodnie Kurasia się przedawniły, są niezgodne z prawdą. Skoro Józef Kuraś Ogień był w SB i PPR, co nie ulega wątpliwości, to są to jednocześnie zbrodnie komunistyczne byłego członka tych struktur. Zapewne IPN ma obecnie problemy z ich interpretacją, gdyż niektórzy pracownicy tej instytucji trochą się zagalopowali. Nie chcą nic wyjaśniać, lecz kreują mit, który pasuje im do ich spiskowej teorii dziejów. Nie takie jednak jest ich posłannictwo. Miejmy nadzieję, iż zostanie to ponownie przeanalizowane. Fakty są jednoznaczne, dokumenty są w posiadaniu tej właśnie instytucji, wystarczy tylko chcieć.
franio22:48, 21 lutego 2016
wszyscy którzy opluwają ,,Ognia,, zapewne potomkowie utrwalaczy władzy ludowej niech może sprawdzą swoich przodków co robili w czasie wojny a potem rzucają oskarżenia na innych,wiem ,każdy by chciał mieć tatusia lub dziadziusia bohatera narodowego ale niestety większość górali to goralenvolk .Za kolaborację z wrogiem żołnierze ,,Ognia,, golili głowy na łyso i bili wyciorem od karabinu na goły tyłek to boli do dzisiaj nawet następne pokolenia.Dlaczego do dnia dzisiejszego nie wiadomo gdzie został pochowany ?
qef21:28, 21 lutego 2016
Jezu Maryjo, kto te śpiewające dzieci tak ubrał??????
Profanacja stroju góralskiego, chybaże w waksmundzie tak sie chodziło
pilot20:58, 21 lutego 2016
chwala bohaterom ale nie bandytom
pilot20:37, 21 lutego 2016
a z tego co wiem to stopien porucznika mial nadany legalnie
spisok20:26, 21 lutego 2016
N o cóż, dla wszystkich oczerniających "Ognia" , do czczenia pozostaje, jednym Wacław Krzeptowski, a drugim ks.Józef Tiso. Do dzieła.
dk20:25, 21 lutego 2016
chwała Bohaterom!
Nowotarżanin20:06, 21 lutego 2016
Napomknę jeszcze na koniec, że masa zarzutów w stronę "Ognia" oparta jest o jego rzekomy dziennik, tak naprawdę sfabrykowany przez sekretarza PPR w Nowym Targu.
szuser20:06, 21 lutego 2016
do wnuczka

?Ogień? był bandytą
autor Leszek Konarski , Marzec 4, 2012

Akowcy z Podhala, przysięgając na Biblię, poświadczyli, ze ?Ogień? mordował niewinnych ludzi

Górale z Nowego Targu cieszą się, że Instytut Pamięci Narodowej wreszcie ma konkurencję i dzięki temu ludzie dowiedzą się prawdy o działalności oddziału partyzanckiego Józefa Kurasia ?Ognia? w latach 1945-1947 na Podhalu, Orawie i Spiszu. Gdy 10 lat temu krakowski oddział IPN zwrócił się do świadków tamtych wydarzeń, chętnie przekazywali swoje relacje i opisywali, jak byli przez ?Ognia? nękani, zastraszani, grabieni, ilu niewinnych ludzi zamordowano. Efekt ich szczerych relacji był taki, że 13 sierpnia 2006 r. zostali zaproszeni do Zakopanego na uroczystość odsłonięcia przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego pomnika ?Ognia? i jego poległych podkomendnych. Żaden z zabierających głos przedstawicieli IPN ani major WP, który w czasie apelu poległych odczytał ponad 90 nazwisk ?ogniowców?, nie wspomnieli o kilkukrotnie większej liczbie ludzi, którzy przez ?Ognia? stracili życie. Nawet w trakcie mszy z udziałem prezydenta, poprzedzającej uroczystość, nikt się za nich nie pomodlił.
Postawienie Kurasiowi pomnika w Zakopanem i zrobienie z jego odsłonięcia patriotycznej uroczystości o randze państwowej tak bardzo zdenerwowało Słowaków mieszkających po obu stronach polskiej granicy, że odpowiednik polskiego IPN, Ústav Pamäti Národa w Bratysławie, postanowił zająć się sprawą nowego polskiego Janosika. Nie mogli pojąć, jakim sposobem człowiek, który był zwolennikiem czystek etnicznych, który chciał Polski bez Słowaków, Rusinów i Żydów, który terroryzował, zabijał i okradał ludność na terenie polsko-słowackiego pogranicza, został szlachetnym bohaterem, mordującym wyłącznie przedstawicieli władzy ludowej. Słowaccy historycy przyjechali do Polski, zapoznali się z dokumentami zgromadzonymi w archiwach IPN, spisali relacje wielu osób, w 2009 r. przysłali ekipę filmową, która zrealizowała 33-minutowy film dokumentalny ?Zakątki zapomniane przez Pana Boga?. Został on pokazany tylko w telewizji słowackiej. Jego ?polska? premiera odbyła się w sierpniu 2010 r. w Instytucie Polskim w Bratysławie. Słowacy pokazali w nim zupełnie innego Kurasia, nieprzypominającego tego opisywanego przez nasz IPN, i dlatego film do polskiej telewizji nie trafił.
Słowacy nadal zbierają materiały dotyczące Kurasia. Po raz pierwszy postać tego samego człowieka oceniają historycy dwóch sąsiadujących ze sobą państw. W Polsce powojenne losy oddziału partyzanckiego Józefa Kurasia ?Ognia? bada Maciej Korkuć z krakowskiego oddziału IPN, natomiast pracami słowackich badaczy kieruje Lubomir Durina z UPN w Bratysławie. Dla polskiego historyka Kuraś to zasłużony przywódca antykomunistycznego podziemia, odważnie walczący z władzą ludową. Natomiast słowacki historyk uważa, że oddział ?Ognia? to banda, która wprawdzie miała na swoich sztandarach hasła walki o wolną Polskę, ale przy okazji terroryzowała góralskie wsie, grabiła i mordowała niewinnych ludzi, realizowała program czystek etnicznych, nienawidziła Słowaków, Rusinów i Żydów. Trudno jednak się spodziewać, że pracownicy dwóch narodowych instytutów pamięci, położonych po obu stronach granicy, zespolą wysiłki i wspólnie postanowią szukać prawdy. Za państwowe pieniądze zawsze będzie ona różna.

Przysięgli na Biblię

16 marca 1990 r., po wieczornej mszy, na plebanii kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa w Nowym Targu zjawiło się ośmiu mężczyzn, byłych żołnierzy Armii Krajowej z terenu Podhala, wszyscy w wieku ok. 70 lat. Zapowiedzieli wcześniej, że przyszli przekazać parafii bardzo ważny dokument i poświadczyć na Biblię, że wszystko, co napisali, jest prawdziwe. Chcą to potwierdzić przed Bogiem. Zostali przyjęci przez proboszcza Franciszka Juraszka i wikarego Henryka Paśkę.
? Stół nakryłem białym obrusem, położyłem krzyż i Biblię, zapaliłem świece ? wspomina jedyny żyjący świadek tego wydarzenia, ks. Henryk Paśko, obecnie proboszcz parafii św. Jadwigi Królowej przy ul. Ludźmierskiej w Nowym Targu. ? Wszystkich tych mężczyzn znałem osobiście, bo byłem kapelanem nowotarskich akowców. To byli bardzo zacni ludzie, godni zaufania, ogromnie dla Polski zasłużeni, o wspaniałych życiorysach. Wszyscy już zmarli, nie żyje też ks. Juraszek. Tylko ja zostałem.
Kpt. Jan Kacwin, pseudonim ?Juhas?, prezes nowotarskiego koła Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, jeden z założycieli tutejszej Komisji Historii Wojskowości oraz oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego, położył w pobliżu Biblii dziewięciostronicowy dokument z podpisami wszystkich przybyłych na plebanię. Gdy zbliżyli się do stołu, Jan Kacwin powiedział, że te kartki to jest ich testament, do wiadomości Pana Boga. Cudem przeżyli zarówno hitlerowską okupację, jak i ?Ognia?. Mają już swoje lata, nie wiedzą, jak długo pozostaną jeszcze na tym świecie. Są przekonani, że gdy odejdą ostatni świadkowie powojennych wydarzeń, w Polsce zacznie się tworzenie legendy wokół postaci Józefa Kurasia. Dokument składają w depozycie w nowotarskiej parafii, bo tu będzie bezpieczny. Mają nadzieję, że zostanie odczytany na Sądzie Ostatecznym. Podpisali się, położyli ręce na Biblii i przysięgli, że wszystko, co napisali, odpowiada prawdzie. Następnie ks. prałat Franciszek Juraszek na dole dziewiątej strony, pod podpisami ośmiu akowców, napisał, że 16 marca 1990 r. był świadkiem złożenia przysięgi przez osoby podpisane pod dokumentem i poświadcza to swoim podpisem.
Ks. Franciszek Juraszek, proboszcz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w latach 1976-2001, były duszpasterz nowotarskiej ?Solidarności?, zmarł w 2009 r.
Wraz z jego śmiercią w tajemniczy sposób zniknął z plebanii dokument byłych akowców. Nikt z obecnie pracujących tu księży nie jest w stanie powiedzieć, co się z nim stało. Komuś musiało na tym bardzo zależeć. Nowotarscy akowcy widocznie to przewidzieli i dlatego pozostawili kopie tego dokumentu swoim rodzinom. Jedną z tych kopii pokazałem ks. Henrykowi Paśce.
? Mogę tylko stwierdzić, że jest to kserokopia oryginalnego dokumentu. Brakuje na niej jedynie podpisu ks. Franciszka Juraszka. Nie mam pojęcia, co się stało z oryginałem. Proszę wybaczyć, ale nie powiem panu nic o Kurasiu, bo jest to w naszym regionie dalej wielka, niezabliźniona rana. Całą sprawę powinniśmy powierzyć do rozstrzygnięcia Panu Bogu i bożemu miłosierdziu.

Nawet IPN nie oczyści

Kpt. Jan Kacwin, ostatni z ośmiu mężczyzn składających przysięgę, były żołnierz IV batalionu 1. Pułku Strzelców Podhalańskich AK, po wojnie aresztowany i więziony, długoletni prezes koła Światowego Związku Żołnierzy AK, został odprowadzony na cmentarz 2 grudnia 2011 r. Nie doczekał sesji Rady Powiatu Nowotarskiego, na której miała być omawiana sprawa postawienia w Waksmundzie koło Nowego Targu pomnika Józefa Kurasia ?Ognia?. Wolał widocznie odejść wcześniej.
O tym, co kpt. Kacwin mógł sądzić o planach postawienia pomnika Józefowi Kurasiowi, można tylko wnioskować z jego wcześniejszych wywiadów udzielonych miejscowej prasie, gdzie o ?Ogniu? mówił: ?bandyta?, ?negatywna postać?, ?dezerter AK działający na własną rękę?, ?my walczyliśmy o Polskę wolną, demokratyczną, wielu z nas było na Sybirze, w więzieniach stalinowskich, jednak nie mordowaliśmy, nie grabiliśmy zwykłych ludzi?.
Byli akowcy z Podhala od wielu lat protestowali przeciwko wszelkim formom gloryfikowania postaci ?Ognia? po 1989 r., słali liczne pisma do gazet, do IPN, domagali się wyjaśnienia pospolitych zbrodni popełnionych przez oddział ?Ognia?. Powołali Stowarzyszenie Pamięci im. 1. Pułku Strzelców Podhalańskich, które zajęło się zbieraniem relacji i dokumentów o zbrodniach ludzi ?Ognia? na byłych żołnierzach AK. W Zakopanem zablokowali nazwanie imieniem Józefa Kurasia jednej z ulic na osiedlu Pardałówka. Ale zapobiec postawieniu Kurasiowi pomnika nie zdołali. Tyle że nie dopuścili do usytuowania go w centrum miasta. Pomnik najpierw miał stanąć w centrum, u zbiegu ul. Kościuszki z al. 3 Maja, potem zaproponowano park im. Józefa Piłsudskiego, koło pomnika Grunwaldzkiego. Dzięki protestom, że marszałek nie byłby zadowolony z takiego towarzystwa, stanął w mniej eksponowanym miejscu przy ul. Kościuszki, naprzeciwko dworca PKS.
Kilka lat temu byli akowcy z Podhala nie dopuścili do przegłosowania uchwały o zgodzie Rady Miasta Nowego Targu na pomnik Kurasia w centrum miasta oraz na powstanie ulicy ?Ognia?. W tych działaniach popierali ich szczególnie mieszkańcy Waksmundu i Ostrowska, wsi, które najbardziej ucierpiały w wyniku powojennej działalności partyzanckiego oddziału Kurasia. Gdy ich mieszkańcy dowiedzieli się, że 22 kwietnia 2001 r. w kościele św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu ma się odbyć uroczystość poświęcenia tablicy mjr. Józefa Kurasia, napisali do prymasa Józefa Glempa list z prośbą o opamiętanie się, nierobienie bohaterów z osób, które mają krew na rękach. Nic nie pomogło, kolejne tablice, mające tworzyć atmosferę świętości wokół ?Ognia?, zostały umieszczone w kościołach w Licheniu, w Rabce i ? aż trzy ? w Juszczynie koło Makowa Podhalańskiego.
Nowotarskim akowcom udało się zablokować nazwanie szkoły podstawowej w Waksmundzie imieniem Józefa Kurasia. Chodzili i zrywali z parkanów ulotki zwolenników nowego patrona, na których Kuraś był przedstawiany jako ?porucznik Piłsudskiego?, jako ten, kto ?zagonił sowietów pod Kijów?, choć w 1920 r. miał tylko pięć lat. A gdy SB chciała go aresztować, wrócił do lasu, aby walczyć ?o wolną Polskę, nie komunistyczną, nie żydowską?.
Kombatantom z Podhala nie udało się obronić tablicy wiszącej przez lata na górnej stacji kolejki na Gubałówkę, upamiętniającej funkcjonariuszy UB i KBW oraz Bogu ducha winnego maszynistę tej kolejki, Zachara Szumlańskiego, którzy w tym miejscu zginęli w wyniku zasadzki zorganizowanej przez oddział ?Ognia?. Nie pomogły argumenty, że zginął kolejarz niemający nic wspólnego z żadną stroną politycznego konfliktu. Tablicę poddano lustracji i polecono ją zdemontować.
Ofiary ?Ognia? mają tylko jeden niewielki pomnik w Nowej Białej, tuż koło budynku ośrodka zdrowia, i aż dziw bierze, że IPN jeszcze nie interweniował. Zachował się na nim napis informujący, że jest to pomnik ?Ofiar II Wojny Światowej i Zamordowanych Mieszkańców Nowej Białej przez bandę Ognia?.
29 grudnia 2011 r., dokładnie miesiąc po śmierci kpt. Jana Kacwina, który przez wiele lat sprzeciwiał się robieniu z Kurasia bohatera narodowego, radni gminy Nowy Targ, przewagą tylko jednego głosu, wydali zgodę na ustawienie na koszt warszawskiej Fundacji ?Pamiętamy ?pomnika Józefa Kurasia i jego partyzantów na prywatnej działce należącej do rodziny Kurasiów w Waksmundzie, przy szlaku na Turbacz. W głosowaniu wzięło udział 21 radnych, siedem osób głosowało za przyjęciem tej uchwały, sześć było przeciwnych, a osiem wstrzymało się od głosu.
Wójt gminy Nowy Targ Jan Smarduch odczytał wniosek Fundacji ?Pamiętamy? i powiedział, że osobiście nie ma nic przeciwko budowie pomnika, gdyż jest to inicjatywa prywatna, gminy nic to nie kosztuje i ma on zostać ustawiony na prywatnym gruncie. Potem przedstawiciele fundacji ? Grzegorz Wąsowski, kiedyś działacz Ligi Republikańskiej, oraz Kazimierz Krajewski, kierownik Referatu Badań Naukowych i Zbiorów Bibliotecznych Instytutu Pamięci Narodowej ? tłumaczyli radnym, że czarną legendę ?Ognia? stworzyła bezpieka, a prawda jest zupełnie inna: Kuraś nikogo nie mordował bez powodu, karał śmiercią tylko kolaborantów i donosicieli.
? Nie tłumaczcie nam, że był bohaterem ? ostro zareagował najstarszy wiekiem radny, Jan Leśnicki z Gronkowa. ? Bohaterem był w czasie wojny, a po wojnie był zwykłym mordercą. Jestem zdziwiony tym, że nie zapytaliście mieszkańców Podhala ani tutejszych historyków, co myślą o ?Ogniu?. Tutaj ludzie mają o nim zupełnie inne zdanie niż wy.
Inny radny, Józef Pietraszek z Krempach, uznał, że decyzja o stawianiu pomnika Kurasiowi to byłoby na Podhalu rozdrapywanie ran, które po Kurasiowych mordach jeszcze się nie zagoiły.
Przeciwnicy pomnika w Waksmundzie tłumaczyli, że ?Ogień? zabił wielu niewinnych ludzi, może i w szczytnych celach, ale nawet IPN nie jest w stanie go oczyścić z pospolitych morderstw. A poza tym co to za moda stawiania pomników na prywatnych gruntach?
Uchwała przeszła chyba tylko dzięki głosowi radnego Łukasza Gromady, który stwierdził, że decyzja radnych i tak nie ma tu większego znaczenia. Teren jest prywatny i bez względu na to, co zadecydują, pomnik i tak powstanie.
Tuż przed głosowaniem odczytano negatywną opinię w sprawie pomnika, nadesłaną przez Towarzystwo Słowaków w Polsce, oraz dwie opinie pozytywne, które nadeszły z Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Warszawie.

Słowacki protest

W piśmie skierowanym do wójta Nowego Targu Jana Smarducha mieszkający w Polsce Słowacy nalegają na odroczenie uchwały o postawieniu Józefowi Kurasiowi pomnika, bo jest to ich zdaniem działanie polityczne, dalekie od realiów historycznych. Zamiast stawiać monumenty, należy najpierw wyjaśnić dużo spraw związanych z powojenną działalnością Kurasia na terenie Podhala, Spisza i Orawy. Od wielu lat Słowacy domagają się wyjaśnienia m.in.:
? uprowadzenia i obrabowania 16 kwietnia 1946 r., a następnie zamordowania w obozie ?Ognia? pod Turbaczem czterech mieszkańców Nowej Białej: Jana Szczurka, Jana Kraka, Józefa Chałupki i Jana Łapszańskiego,
? zastrzelenia 24 stycznia 1946 r. w Trybszu Pawła Bizuba, śmiertelnego postrzelenia jego syna Jakuba oraz obrabowania ich gospodarstwa,
? zamordowania 12 listopada 1946 r. w Niedzicy Michała Kuźla, ojca sześciorga dzieci, oraz obrabowania go,
? dokonania w latach 1945-1947 ok. 120 napadów rabunkowych na ludność cywilną Spisza, szczególnie w Krempachach, Nowej Białej, Dursztynie, nakładania nakazów zapłaty kontrybucji na spiskie miejscowości i dokonywania grabieży mienia.
Członkowie Zarządu Głównego Towarzystwa Słowaków w Polsce uważają, że u nas wszystko jest postawione na głowie, najpierw historycy i prokuratorzy IPN powinni zbadać wszelkie zbrodnie Kurasia i dopiero potem zadecydować, czy zasłużył na pomnik.
? IPN nie chce słyszeć o faktach, które nie wpisują się w tworzoną przez niego własną wersję historii najnowszej ? uważa Ludomir Molitoris, sekretarz generalny Towarzystwa Słowaków. ? Piszemy, podajemy fakty, nazwiska, daty, kogo i gdzie oddział ?Ognia? zamordował, prosimy o wszczęcie śledztwa. Odpowiadają nam, że te czyny uległy przedawnieniu. Nie chcą nawet podjąć się wyjaśnienia, dlaczego ci ludzie zginęli.
W dniach od 9 do 11 marca 2007 r. IPN zorganizował w Nowym Targu konferencję naukową ?Wokół legendy ?Ognia??.
? Pojechałem na tę konferencję i nagle widzę, że jest to akademia ku czci Józefa Kurasia, wielkiego bohatera, i nawet dyskusji nie przewidziano ? wspomina Ludomir Molitoris. ? Gdy chciałem dojść do mikrofonu, zaczęto mnie szarpać za marynarkę i omal nie pobito. Mimo wszystko wybiegłem na scenę i powiedziałem, co myślę o takich konferencjach, na których nie można niczego wyjaśniać, bo organizatorzy wszystko już wiedzą.
Po raz drugi Molitoris nie został dopuszczony do głosu w listopadzie 2008 r. na konferencji w Nowym Targu, poświęconej relacjom między Polakami a Słowakami w latach 1938-1948, której organizatorem był też IPN we współpracy ze Słowacką Akademią Nauk i Słowackim Instytutem Historycznym. Gdy chciał zapytać o Józefa Kurasia i o jego zbrodnie popełnione na Słowakach, prowadzący obrady ks. dr hab. Józef Marecki, starszy specjalista Referatu Badań Naukowych IPN, zażądał, aby opuścił salę.
? Powiedziałem, że jestem oficjalnym reprezentantem mniejszości narodowej słowackiej w Polsce, i powołałem się na art. 35 konstytucji. Te argumenty do
ks. Mareckiego nie trafiły, musiałem opuścić salę.

Krzyża nikt nie ruszy

Gdyby prokuratorzy IPN chcieli się zająć zbrodniami Kurasia, pracy mieliby na wiele lat, bo ludzie z Waksmundu, Ostrowska, Łopusznej, Ochotnicy, Szaflar, Gronkowa czy z Nowego Targu dużo wiedzą. Niewielu chce o tym mówić. Jak już wspominają, to proszą, aby nie ujawniać ich nazwisk. Może nadal paraliżuje ich strach przed niewielką grupką jeszcze żyjących żołnierzy ?Ognia?? Tak opisali mi, co się działo w Gronkowie 31 grudnia 1945 r.
Tego dnia oddział ?Ognia? wszedł do wsi wieczorem. Zapytali spotkanego przy domu 36-letniego Władysława Zagatę-Łatanka, ojca czworga dzieci, gdzie mieszkają Kudasikowie. Gdy ten odwrócił się, aby wskazać drogę, dostał śmiertelny strzał w głowę. Kudasików nie zastali, więc poszli do domu Wojciecha Leśnickiego-Barana, gdzie zastrzelono 32-letniego Stanisława Zagatę-Łatanka. U Szewczyków przy kolacji siedziała cała pięcioosobowa rodzina. Wyprowadzili do ogrodu Józefa Szewczyka i go zastrzelili. W domu Grońskiego-Pocwy też trwały ostatnie przygotowania do powitania Nowego Roku. Ludzie ?Ognia? weszli do izby i strzelili w sufit, aby pokazać, kto tu rządzi. Zapytali, czy jest Leon Zagata-Łatanek. Gdy 18-letni chłopak potwierdził swoją obecność, wyprowadzili go na zewnątrz i zastrzelili. Jego 21-letni brat Bronisław Zagata-Łatanek rzucił się na ?Ognia? z krzykiem: ?Za co zamordowałeś mi brata??. Natychmiast dostał serię z automatu. W drodze powrotnej ludzie ?Ognia? zastrzelili jeszcze 28-letniego Władysława Krzystyniaka. Prawdopodobnie zabili go, bo powiedział im: ?Dobrze się wam paść ludzką krzywdą?.
Mieszkańcom Gronkowa do dzisiaj nikt nie wyjaśnił, dlaczego ci ludzie zginęli. Dla IPN to zabójstwa pospolite, uległy już przedawnieniu i sprawców nie można ścigać. Można karać tylko za zbrodnie komunistyczne, choć i tu byłoby dużo pracy. Jako komendant Milicji Obywatelskiej i szef Urzędu Bezpieczeństwa w Nowym Targu Józef Kuraś wyłapywał akowców, przesłuchiwał ich, skazywał na więzienie i wysyłał na Sybir ? co pod przysięgą stwierdzają byli akowcy w po raz pierwszy ujawnionym przez nas dokumencie, który ktoś wykradł z plebanii w Nowym Targu. Czy to nie zbrodnie komunistyczne, które nie uległy przedawnieniu?
Poza tym gronkowianie są oburzeni, że pomnik ?Ognia? będzie w kształcie krzyża.
? My to wiemy ? tłumaczy mi jeden z górali ? na Podhalu wszyscy szanują krzyż i gdyby go ktoś ruszył, to wielkie larum będzie. Dlaczego tylko nasadzili na krzyż czapkę, czemu Kościół na to pozwala? Krzyż to nie wieszak na garderobę. Ale uwidzicie za kilka lat, jak poumierają ostatni świadkowie, to go zrobią świętym. Poczekajcie jeszcze kilka lat.

?Ogień? ? watażka podhalański

Testament podhalańskich AKowców

16 marca 1990 r. na plebanii kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa w Nowym Targu zjawiło się ośmiu wysokich rangą byłych żołnierzy Armii Krajowej. Przekazali proboszczowi, ks. prałatowi Franciszkowi Juraszkowi, dokument dotyczący działalności na Podhalu Józefa Kurasia ?Ognia?, przysięgli na Biblię, że wszystko, co napisali, jest prawdą, i powiedzieli, że chcieliby, aby Pan Bóg dowiedział się o wszystkim na Sądzie Ostatecznym.
W 2009 r. zmarł ks. Juraszek i z jego szuflady na plebanii w tajemniczy sposób zniknął oryginał tego pisma. Ktoś bardzo chciał, aby ten dokument nie doczekał Sądu Ostatecznego, i dlatego zdecydowaliśmy się go upublicznić na podstawie kopii, której autentyczność potwierdziły nam rodziny podpisanych akowców.

W okresie powojennym ukazały się w drugim obiegu publikacje pozytywnie oceniające pookupacyjną działalność zbrojną na Podhalu Józefa Kurasia ?Ognia?.
Dodatnio opisano jego wyczyny w walce z oddziałami KBW, broniącymi narzuconej nam władzy, nie wspomniano natomiast o zbrodniach popełnionych przez ?Ognia? i na jego rozkaz.
Kuraś wstąpił do oddziału partyzanckiego AK, dowodzonego przez por. Władysława Szczypkę ?Lecha? w Gorcach w połowie 1943 r. ?Lech? przyjął od niego przysięgę, nadał pseudonim ?Orzeł?, mianował swoim zastępcą. Wkrótce, na skutek nieszczęśliwego wypadku, ?Lech? zginął i na jego miejsce przybył por. Kryspin Więckowski ?Zawisza?, przysłany przez Okręg w Krakowie.
Gestapo dowiedziało się, że Kuraś jest w partyzantce, toteż zemściło się na jego rodzinie. Dnia 29 VI 1943 r. zamordowano w Waksmundzie jego ojca, żonę i 1,5-rocznego synka, dom spalono. Przed nastaniem zimy 1943/44 partyzanci Oddziału ?Wilk?, bo taki kryptonim posiadał, przenieśli się z Kudłania na Czerwony Groń i tam nad potokiem zbudowali dwie ziemianki. Przed Bożym Narodzeniem Ernest ?Sław? i Helena ?Sława? Durkalcowie, kierujący schroniskiem na Lubaniu, zaprosili ?Zawiszę? z kilku partyzantami do siebie na wieczór wigilijny. W oddziale służył ich syn Bolesław ?Sławek?. Przed odejściem ?Zawisza? wydał ?Ogniowi?, bo taki kolejny pseudonim Kuraś posiadał, rozkaz pozostawania z oddziałem w ziemiankach do jego powrotu, żywność partyzanci mieli.

?Ogień? rozkazu nie wykonał,
poszedł z częścią oddziału 26 XII do Ochotnicy na zabawę. O świcie w dniu następnym wrócili do ziemianek i przystąpili do czyszczenia broni. W ślad za nimi przyszedł oddział żandarmerii i partyzantów zaatakował, ubezpieczenie nie funkcjonowało. ?Ogień? żadnego rozkazu do samoobrony nie wydał, otworzył drzwi, wystrzelił z pistoletu i znikł. Dowództwo nad oddziałem objął ?Krasny?, kazał ?Krukowi? z rkm-em wyskoczyć z ziemianki na lewo wzdłuż potoku i ostrzelać napastników, po czym sam z resztą partyzantów wybiegł. ?Szpak?, chory na zapalenia stawów, nie mógł dołączyć do nich i popełnił granatem samobójstwo, a ?Wiatr? trafiony śmiertelnie upadł pod świerkiem. Oddział ?Wilk? chwilowo rozproszył się, część partyzantów udała się do schroniska w jednej z bacówek. ?Zawisza? większą grupę po pewnym czasie zebrał w schronisku na Lubaniu. Z partyzantami, których ?Zawisza? zebrał, zaatakował i rozbił posterunek w Ochotnicy Dolnej. Granatowi policjanci poddali się. A komendanta żandarma Kuntza, broniącego się na piętrze, zabito.
Nie dołączył do Oddziału ?Ogień?, zgrupował on koło siebie kilku partyzantów i odtąd do końca okupacji Podhala oddział ten, nieco powiększony, stanowił samodzielną, nikomu niepodlegającą jednostkę, nie uznawał nad sobą żadnej zwierzchności, unikał spotkań z dowódcami i oddziałami AK. Rozbrat z ?Zawiszą? nie wynikał z rzekomej odmienności poglądów politycznych, jak to skomentowali po wojnie niektórzy autorzy publikacji. Znając twardy charakter swojego poprzedniego dowódcy, ?Ogień? obawiał się odpowiedzialności za niewykonanie rozkazu, opuszczenie 26 XII z częścią oddziału ziemianek i udanie się na zabawę, dopuszczenie do zaskoczenia i rozproszenia oddziału, śmierci dwóch partyzantów i zniszczenia ziemianek. ?Ogień? był kapralem rezerwy, odbył służbę czynną w pułku piechoty i ukończył szkołę podoficerską, wiedział, jakie konsekwencje ma prawo wyciągnąć oficer przełożony wobec podkomendnego w okresie wojny za niewykonanie rozkazu.

Nie dołączył do oddziału, więc

został uznany za dezertera, co zrobił świadomie. Swoje poglądy polityczne prezentował w zależności od aktualnej sytuacji korzystnej dla siebie. Nie przebierając w środkach, włącznie z krwawymi rozbojami, zdobywał ?dutki? (pieniądze), do bankructwa życiowego w 1947 r. przedstawiał się jako członek: Konfederacji Tatrzańskiej, Armii Krajowej, Batalionu Chłopskiego, Ludowej Służby Bezpieczeństwa, Polskiej Partii Robotniczej, Milicji Obywatelskiej i w końcu Narodowych Sił Zbrojnych.
Nie funkcjonowały u niego normy moralne, wybrał kierunek działania według własnego widzimisię. Wzywany wielokrotnie przez mjr. Adama Stabrawę ?Borowego?, dowódcę 1 Pułku Strzelców Podhalańskich AK i dowódcę IV batalionu kpt. Juliana Zapałę ?Lamparta? do podporządkowania się, na wezwania nie reagował. Doręczycielowi wezwań zagroził, że jeżeli nie przestanie do niego z pismami z dowództwa przychodzić, to go zastrzeli jak psa.
Do dowództwa pułku napływały skargi o dokuczliwej dla góralskiej wsi działalności watahy ?Ognia? jak: zdejmowanie i zabieranie z młynów i tartaków, pracujących dla ludności wiejskiej, pasów transmisyjnych, rabunkach, nakładaniu kontrybucji, pijatykach, rozbojach. Rozważano w dowództwie myśl zaatakowania i rozbrojenia watahy. ?Borowy? wykonania pomysłu zaniechał, doprowadziłoby to do bratobójczej walki i ofiar ludzkich. ?Ognia? pozostawiono w spadku, zarysowującej się na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej, władzy ludowej, która w końcu stycznia 1945 r. utworzyła się i na Podhalu.
Dnia 19 I 1945 r. gen. Okulicki ?Niedźwiadek?, komendant główny, rozwiązał Armię Krajową. Wykonując ten rozkaz, ?Borowy? rozwiązał 1 PSP-AK, walczący na Podhalu.
Po wkroczeniu jednostek Armii Radzieckiej na Podhale ?Ogień? ze swoim uzbrojonym oddziałem zszedł z Gorców do Nowego Targu i podporządkował się władzy ludowej. Pojechał do Lublina, a stamtąd do Warszawy i tam zatwierdzono mu samozwańczy stopień porucznika i wydano dokument, z którym zgłosił się w Wojewódzkiej Komendzie MO i otrzymał nominację na komendanta MO w Nowym Targu. Posterunki, miejski i w okolicznych wioskach, obsadził swoimi partyzantami. W tym czasie do nowotarskich placówek MO i UB był przydzielony radziecki oficer NKWD jako doradca.
Posługując się posiadanym spisem, dokonywał on wspólnie z funkcjonariuszami UB aresztowań AK-owców.
Z Nowego Targu byli pochwyceni i osadzeni w areszcie m.in. Władysław Zagardowicz ?Kukułka?, Franciszek Kieta ?Limba?, Teofil Zubek ?Wiewiórka?. W czasie przesłuchań żądano od nich ujawnienia miejsca pobytu oficerów posługujących się pseudonimami: ?Borowy?, ?Podkowa?, ?Las?. Aresztowani podejrzewają o sporządzenie spisu i wręczeniu go bolszewikom ? Józefa Kurasia. Spis był sporządzony w języku polskim i bolszewik miał trudność w odczytaniu nazwisk i pseudonimów. Ksiądz proboszcz Karabuła i mgr burmistrz Szoski wezwali Kurasia do opamiętania się i zaprzestania zdradzieckiego postępowania. Zagardowicz i Kieta byli aresztowani 2 lutego, po czym wywiezieni na Ural w rejon Swierdłowska. Kieta przepracował w kopalni węgla 33 miesiące, wrócił ze zniszczonym zdrowiem, jest obecnie na utrzymaniu opieki społecznej. Zagardowicz pracował przy wyrębie lasu, we wrześniu zbiegł i wrócił do Nowego Targu.
Kuraś 11 kwietnia 1945 r. z milicjantami zdezerterował, porwał przy tym i uprowadził ze sobą Katza-Burzyńskiego, Żyda, szefa miejscowego UB. Wrócili w Gorce, na dobrze im znane ścieżki i rozpoczęli zbrojną działalność, wymierzoną w organa władzy ludowej. Rozbijali komitety PPR, posterunki MO, mordowali ocalałych z holokaustu Żydów, strzelali i zabijali napotkanych w Gorcach turystów, uznając ich za zwiadowców UB, egzekwowali nakładane przez ?Ognia? kontrybucje.
?Łoza?, łączniczka rozwiązanego oddziału AK, w kwietniu przyszła pieszo z Rabki do Krakowa, odnalazła ?Borowego? i jego zastępcę na ul. Siemiradzkiego 2 w Domu Zdrowia (własność rodziny Sędzimirów) i doręczyła pismo od ?Ognia?. Namawiał on ?Borowego? do powrotu na Podhale i objęcie dowództwa, zobowiązał się do podporządkowania jego rozkazom. Odpowiedzi ?Ogień? nie otrzymał, a ?Borowy? i ?Podkowa? zmienili kwaterę.
W kwietniu ?Ogień? popełnił jedną z pierwszych zbrodni,
licznych w późniejszym okresie swojej działalności. Wezwał do siebie przez gońca Franciszka Zapałę, zamieszkałego w Koninie, brata Juliusza Zapały ?Lamparta?, d-cy IV nowotarskiego batalionu PSP-AK. Franciszek Zapała zgłosił się u ?Ognia?, zabierając ze sobą blankiety zaświadczeń o nadaniu Brązowego Krzyża Zasługi z Mieczami, podpisane in blanco przez ?Borowego?. ?Lampart? już nie żył, miał wpisać na zaświadczeniach pseudonimy swoich żołnierzy ? partyzantów i im wręczyć, ale nie zdążył tego uczynić, bo batalion był już rozwiązany. ?Ogień? blankiety zabrał, a Franciszka Zapałę zamordował. Do blankietów wpisał pseudonimy swoich podkomendnych i im zaświadczenia rozdał. Po upływie kilku lat niektórzy z tych ?odznaczonych? usiłowali swoje odznaczenia zweryfikować w Zarządzie Koła ZBOWiD w Nowym Targu.
?Ogień? posiadał notatnik, w którym zapisywał swoje decyzje i niektóre wydarzenia, między innymi:
? 28 sierpnia 1945 r. zastrzelenie 4 Żydów w Maniowach
? 24 października zastrzelenie B. w Zakopanem za kradzież pieniędzy zabranych na poczcie
? 18 grudnia zastrzelenie handlarza złotem z Warszawy
? 2 lutego 1946 Jana Lacha, członka PPR zastrzelono w Kluszkowcach
? 10 marca wydał rozkaz zabicia mgr Misiaka, pracownika Urzędu Miejskiego w Rabce. Został zastrzelony we własnym mieszkaniu.
? 29 grudnia zastrzelono w Luboniu Wielkim człowieka, który był na wczasach
? 3 maja ograbiono i zastrzelono koło Krościenka 12 osób obojga płci narodowości żydowskiej.
Spisz i Orawa z mieszaną ludnością polsko-słowacką były w okresie okupacji przyłączone do Słowacji. Wymienione regiony w czasie grasowania bandy ?Ognia? ucierpiały szczególnie.

Wieś Krempachy była ograbiona czterokrotnie.
Wpadli w czasie odprawianego w kościele nabożeństwa i rozpoczęli rabunek. Podzieleni na grupy po 3-4 osoby, posługując się zanotowanymi numerami domów, napadali na zamożniejszych gospodarzy. U Jurkowskich zabrali dwie krowy i konia z wozem, kopali i bili, wymyślając od Słowaków.
U Jana Łukasza ?Lorenca? zastrzelili w chlewie tucznika, zabrali konia z wozem, na który załadowali zdobycz.
Matce Jana Jurkowskiego ?Synka? wyrwali z uszu i zabrali złote kolczyki.
Jana Pietraszka ograbili, zabrane rzeczy załadowali na wóz, a jego samego zatrzymali jako woźnicę. Miejscowa młodzież uzbroiła się w widły, zaatakowała rabusiów i Pietraszka odbiła.
Innym razem ograbili mieszkańców Nowej Białej, uprowadzili Jana od Katryny. Zrozpaczona długo męża poszukiwała, wierzyła, że żyje i wróci. Pewnego dnia podrzucono jej kartkę z informacją, gdzie jest mąż. W Waksmundzkim lesie znaleziono grubo przykryte ściółką i gałęziami cztery trupy, a wśród nich męża Katryny, wszyscy byli z Nowej Białej. Przy biciu w dzwony przywieziono zamordowanych na wozie do wsi, spotkała ich ludność Nowej Białej. Po tych napadach młodzież słowacka uchodziła na stałe do Słowacji.
Dnia 6 czerwca banda ograbiła w Obidowej dyplomatów angielskich wracających z Zakopanego do Warszawy.
23 lipca ? ?Doniesiono o harcerzu z Ochotnicy. Drużyna szybko-wykonawcza. Powiesili, zerwał się, jeszcze raz? (cytat z notatnika ?Ognia?).
4 grudnia ? ?Kontrybucja. Haburowa Katarzyna 500.000 most. Giżycka Maria 500.000 1.XII. zlikwidowano, Łapsze Niżne 150.000. Niedzica 100.000 24.XI. zlikwidowano, Kamin?150.000 24.XI? (cytaty z notatnika ?Ognia?).
Stan bandy od początku działania ?Ogień? powiększał imiennymi powołaniami. Niektórzy po otrzymaniu wezwania opuszczali dom rodzinny i wyjeżdżali na Ziemie Odzyskane. W lecie 1946 roku banda została podzielona na mniejsze, działające w innym terenie.
W ciągu niespełna dwóch lat (kwiecień 1945-luty 1947) banda wykonała około 350 akcji, m.in. rozbiła 57 posterunków MO. Z rąk bandy ?Ognia? poniosło śmierć, według danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, 430 osób, w tym: 76 funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa, 70 funkcjonariuszy MO, 45 żołnierzy KBW i WP, 28 członków PPR, 27 żołnierzy radzieckich, 53 Żydów, 131 innych osób.
Należy tu wliczyć konfidentów i donosicieli UB, członków ORMO oraz zatrzymanych w pobliżu miejsc zakwaterowania band i podejrzanych o śledzenie. Podczas walk zginęło ponad 50 ludzi ?Ognia?, ujęto około 150, aresztowano ponad 200 współpracowników.
Do najbardziej potwornych i ohydnych zbrodni popełnionych przez ?Ognia? i jego ludzi należą:
? powieszenie w Ostrowsku 10 XII 1945 r. na słupie telegraficznym ciężarnej Katarzyny Kościelnej, z d. Remiasz za to, że wobec sąsiadki nazwała ?Ognia? bandytą
? zgwałcenie Czubiakowej, wezwanej z Waksmundu, matki dwojga dzieci. Odprowadzający ?ogniowiec? również ją zgwałcił, po czym zastrzelił.
U ?Ognia? istniał patologiczny, odbiegający od normy, popęd płciowy. Wzywał imiennie do siebie w Gorce przez gońców kobiety, zmuszał je do uległości, a broniące się gwałcił.
Dnia 21 II 1947 r. zaskoczył ?Ognia? oddział KBW w Ostrowsku w zagrodzie Józefa Zagaty. Była tam przygotowana uczta, na którą ?Ogień? przyszedł z kumplami i z Hanką. Śledzący go osobnik po stwierdzeniu obecności ?Ognia? we wsi, pojechał na rowerze do Waksmundu i przekazał wiadomość następnemu, który również na rowerze pojechał do Nowego Targu i zameldował o tym w UB.
Gdy przybyły na samochodach oddział KBW okrążał zagrodę Zagaty, ?Ogień? z Hanką wyskoczyli z chaty i wpadli do sąsiedniej, wleźli po drabinie na strych i drabinę wciągnęli za sobą. Bieg z chaty do chaty był jednak zauważony i ostatnia kryjówka ?Ognia? została szczelnie otoczona przez żołnierzy. Zagrożono mu, że jeżeli nie zejdzie na dół, to zostanie spalony razem z chatą. Wówczas Hanka po drabinie zeszła, a na strychu padł pojedynczy strzał. ?Ogień? strzelił sobie w głowę. Przewieziony do Nowego Targu zmarł w szpitalu. Po jego śmierci ?ogniowcy?, korzystając z ogłoszonej przez Sejm 22 II 1947 r. amnestii, masowo ujawnili się i zdali broń. Skończyła się na Podhalu zmora grabieży, mordów, gwałtów i kontrybucji. Górale i kupcy odetchnęli z ulgą.
Taka prawda.

Żołnierze partyzanci 1 Pułku Strzelców Podhalańskich Armii Krajowej, zrzeszeni w Związku Żołnierzy AK w Nowym Targu:

Włodzimierz Budarkiewicz ?Podkowa?
Władysław Sowa ?Celiński-Dunin?
Władysław Zagardowicz ?Kukułka?
Franciszek Kieta ?Limba?
Jan Sral ?Krasny?
Bronisław Wielkiewicz ?Skok?
Jan Kacwin ?Juhas?
Tadeusz Czubernat ?Płomień?

Nowy Targ, 16 marca 1990 r.

W tekście zachowano oryginalną pisownię.
Kategorie Historia
Tagi: Leszek Konarski, 9/2012
Autor
Leszek Konarski
Leszek Konarski

Podobne wpisy
Zaskoczenie Kulikowa
Zaskoczenie Kulikowa
List Andrzeja Werblana do Mieczysława F. Rakowskiego
List Andrzeja Werblana do Mieczysława F. Rakowskiego
To były planowane mordy
To były planowane mordy
Święci chłopcy 1956
Święci chłopcy 1956
Listy znad kozetki
Listy znad kozetki
Najokrutniejszy król świata
Najokrutniejszy król świata
Zagłuszana historia powstania
Zagłuszana historia powstania
Co robili generałowie po ogłoszeniu stanu wojennego
Co robili generałowie po ogłoszeniu stanu wojennego
Komentarze

Janusz Bartkiewicz
Janusz Bartkiewicz
28 lutego, 2012, 11:02

O tym, że ?Ogień? był pospolitym bandytom wiadomo jest od czasu, gdy zdezerterował z Urzędu Bezpieczeństwa i rozpoczął grasowanie na Podhalu. Nie tylko jeden ?Ogień? był bandytą, bo było ich znacznie więcej, a byli to różnego rodzaju zdegenerowani (nie tylko wojną) odszczepieńcy, którzy z bogoojczyźnianymi hasłami na ustach zajmowali się rabunkiem i mordowaniem. Mordowali dla zysku i dla zaspokojenia swoich prymitywnych instynktów. Mordowali kobiety (w tym będące w ciąży), dzieci, starców,mężczyzn i chłopców pod pretekstem walki z komuną, a właściwie, jak to nazywali, z żydokomuną. I dlatego wieczną hańbą dla polskiego sejmu, polskiego prezydenta, a także dla posłów lewicy, jest to, że sejm uchwalił, a prezydent podpisał uchwałę oddającą cześć tzw. żołnierzom wyklęty. Aktem tym polskie władze państwowe wzięły na siebie odpowiedzialność za mordy niewinnych ludzi, dokonanych przez zbrojne bandy polskich bandytów. Hańbą jest też, że prezydent III (a właściwie IV) RP odsłonił bandycie ?Ogniowi? pomnik w Zakopanem, a jego zonie przyznał kombatancka rentę. Tej hańby nic już nie zmyje.
Janusz Bartkiewicz
Wałbrzych
Odpowiedz na ten komentarz
AK
AK
28 stycznia, 2013, 16:00

lecz sie gosciu..chociaz nie wiem czy w twoim przypadku nie jest zapozno.. CHWAŁA BOHATEROM!!!!!!!!!!!!!!!!!
Odpowiedz na ten komentarz
jendrek
jendrek
5 lutego, 2015, 15:01

Zbrodnia historyczna -http://okres-prl.blog.onet.pl/2013/07/13/parodia-prawa-to-wszystko-jest-farsa-co-wyprawiaja-sady-na-zlecenie-polityczne-w-iii-rp/
Odpowiedz na ten komentarz
TC
TC
28 lutego, 2012, 22:39

Człowieku co ty piszesz znasz choć jeden życiorys Żołnierza wyklętego!! To byli bohaterowie ratowali setki istnień za okupacji niemieckiej, jak i rosyjskiej!! UB męczyło tych ludzi za walkę o wolną Polskę, a ty śmiesz tak o nich pisać? Wstyd! Znam z mojego regionu co najmniej kilkadziesiąt opowieści o tym jak leśni likwidowali czerwonych, którzy w haniebnym opluwaniu polskości i mordowaniu swych współbraci, widzieli możliwość przypodobania się nowej władzy, a przez to i konkretnych zysków. W moim regionie bandy ubecko-milicyjne napadały na osadników niemieckich, zabijał Żydów którzy powracali do swych domów. A Leśni stawali w ich obronie (byli to żołnierze z NSZ-u i AK!!! Prymitywne instynkty zaspokajali zdrajcy Polskiego Narodu, zdradzili swą Polskość jedynie dla paru groszy i poklepania po plecach przez jakiegoś radzieckiego kacyka!! Dzisiaj dzieci i wnuk tych zdrajców nami rządzą, nawet w mojej gminie nastały takie czasy.
Odpowiedz na ten komentarz
gazda
gazda
7 stycznia, 2013, 23:20

Cos ci sie pomieszało w głowie nie at historia
Odpowiedz na ten komentarz
Ludomir Molitoris
Ludomir Molitoris
28 lutego, 2012, 22:54

O tym, iż niektóre środowiska od dawna zgłaszały zastrzeżenia do prób gloryfikacji niechlubnej działalności Józefa Kurasia ?Ognia?, wiadomo od dawna. Był między nimi wspomniany w artykule prezes Koła Światowego Związku Żołnierzy AK Jan Kacwin. Autorem mniej znanym jest jednak jeden z potomków ofiar z Gronkowa na Podhalu, ks. dr Władysława Zarębczana, pracownika Archiwum Watykańskiego. Jego niezmiernie emocjonalny list nie wywołał niestety żadnego wrażenia u historyków z IPN, piewców legendy ?prawicowego bohatera? z Waksmundu, wykonujących tę pracę na koszt polskiego podatnika. List ten został opublikowany w Gazecie Krakowskiej dopiero 6 października 2006 r., już po odsłonięciu pomnika w Zakopanem. Jego treść jest przerażająca. Pozwolę sobie go poniżej zacytować.
Ludomir Molitoris
SYLWESTER 1945 W GRONKOWIE
Wielokrotnie na łamach ?Hal i Dziedzin? ukazywały się artykuły poświęcone osobie Józefa Kurasia, bardziej znanego pod pseudonimem ?Ogień?. Zawsze śledziłem je z uwagą i próbowałem konfrontować te wiadomości z tym, co słyszałem o ?Ogniu? w Gronkowie, Waksmundzie, Ostrowsku, Łopusznej, Szaflarach, Nowym Targu i Ochotnicy. Czasami uderzał w tych artykułach ton moralizatorski. Przypominano, jak to komunistyczna propaganda szkalowała i niszczyła dobre imię jednego z największych synów Podhala. Co zatem skłania mnie do napisania tych kilku słów właśnie w sprawie ?Ognia??
Myślę, że mam wystarczający powód. Jestem wnukiem człowieka osobiście zastrzelonego przez ?Ognia?. Mój dziadek, Władysław Zagata-Łatanek, otrzymał strzał w tył głowy w chwili, kiedy wskazywał ?Ogniowi?, gdzie mieszkają jego sąsiedzi, Kudasikowie. Był sylwestrowy wieczór roku 1945. W chwili śmierci dziadek miał 36 lat. Zostawił żonę i czworo dzieci. Najmłodsze z nich miało zaledwie 2 lata.
Ludzie ?Ognia? poszli dalej przez wieś w stronę Ostrowska. U Wojciecha Barana zatrzymali następnych dwóch gronkowian. Jednym z nich był Stanisław Haręza, a drugim brat mojego dziadka, Stanisław Zagata-Łatanek. Pierwszego z nich przepędzono, a drugiego zamordowano na progu. Miał 32 lata. Od Barana oddział poszedł do Szewczyków. Tam wyciągnięto z domu Józefa Szewczyka, który właśnie spożywał wieczerzę z żoną i trójką dzieci. Zastrzelono go pod jabłonią. Miał 34 lata.
Od Szewczyków ludzie ?Ognia? idą dalej. U Grońskiego-?Pocfy? gra muzyka, bawią się młodzi w oczekiwaniu na Nowy Rok. Strzał w powałę jest znakiem, że szykuje się coś niedobrego. Przybyli pytają o Leona Zagatę-Łatanka. Wyczytany wysuwa się do przodu. Prowadzą go do na dwór, gdzie ginie od kul. Miał niecałe 18 lat.
Scenie tej przyglądał się jeszcze jeden Zagata-Łatanek, Bronisław, lat 21. Według naocznych świadków miał uderzyć ?Ognia? w twarz i krzyknąć: ?Za co zamordowałeś mi brata??. Zginął od kul całego oddziału, posiekany tak, że nie można było rozpoznać jego twarzy.
Ale to jeszcze nie koniec tragedii w Gronkowie w pamiętną noc sylwestrową 1945 roku. Na końcu wsi, wśród owiec, został jeszcze zastrzelony Władysław Krzystyniak, lat 28. Kiedy do wsi wracał brat i ojciec zastrzelonych Zagatów-Łatanków, ludzie ostrzegli ich, aby uciekali, informując ich o straszliwej tragedii, która dopiero co się dokonała. Owej nocy miało zginąć jeszcze więcej gronkowian, ale szczęśliwym zbiegiem okoliczności ludzie ?Ognia? nie zastali ich w domu.
Do dziś nieznane są przyczyny tej tragedii. Gronkowscy partyzanci ? to znaczy ci z nich, którzy przeżyli ? zawsze woleli unikać tego tematu, bojąc się zemsty ze strony krewnych ofiar. Może ktoś wreszcie powie nam prawdę!? Czy zamordowani w noc sylwestrową 1945 roku gronkowianie to same psubraty, awanturnicy, złodzieje, donosiciele, czy też chodziło o co innego? A może były to osobiste porachunki? Sam ?Ogień? bywał kilka razy w domu mojego dziadka, dołączając się do libacji po powrocie Łatanków ze Słowacji (byli handlarzami i przemytnikami, w czasie wojny przeprowadzili przez granicę między innymi setki Żydów polskich). Jeszcze w latach sześćdziesiątych przybysze z Izraela szukali mojego dziadka Władysława, aby podziękować mu za pomoc w ocaleniu życia, nie wiedząc nic o jego śmierci i całej straszliwej tragedii).
Nie wiadomo też, dlaczego nie wykonano wyroku na innych skazanych przez ?Ognia? na śmierć gronkowianach, między innymi na proboszczu, księdzu Wiktorze Błotko, i kierowniku szkoły, Przytule. Czy jedyną winą Władysława Krzystyniaka były słowa wypowiedziane do prowadzących w góry gronkowskie krowy: ?Hej, dobrze się wam paść ludzką krzywdą?? Czy gwizd Ludwika Bryji na przechodzących przez wieś partyzantów był wystarczającym powodem, aby wydać na niego wyrok śmierci?
Po zamordowanych zostały płaczące matki, żony i dzieci. Do dziś opowiadają starsi gronkowianie o matce zamordowanych Łatanków, która do samej śmierci opłakiwała utratę swoich czterech synów (kilka lat wcześniej zmarł na gruźlicę jeszcze jeden jej syn, student Franciszek). Ludzie z daleka obchodzili jej dom, gdyż, zwłaszcza wieczorami, słychać było jej płacz przechodzący w skowyt. Po kilku latach zmarła z bólu. Po wykonaniu wyroków śmierci na gronkowianach, ludzie ?Ognia? zagrozili, że spalą całą wieś, jeśli ktoś pójdzie na pogrzeb pomordowanych. Tak samo grożono śmiercią przeklinającym ich żonom i krewnym pomordowanych. Nie trzeba dodawać, że tragedia ta spowodowała zubożenie tych rodzin i ból, którego wystarczy na kilka pokoleń. Do ofiar nocy sylwestrowej roku 1945 trzeba dodać jeszcze kilkunastu gronkowian, którzy zginęli z rąk ludzi ?Ognia?, zarówno w czasie wojny, jak i w następnych latach.
Słów tych nie pisze człowiek pałający nienawiścią czy wysługujący się komunistom. Broń mnie Panie Boże! Zarówno ofiary, jak i ich oprawcy są już dawno na Boskim sądzie. Wcześniej czy później prawda wyjdzie na jaw. Wiem, że żyją jeszcze ludzie, którzy byli u ?Ognia?. Może oni coś dopowiedzą? A może wreszcie usłyszymy zwyczajne, chrześcijańskie ?przepraszam? czy też góralskie ?wyboccie?? Na to czekają rodziny ofiar poległych z rąk ?Ognia? i jego ludzi nie tylko w Gronkowie. Jeżeli rzeczywiście ?Ogień? i jego ludzie byli gorącymi patriotami i bojownikami o wolną i niepodległą Polskę, sprawa ta musi być wyjaśniona. W przeciwnym razie zarówno on, jak i jego ludzie, nadal nazywani będą, i to bynajmniej nie tylko przez komunistyczną propagandę, ?bandytami?.
ks. Władysław Zarębczan, Rzym
Odpowiedz na ten komentarz
Adacta
Adacta
29 lutego, 2012, 09:27

??hańbą ? także dla posłów lewicy, jest to, że sejm uchwalił, a prezydent podpisał uchwałę oddającą cześć tzw. żołnierzom wyklętym?. Nic ująć. A patrząc na honorowanie TEGO ?wyklętego? to ma się wrażenie jakbyśmy znajdowali się w jakimś domu wariatów. Nie będę powtarzał fragmentów artykułu, ale jego zachowanie absolutnie się nadaje do oceny psychiatrycznej. Te słowa piszę na serio. Zresztą, jak czytam, chociażby w ?Przeglądzie? o tych wszystkich przeklętych ?wyklętych? (zdegenerowanych osobnikach) to są to b. zbliżone przypadki. Znamienna będzie opinia o tych ?wyklętych?. Wydaje ją Z. Klukowski ps. ?Podwiński?. ?Aresztowany w 46r. i w 50r za przynależność do AK. ?.potem 3 lipca 52r i skazany na 10 lat, w związku z działalnością syna Tadeusza, który działał w organizacji ?Kraj?. Syna skazano i rozstrzelano na Rakowieckiej 31.06.53r.? MIMO TEGO, tak wyraża się (w książce) również o swoich kolegach wyklętych: ?zarozumiali, bardzo pewni siebie, ? mania wielkości? gotowi pomiatać i pogardzać każdym,?. fanatycy, apodyktyczni w sądach na dokonane z ich rozkazu akty gwałtu i bezprawia?. Ja też mam swojego przeklętego i identyczną opinię mógłbym wystawić. Ponadto mój został aresztowany w Łodzi 3.03.54r. w mieszkaniu kochanki, a wydała go kolejna z porzuconych. To analogia do Ognia, ?nadmena?, też nadsamca, przewodnika stada. Wracając do artykułu. W pewnym zdarzeniu zauważyłem analogię, że jak ja komuś coś ukradnę, to trzeba mnie osądzić i skazać. Gdy natomiast mnie ukradną, to trzeba zostawić na Sąd Boży. Dlatego uważam, że zaginionego dokumentu nie ma co szukać, bo został też na Sąd Boży zabrany. Morderstwa, zbrodnie się zdarzają zawsze. Pomijając, że bandyci powinni ponieść karę za swe czyny, to należy wiedzieć, że ich postępki tkwią w dwóch źródłach: przekazanym dziedzicznie genotypie oraz szeroko rozumianym wychowaniu. To ich nie usprawiedliwia ale wyjaśnia. Bo są to ludzie odbiegający od normy, często wymagający leczenia. (To nie tylko drwina. Np. u mężczyzn ? 1 promil urodzonych ma dodatkowy męski chromosom płciowy czyli układ XYY (a nie XY). To nadsamce . Mają uwydatnione cechy płciowe, są nadpobudliwi ale i niedojrzali emocjonalnie. Badania przeprowadzone w więzieniach wykazały, ze 20 promil skazanych mężczyzn ma układ XYY. Proporcjonalnie do populacji winno takich być 1 promil, a nie 20). Ale co powiedzieć o tych co na siłę, wbrew faktom i prymitywnym braku obiektywizmu, takich jak ?Ogień? wstawiają ich na pomniki. Po prostu krańcowa nieuczciwość. Chyba, że choroba. Paranoja. Indukowana.
Odpowiedz na ten komentarz
jendrek
jendrek
5 lutego, 2015, 15:05

CO, KOGO I ZA CO UCZCIŁ PREZYDENT KOMOROWSKI 1
http://jajakobyly.bloog.pl/id,330891800,title,CO-KOGO-I-ZA-CO-UCZCIL-PREZYDENT-KOMOROWSKI-1-MARCA,index.html?smoybbtticaid=6144a1
Odpowiedz na ten komentarz
lgm
lgm
29 lutego, 2012, 19:27

plujcie towarzysze plujcie a i tak prawda się obroni
Odpowiedz na ten komentarz
alternativ
alternativ
29 lutego, 2012, 19:39

Rozmowa z dr Maciejem Korkuciem z krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej

PAP: Kim był major Józef Kuraś? Bohaterem czy zdrajcą, żołnierzem, który walczył o Polskę niepodległą czy zniewoloną przez Sowietów?

Dr Maciej Korkuć: Oczywiście, że walczył o Polskę niepodległą. Walczył i z Niemcami i z Sowietami. Skąd ten ?zdrajca? Panu przyszedł do głowy?

PAP: Życiorys żołnierski Kurasia jest zaskakujący. Stworzył swój własny oddział, przeszedł do AK, następnie do AL, walczył ramię w ramię z sowieckimi partyzantami przeciw Niemcom, tworzył struktury MO w Nowym Targu, był w UB, ponownie wrócił do lasu i walczył przeciw nowej władzy. Czy człowiek ten zmieniał poglądy zgodnie z powiewem wiatru historii? Proszę przedstawić jego bojową drogę i przynajmniej spróbować wyjaśnić intencje jego działań.

Dr Maciej Korkuć: Właśnie tego typu ustawianie pytań jest przekleństwem dla tej postaci. Najpierw szereg kategorycznych stwierdzeń, w znacznym stopniu oderwanych od faktów i od kontekstu epoki, a potem prośba o wyjaśnienie intencji. Prawdą jest tyle, że był żołnierzem AK. Prawdą jest, że w ostatnich miesiącach okupacji niemieckiej za wiedzą powiatowego kierownictwa ruchu ludowego, współtworzącego Państwo Podziemne, współpracował z przybyłymi na Podhale sowieckimi i AL-owskimi oddziałami dywersyjnymi, pomógł Armii Czerwonej w zajęciu Nowego Targu.

Na polecenie powiatowego kierownictwa ruchu ludowego zorganizował siły porządkowe, a potem próbował być w powiatowym UB. W sumie przez trzy tygodnie.Niemal w całej Małopolsce siły niepodległościowe próbowały przenikać do organów bezpieczeństwa, żeby przejmować władzę w terenie, niezależnie od tego co się dzieje w Lublinie, Warszawie czy Moskwie. Zeszli do Nowego Targu z orłami w koronach i tak pełnili służbę na ulicach.

Wbrew mitom poglądy polityczne Kurasia były dość stabilne. Od 1934 roku był związany ze Stronnictwem Ludowym. Był z SL związany i w 1944 i w 1945 roku, a potem aż do śmierci uważał się za ? jak pisał w ulotkach ? ?stronnika PSL?.

PAP: Wyroki śmierci na Kurasia wydali nie tylko Niemcy i przedstawiciele tzw. nowej władzy przyniesionej na sowieckich bagnetach, ale nawet swoi z AK. Czyżby ? jak głosiła propaganda w powojennej Polsce ? ?Ogień? był zwykłym bandytą?

Dr Maciej Korkuć: Niemcy, a po 1945 siły NKWD, UB i KBW, zwalczały go jako wroga, jako żołnierza formacji niepodległościowych. Wszystko wskazuje na to, że żadnego wyroku śmierci ze strony Wojskowego Sądu Specjalnego (bo to zapewne ma Pan na myśli mówiąc o ?wyroku AK?) nie było. Owszem był konflikt z lokalnymi dowódcami, na tle okoliczności rozbicia obozu oddziału przez Niemców. Były też próby zastrzelenia ?Ognia? ale bez wyroku WSS. To spowodowało swoiste ?wypchnięcie? Kurasia z szeregów podziemnego wojska wiosną 1944 r. Później lokalny dowódca AK próbował się z tego wycofać, próbowano ponownie wciągnąć ?Ognia? do jednostek AK. To jednak nie mogło przywrócić wzajemnego zaufania. Zresztą Kuraś był już wtedy dowódcą Oddziału Specjalnego Ludowej Straży Bezpieczeństwa a zaraz potem ? jako LSB ? także komendantem oddziału egzekucyjnego Powiatowej Delegatury Rządu. W takiej roli nawet poza AK był żołnierzem Polski Podziemnej.

PAP: Kuraś jest oskarżany o antysemityzm i mordowanie Żydów. Jego obrońcy twierdzą, że albo są to zarzuty bezpodstawne, albo że zabójstwa osób pochodzenia żydowskiego nie miały podłoża antysemickiego, a antykomunistyczne. Wyjaśniają, że wykonywał wyroki na przedstawicielach władzy ludowej nie kierując się względami pochodzenia etnicznego.

Dr Maciej Korkuć: Rzeczywiście, tam gdzie strzelano do funkcjonariuszy bezpieki nie miało większego znaczenia czy to byli Polacy, Żydzi czy Ukraińcy. To byli funkcjonariusze UB. Jednak na wydarzenia pod Krościenkiem, gdzie kilku podkomendnych ?Ognia? strzelało do kilkunastu żydowskich cywili (wiemy, że to byli przypadkowi ludzie, nie funkcjonariusze UB, nie konfidenci) nie ma usprawiedliwienia. To nie był rozkaz ?Ognia?, wszystko wskazuje, że do tej zbrodni doszło bez wcześniejszego planu. Jednak na dowódcę spada odpowiedzialność za czyny podkomendnych. Chyba, że dowiemy się, że zostaliby za to ukarani. Póki co przekonujących dowodów na to nie ma, więc problem jest.

Z drugiej strony mamy też informacje o ściganiu przez żołnierzy ?Ognia? sprawców zabójstwa dwóch żydowskich kupców ? handlarzy jabłek. Ścigali ich podkomendni ?Ognia? nawet po jego śmierci.

PAP: Podobnie ma się sprawa z oskarżeniami dotyczącymi mordów na Słowakach?

Dr Maciej Korkuć: Ech? Niech Pan nawet nie żartuje! Ja wiem że z punktu widzenia Warszawy walka o polskie granice gdzieś na Spiszu i Orawie wydaje się błahostką. Przecież Sowieci pół Polski połknęli? a tu jakieś skrawki.

Wciąż zapominamy, że 1 września 1939 roku nie tylko Niemcy, ale i Słowacja zaatakowała Polskę ? całym potencjałem militarnym na jaki ją było stać. 1 pułk strzelców podhalańskich, w którego szeregach Kuraś walczył we wrześniu 1939 roku, rozpoczynał wojnę od bitew obronnych i ze Słowakami i z Niemcami.

W Warszawie defiladę zwycięstwa urządzali Niemcy; a w Zakopanem ? Słowacy. Okupowane przez Słowaków tereny polskiego Spisza i Orawy zostały poddane różnym formom represji oraz rugowania Polaków (także księży) i polskości. W Jurgowie urządzono uroczysty ?pogrzeb Polski?.

Przez cały okres okupacji kwitła współpraca słowackich formacji policyjnych w wyłapywaniu polskich kurierów i żołnierzy WP. Funkcjonariusze państwa słowackiego brali udział w zbrodniach na Żydach nie tylko słowackich, ale też polskich.

Granice wyznaczone po wrześniu 1939 roku na mocy porozumień z Hitlerem Słowacy próbowali utrzymać po 1945 roku. Konflikt ożył tu z nową siłą. Wtedy również były polskie ofiary śmiertelne słowackich działań. Jeszcze później Słowacy na tych terenach prowadzili antypolską agitację. ?Ogień? ją zwalczał konsekwentnie. Był jeden przypadek kiedy kilku słowackich chłopów zginęło z rąk ?ogniowców? w dość niewyjaśnionych okolicznościach, ale to było pokłosie całego konfliktu.

Dzisiaj dla niektórych działaczy słowackich wygodniejsze jest mówić o tych kilku chłopach i o krowach skonfiskowanych przez polskich partyzantów niż o Polakach poległych z rąk słowackich czy o współpracy ich państwa z Hitlerem, także o udziale w zbrodniach Holokaustu.

Jeśli chodzi o przywrócenie i obronę polskiej granicy na Spiszu i Orawie, to nawet w publikacjach PRL-owskich przyznawano, że udało się przywrócić ich przedwojenny przebieg także dzięki wystąpieniom ?reakcyjnego? podziemia ?Ognia?.

PAP: Od kul jego żołnierzy miała ginąć także polska ludność cywilna?

Dr Maciej Korkuć: Jeśli tak sobie będziemy opowiadać różne rzeczy w oderwaniu od wojennych realiów czasu i miejsca to daleko nie zajdziemy. Co to znaczy ?ludność cywilna?? Większość konfidentów Gestapo to była ludność cywilna. Konfidenci UB to też cywile? Ja nawet w podstawówce się uczyłem, że likwidacje konfidentów były zasługą: i dla Polski i formą ochrony miejscowej ludności. Sądzi Pan, że Polak ? cywilny współpracownik Gestapo, to biedna ofiara Polski Walczącej?

PAP: Jest także pozytywna legenda ?Ognia?. W niej jest on bohaterem bez skazy, niemal jak Janosik. Jego postępowanie ? np. wielkie wesele, które urządził ? przypomina żywcem ?dobrego zbójnika? z filmu Passendorfera.

Dr Maciej Korkuć: I znowu możemy się bawić w opowiadanie bajek. Ja nie wiem, czy Janosik był bohaterem bez skazy. ?Ogień? walczył o Polskę, ale był człowiekiem z krwi i kości, dzieckiem swoich czasów, człowiekiem, który popełniał także błędy? A Pan z uporem szuka albo białej albo czarnej legendy. Zapewniam Pana, że historia taka jaka była naprawdę, jest o wiele bardziej interesująca ? i bardziej zaskakująca niż najlepsze powieści.

Rozmawiał Wojciech Kamiński (PAP)

Józef Kuraś (?Ogień?, ?Orzeł?) urodził się 23 października 1915 r. w Waksmundzie koło Nowego Targu. W 1934 r. został członkiem Stronnictwa Ludowego.

W czasie kampanii polskiej 1939 r. walczył w szeregach 1 pułku strzelców podhalańskich.

Od listopada 1939 r. zaangażowany w działalność konspiracyjną. Żołnierz Konfederacji Tatrzańskiej i Armii Krajowej. Dowódca oddziałów Ludowej Straży Bezpieczeństwa oraz oddziału egzekucyjnego Powiatowej Delegatury Rządu RP w Nowym Targu.

W czerwcu 1943 r. w odwecie za egzekucję dokonaną przez oddział Kurasia na dwóch policjantach, będących agentami Gestapo, Niemcy zamordowali jego żonę, 2,5-letniego syna i ojca. Ciała zamordowanych i rodzinny dom Kurasia spalono. Wówczas to przyjął pseudonim ?Ogień?.

Na początku 1945 r. Kuraś uczestniczył w tworzeniu Milicji Obywatelskiej. Trzy miesiące był komendantem MO w Nowym Targu i w Urzędzie Bezpieczeństwa w Zakopanem, realizując w ten sposób zalecenia Mikołajczykowskiego Stronnictwa Ludowego, dotyczące przejmowania władzy na wyzwolonych przez Sowietów terenach.

Kiedy okazało się, że wizja ta jest nierealna, Kuraś utworzył zgrupowanie partyzanckie ?Błyskawica?, na czele którego w latach 1945-1947 walczył przeciwko władzy komunistycznej na terenie Podhala i w innych częściach woj. krakowskiego.

21 lutego 1947 r. otoczony przez oddziały UB i KBW we wsi Ostrowsko pod Nowym Targiem, próbował popełnić samobójstwo. Śmiertelnie ranny, zmarł następnego dnia w szpitalu w Nowym Targu. (PAP)

mjs
Odpowiedz na ten komentarz
alternativ
alternativ
29 lutego, 2012, 19:46

Warto przeczytać komentarz ks.Józefa Tischnera ?Sprawa Józefa Kurasia ?Ognia? http://kiosk.onet.pl/_i/tp/TP1996_35_S1&5_TischnerJ_Sprawa.pdf
Odpowiedz na ten komentarz
Andrzej Koczwara
Andrzej Koczwara
29 lutego, 2012, 20:58

Polska prawica jest podla,a lewica nie ma twarzy,Ogien byl banddziorem jest to fakt niewatpliwy.Jak by nie podpadl w UB to bylby bardzo dobrym ubekiem,bandziorem.Falszywosc poslow prawicy polega na tym ze ich komuch to dobry komuch,a czyjs komuch to zly komuch,komuchow,zydkow,niekatolikow,mozna mordowac,to nie jest grzech.odsloniecie tego pomnika nto chanba dla Polski.
Odpowiedz na ten komentarz
sugadaddy
sugadaddy
1 marca, 2012, 11:30

Tak to się porobiło, że jakieś 30% prawicowego oszołomstwa, wzięło resztę społeczeństwa w swoisty, psychologiczny jasyr. Biada temu, kto nie podziela ich zakłamanych poglądów. Szczególnie w sferze narodu, patriotyzmu, czy katolicyzmu. Tylko oni znają prawdę i wiedzą co dobre, a co złe.
Sugadaddy.
Odpowiedz na ten komentarz
Adacta
Adacta
2 marca, 2012, 13:54

?Rozmowa z dr Maciejem Korkuciem?. To może o tych agentach i współpracownikach gestapo. Wystarczy w Google wpisać: ?Tomasz Toborek Konspiracyjne Wojsko Polskie w Bełchatowie i okolicach Działalność Kazimierza Grzybowskiego i Ludwika Danielaka?. Tam też Danielak zabił T. Woźniaka z Woli Mikorskiej bo ?w czasie okupacji był współpracownikiem gestapo, a po wojnie, według informacji grupy, korzystając z ochrony UB, okradał miejscowych gospodarzy?. To może pan Toborek panu odpowie na kogo doniósł, kogo okradł. No kogo. Toborek nie daje żadnego przykładu. Rozmawiałem dawno temu ze znajomym z tej miejscowości, który z oburzeniem wspominał, że jakiś łachudra miał z zamordowanym jakieś wiejskie niesnaski. Danielak w środowisku był uważany za zbrodniarza. Wyroku na nim nie wykonano. Jego żona dwukrotnie się starała o dokument taki, bo chciała wyjść powtórnie za mąż ale nie dostała. Nawet jego syn, zanim nie dostał za ojca OGROMNE odszkodowanie, mówił (prawie że do mnie). Wstydzę, że się nazywam ?, wstydzę się za swego ojca. Ale to jest nic. O agentach to będzie dopiero teraz. Pisze Toborek na str 4 tylko tyle: ?We wrześniu 1946 r. Grzybowski miał dokonać morderstwa na prezesie Wojewódzkiego Komitetu ZSL, Janie Tonerze, a później na Fraju ? mieszkańcu Parzniewic?. Toborek podaje, że w czasie wojny Grzybowski tworzy (w rodzinnej wiosce Parzniewice ? przyp.mój) oddział AK. Powszechna to wiedza, żeWacław Fraj, też z Parzniewic tworzy z kolei oddział BCh (najpierw Chłostrę). Pewnego razu pojawiają się żandarmi i dokonują aresztowań ale ludzi z ugrupowania Fraja (BCh). Wacława Fraja z bratem, Mastalerzów ? ojca z synem, Stemplewskich , a Famulski zostaje zastrzelony pod krzyżem w Parzniewicach. Tylu znam z nazwiska. Miał ich wydać jakiś ?X?, o którym mówiono pieprznięty, głupek. ?On współpracował z partyzantką i Niemcami?. Jak ci poszli na akcję, to on Niemców nastawiał?. Czy należał do oddziału AK Grzybowskiego, nie wiem. Był natomiast dobrym znajomym Grzybowskiego. Aresztowanych z BCh prowadzą przez las w stronę Kamieńska. Brat Wacława Fraja (dowódcy) próbuje w lesie uciec. Zastrzelony. Obóz w Gross Rosen przeżył ostatecznie tylko Wacław Fraj. Wrócił i za rok zostaje zastrzelony na swoim podwórku przez (wtedy już dowódcę w KWP) prawie że sąsiada ?Grzybowskiego. Wymieniony na wstępie Danielak, mający coś z krwawego charakteru ?Ognia? zabija ok. (często przypadkowych) 25 ludzi. Jego dowódca Grzybowski tylko tych dwóch. Dlaczego zabił Fraja? Jest pytanie. Wacław Fraj chyba agentem nie był, bo by na rodzonego brata ale i na siebie nie donosił. To dlaczego Kaziu Grzybowski, który (w AK) żadnego (żadnego) Niemca nie zabił, nie szuka agenta i donosiciela, tylko zabija jedyną, która przeżyła Gross Rosen ? ofiarę donosu. A teraz wróćmy do pierwszej ofiary Grzybowskiego. Jana Wonera (nie Tonera). On z kolei przeżył dwa obozy koncentracyjne (Oświęcim i Hanower). Kto to był. W latach trzydziestych członek Zarządu Wojewódzkiego ZMW RP ?Wici? w Łodzi oraz Przewodniczący władz powiatowych SL w Piotrkowie Tryb. W czasie wojny natomiast: jeszcze przed przybyciem (do wsi żony Wonera ? Janiny- też kuriera w BCh) do Borowej Komendanta Okregu V Łódzkiego Wojciecha Jańczaka, w kontynuacji działalności przedwojennej, inicjuje i organizuje struktury konspiracyjne stronnictwa a później komórki bojowe. Po wizycie Jańczaka Woner staje na czele powiatowych struktur ?SL Roch? oraz zostaje Z-cą Kwapińskiego czyli d-cy komendanta obwodu piotrkowskiego ?Chłostry? (BCh). Zadenuncjowany (może przez Fraja co?) wywieziony do obozu koncentracyjnego. Przez szpital w Szwecji wraca latem 1545r. Za rok zastrzelony też przez Grzybowskiego z KWP. Jedynymi w jego życiu organizacjami, do których należał Woner i jego kolega Fraj (z sąsiedniej wioski żony Wonera), były: ZMW RP Wici oraz Stronnictwo Ludowe. Przytoczone przez pana Toborka ZSL, powstanie ale dopiero za dwa lata i jeszcze trochę po śmierci Wonera. Dodatkowo. Wonera wywieziono i zakopano pod Chabielicami ? około 30 km. Zakopano tylko w koszuli (premiera Sikorskiego w trumnie ale w podkoszulce). W butach i kurtce Wonera chodził dochodzący żołnierz KWP z wioski Wonera ? Antoni K., aż mu szwagier nawymyślał od idiotów. Dlaczego Grzybowski nie szuka agentów i współpracowników gestapo a tylko kończy robotę niedokończoną przez Hitlera, ale i kogoś. Napisać to można wszystko. Również to, że dom Grzybowskiego z racji AK był nachodzony przez UB, że musiał wyjechać na zachód, że tam go prześladowano (miał chyba wszczepionego chipa z nadajnikiem GPS) i wiele innych bzdur. Dopuszczając jednak to ?nachodzenie?, to każdy, nie tylko UB, miałby do niego kilka pytań. Ja też jeszcze jedno. Grzybowski morduje tylko tych dwóch. Nie ma on jak widać charakteru żądnych ludzkiej krwi lub po trupach do celu: Ognia i Danielaka. Wkrótce potem zostawia ?oddział? i ucieka na zachód (kary też nie poniósł żadnej). Można przypuszczać, że wplątał się w jakąś straszną, tragiczną i ohydną zbrodnię. Wplątał się i chciał się z tego wywinąć, Ale czynić z takiego czy takich ? bohaterów. ? Inna sprawa. Ile tu uproszczeń i bzdur, przy omawianiu człowieka (Ognia), owszem doświadczonego przez los, ale potem co robił to przechodzi ludzkie pojęcie, a o jego wariackich wyczynach to nie pisze żadne NKWD. Czytam wypowiedzi byłych żołnierzy AK a nawet dwóch księży. A mówiąc o agentach, to też takie wydarzenie. W nocy z 2 na 3 lipca 1947r oddział WIN Stanisława Kuchcewicza (?Zapory?) w miejscowości Puchaczów k/ Lublina zamordował 24 bezbronnych mieszkańców wsi, w tym 10 kobiet. Podejrzewano (PODEJRZEWANO, wg zabójców), ze 3 mieszkańców wskazało wcześniej ich kryjówkę. Zwyrodnialcy, i degeneraci. Wszędzie ?agenty i kolaboranty?. Tu 10 kobiet (co najmniej o 7 za dużo, bo tylko niby 3 mogły donieść). Następne pytanie. Czy Ogień nie powinien zabić kolaboranta Józefa Kurasia, który kolaborował z agentką, matką dwójki dzieci ? Marią Czubakową, która (chyba dlatego że agentka) została zabita przez ?Ogniowca?. Zresztą on sam przed zabiciem też z nią kolaborował, a więc i sam powinien się zastrzelić. Wszystko zgodnie z logiką Korkucia i aktualną, jedynie słuszną linią partii. Ludzie gdzie my się znajdujemy. Czy znajdujemy się w domu wariatów. ??? Ale jeszcze jedno. Pan napisał o okupantach Słowakach a ja zacytuję coś o Polakach:. ?1 października 1938 r. razem z Niemcami rozbieramy Czechosłowację. My wkraczamy do Zaolzia a Hitler do Kraju Sudeckiego. Przy okazji wkraczamy do słowackiej Ziemi Czadeckiej?. Niestety działania podjęte przez ministra Becka, też w październiku 1938 r., ustanowienia granicy polsko ? węgierskiej nie kończą się sukcesem. Rumuni są przeciwni zaborom terytorialnym, a Węgrzy w nie takim zakresie. ?5 stycznia 1939r, wracając z Bożo Narodzeniowego i Noworocznego wypoczynku w Monte Carlo, Min Beck spotyka się z Hitlerem. Beck próbuje go przekonać do planu przyłączenia Rusi Zakarpackiej do Węgier, bez efektu?. A jednak. ?13 marca 1939 kanclerz Adolf Hitler powiadomił rząd węgierski o planowanym wkroczeniu do Czechosłowacji w ciągu następnych 24 godzin, oraz zostawił mu wolną rękę w sprawie Ukrainy Karpackiej. 14 marca 1939 o 6 rano wojska węgierskie zaatakowały Czechosłowację, w tym Karpacką Ukrainę. ?16 marca odbyły się na Przełęczy Tucholskiej uroczystości spotkania wojsk polskich i węgierskich i stworzenia
Odpał19:59, 21 lutego 2016
Zakłamanie i obciach. Przyszli znowu ci, którym kazano.
Jasiek19:57, 21 lutego 2016
@wnuczek:Pytasz o majątek zrabowany żydom.Podpowiadam-musisz się dowiedzieć kto był skarbnikiem u" ognia" i jakie były jego powojenne losy bo przeżył nawet obławę KBW w Ostrowsku.Ile kamienic, za te krwawe "grosze" powstało we Waksmundzie to następne pytanie?
Młody Partyzant19:34, 21 lutego 2016
do lol
Człowieku nie masz w ogóle pojęcia o tym co się działo za okupacji,i wczasie IIwojny światowej,mój dziadek czy wszyscy bohaterzy nikogo nie winnego nie krzywdzili.Dla ciebie są ci ludzie Bohaterami co sypali i sprzedawali tych co walczyli o Polskę ,Bardzo ci współczuje ze jesteś taki mało rozwinięty umysłowo
Jasiek19:28, 21 lutego 2016
@do franio:nawiązując do tej tragicznej pomyłki na ul Waksmundzkiej, to dobytek tych zamordowanych żydów wylądował we wiadomych rodzinach w Waksmundzie,a oni sami w przydrożnym rowie (wśród nich kobieta)
taki PiS jak PZPR19:26, 21 lutego 2016
antyPO - nie pleć bzdur ,,nie byłeś wcześniej i gadasz bzdury .. tam nigdy nie było Jana Hamerskiego nie było Macierewicza ..a byli miejscowi z gminy i powiatu, dzisiaj łatwo podpiąć się do tego co nie robiło się w poprzednich latach czyli przez PiS !
vis masz rację PiS to czołowi działacze PZPR, SB i TW dlatego im tak blisko do tego typu ludzi jak Ogień
Kaczyńscy budowali komunistów a co odwzajemniali się .. filmem, pracą doktorską ... nie internowaniem 1981
mieszkaniec19:24, 21 lutego 2016
Jak już kiedyś napisałem nie znam na tyle historii Kurasia, aby oceniać - bandyta czy bohater, ale czytając te wszystkie komentarze, szczególnie jego obrońców, nasuwa mi się pytanie: wszyscy wychwalają go za walkę, opisują jak to bezlitośnie zwalczał sowietów, wszelkiej maści kolaborantów, złodziei itp a nikt jakoś nie opisuje jego heroicznych walk z jednostkami wojskowymi okupantów niemieckich, z funkcjonariuszami gestapo. Przecież partyzanci w przeważającej większości walczyli z okupantem niemieckim, a nie ze swoimi sąsiadami. Czym innym jest stoczyć potyczkę z uzbrojonym oddziałem przeciwnika, a czym innym przyjść do wioski i rozstrzelać nieuzbrojonych cywilów, czym innym jest zlikwidować uzbrojonych gestapowców, a czym innym powiesić ciężarną kobietę. Może tak skrótowo ktoś z obrońców Kurasia poda mi przybliżoną liczbę okupantów niemieckich, których zlikwidował, bo może z Kurasiem jest tak jak pisze o Polakach Jan Tomasz Gross, że "w czasie II wojny światowej zabili więcej Żydów niż Niemców". Może on też zabił więcej współbraci niż okupantów?
vis19:12, 21 lutego 2016
Brawo ABC. Te wątpliwości stanowią wystarczająco ambitne zadanie postawione przed IPNem. Niestety jak na razie zamiast dociekać prawdy o zbrodniach na narodzie polskim mamy instrumentalne poszukiwanie domniemanych zasług i bohaterstwa. Tak zapewne wmontowano śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w zakopiański pomnik wykorzystując jego głęboki szacunek dla żołnierzy Armii Krajowej. A jakim "Ogień" był żołnierzem świadczy wydany na niego wyrok śmierci i dokumenty pozostawione przez Stabrawę, Budarkiewicza, Kacwina i wielu innych. Wszyscy nie mogli się mylić i nigdy nie byli na usługach komunistów.

I jeszcze jedna kwestia. Całe życie tego nowego bohatera, które według Macierewicza ma posłużyć jako podwaliny pod budowę nowej Rzeczypospolitej zaprzecza ze wszech miar tym wartościom, w obronie, których rozlewali krew autentyczni bohaterowie walczący z okupantem za Ojczyznę w imię Boga i Honoru.
jaco19:10, 21 lutego 2016
dajcie spokuj,bog juz ich rozliczyl za wszystkie zbrodnie,
wnuczek18:52, 21 lutego 2016
Do ABC. Nie ma ani jednego artykułu który jednoznacznie stwierdza że Kuraś dostał wyrok śmierci. W AK 9 Lipca 1943 otrzymał stopień plutonowego a w Krakowie stopień majora ( nie pamiętam źródła ale czytałem o tym). Na Spiszu nie było komunistów? Wszyscy przeciwnicy Kurasia powtarzają to samo o dzienniku który major prowadził. Czy ktoś widział oryginał? Tylko w jednym napadzie na uciekających z Polski żydów Kuraś zabrał trzy kilogramy złota i kilka tysięcy dolarów (zeznania światków) zastanawiam się co się stało z takim majątkiem? Wystarczyło by to na odkupienie swoich win u samego Stalina. W dokumentach oskarżających Kurasia jest tyle nieudolnej przesady że trudno by mi było uwierzyć w nie nawet jak bym nie znał tej historii z opowiadań.
wiem18:47, 21 lutego 2016
Chwała Bohaterom!
pilot18:45, 21 lutego 2016
kto go awansowal na majora
kerr18:34, 21 lutego 2016
Podziwiam obłudę pana Senatora bo wie kim był kuraś.A że do Waksmundu przyjechał Antoni ? Osoba wzbudzająca uśmiech ! Tak ma wyglądać nauka patriotyzmu w wydaniu pisowskim.
mieszkaniec18:24, 21 lutego 2016
@Hahaha
Bawisz się w domorosłego psychologa próbując ustalać moje preferencje partyjne, bardzo się mylisz, ale to już tradycja wyznawców PIS-u, jak ktoś ma inne poglądy i nie zgadza się z narracją PIS-owską to musi być: lemingiem, komunistą, zdrajca itd.
To, że zacytowałem p. Sikorskiego nie oznacza, że popieram PO, natomiast z jego diagnozą służalczego podporządkowania Polski zgadzam się w zupełności, dla jasności poprzedni rząd też wykonywał bezmyślnie polecenia Waszyngtonu. Gdybyś choć trochę potrafił myśleć samodzielnie, a nie przez pryzmat propagandy p. Kurskiego, to zastanowiłbyś się jakim cudem rząd RP popiera bezwarunkowo banderowską Ukrainę, popiera sankcje w stosunku do Rosji, gdy przynosi nam to tylko straty, popiera amerykańskie kolorowe rewolucje destabilizujące bliski wschód i powodujące zalew uchodźców itd. Czy to nie jest przypadkiem działanie na rzecz amerykańskiego lobby zbrojeniowego? No, a teraz możesz mnie zwyzywać od agentów Putina, bo chyba tak przewiduje instrukcja PIS.
jadowita18:04, 21 lutego 2016
Pani Aniu, niech się Pani tą "aktywnością" nie zadławi!!! Niech Pani zadba o jakiegoś stylistę, bo wygląd mówi dużo o człowieku....
do @lokalny patriota17:17, 21 lutego 2016
Proponuję zapoznać się ze słownikiem ortograficznym. PrzecieŻ patriotyzm to także szacunek dla języka i kultury narodu. Ale przecieŻ taki "lokalny patriota" powinien o tym wiedzieć PrzecieŻ nie podejrzewamy pana komentatora o skrajną głupotę, prawda?
ABC17:17, 21 lutego 2016
Józef Kuraś OGIEŃ nie działał z niczyjego rozkazu. Był samozwańcem. Nie walczył też z komunistami, gdyż tych w poszczególnych wioskach na Podhalu, Spiszu i Orawie w latach 1945-47 nie było. Uciekł w góry w związku ze śledztwem o przestępstwa pospolite, jakie wszczęto przeciwko niemu po mianowaniu go Komendantem Policji w Nowym Targu. Był już wówczas członkiem PPR-u, a 10 marca 1945 r. podpisał zobowiązanie współpracy z Ministerstwem Bezpieczeństwa Publicznego. Stopnia majora nigdy nie uzyskał, nie posiadał praktycznie żadnego wykształcenia potrzebnego do uzyskania wyższego stopnia oficerskiego, nie ukończy nawet gimnazjum, a majorem mianował się sam. Stopień porucznika stanu wojny uzyskał w Batalionach Chłopskich, gdzie pod koniec 1943 r. uciekł z AK, która za niesubordynację ? niewykonanie rozkazu i samowolne opuszczenie obozu Pod Czerwonym Groniem 26 grudnia 1943 r. ? wyła na niego wyrok śmierci. Z AK uciekł w stopniu kaprala, kradnąc przy okazji pieczęcie Oddziału Partyzanckiego Błyskawica AK, którymi po ponownej ucieczce w góry 11 marca 1945 r. stemplował bezprawne wyroki śmierci, wypędzenia i kontrybucji na różnych swoich sąsiadów i innych mieszkańców Podhala i Spisza. Stopień porucznika potwierdziła mu Zofia Gomółkowa szefowa Wydziału Personalnego Komitetu Centralnego PPR w piśmie do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego z 9 marca 1945 r., w którym poleciła, aby porucznika KURASIA Józefa wykorzystano go na terenie Nowego Targu. Jest to zarazem jedyny przekaz źródłowy o jego awansie. Takiego stopnia Kuraś używał również po uciecze w góry, po 11 marca 1945 r., w początkowym okresie swej działalności, w którym podszywał się pod rozwiązaną 19 stycznia 1945 r. przez gen. Leopolda Okulickiego Armię Krajową. Skąd stopień majora, wymieniony w artykule, nie wiadomo? Kwestią niezmiernie żałosną jest, iż w uroczystościach w Waksmundzie brał udział minister obrony narodowej RP, który stwierdza publicznie, że działania Józefa Kurasia ?są wartościami, na których będziemy budowali siłę armii i siłę Polski?, nie bacząc to, że jego BOHATER ma szczególny wkład w działania, które nie należą do chwalebnych, gdyż dopuszczał się prześladowań ludności cywilnej Podhala, Spisza i Orawy: Polaków, Słowaków, Żydów i Łemków, mordów, gwałtów, złodziejstw, fałszowania wyroków wydawanych w imieniu AK itp. Czy można to robić w imieniu RP, czy to ma być wzór dla praworządnej administracji demokratycznego państwa? Oczekuję na rzeczowe wyjaśnienie tych kwestii, bez obelg i pogróżek zaadresowanych do pytających. Jeśli ma to być wzór do naśladowania, to powinno się natychmiast przestąpić do wyjaśniania powyższych pytań, w innym przypadku będzie to ciąg dalszy niezrozumiałych prób zafałszowania rzeczywistości.
lokalny patriota17:14, 21 lutego 2016
Jasiu Hamerski dziwię się Tobie jako historykowi po UJ, czy nie znasz histori z Twojego najbliższego otoczenia i regionu?, Przecierz jeszcze żyją ludzie, którzy Ci mogą to wszystko powiedzieć. Następną rocznicę proponuję zorganizować w Ochotnicy, lub na Spiszu lub Orawie. Nie dziwię się P. Antoniemu Macierowiczowi z głębi Polski ale Tobie? Proszę zapoznać się z wypowiedziami prof. ks. Józefa Tishnera przecierz pochodził z sąsiedniej miejsowości Łopusznej, który twierdził, że jest to postać niejednoznaczna i zbyt kontrowersyjna aby stawiać mu pomniki i go rehabilitować.
franio17:02, 21 lutego 2016
Propaganda komunistyczna (dużą rolę odegrał tu niejaki Władysław Machejek wyjątkowej, nawet jak na standardy komunistyczne, rangi podlec i kanalia) i nie tylko (m.in. ikona polskiego Salonu Jacek Kuroń) przylepiła ?Ogniowi? etykietkę antysemity. Miał ponoć urządzać prawdziwe polowania na Żydów, a jego ręce splamiła ponoć krew żydowskich dzieci. Żeby oczernić bohatera, nie cofnięto sie przed tak ohydnym kłamstwem jak przypisanie mu zbrodni dzieciobójstwa. Kiedy z rąk ludzi ?Ognia? ginęli Żydzi to nie dlatego, że byli Żydami, tylko za kolaborację z komunistami. Taki sam los spotykał z rąk ludzi ?Ognia? wysługujących się bolszewikom Polaków, Ukraińców czy Rosjan ? także nie ginęli za swoją narodowość, lecz za popełnione zbrodnie. Jedyny przypadek, kiedy na drodze do Nowego Targu partyzanci Józefa Kurasia ostrzelali ciężarówkę i w wyniku tej strzelaniny zginęło 5 osób narodowości żydowskiej, był skutkiem tragicznej pomyłki, a nie zaplanowanej antysemickiej akcji.
ochotnicok16:54, 21 lutego 2016
Chwała bohaterom
patriota16:19, 21 lutego 2016
Chwała Chwała godny człowiek do naśladowania w dzisiejszych czasach.
vis15:33, 21 lutego 2016
do nomen omen orzeł,

czytaj ze zrozumieniem i zastanów się o jakich kolaborantach mówisz, skoro Kuraś dopuścił się zdrady wielokrotnie i przez lata współpracował z bolszewicką zarazą. Nawet jak przyjmiemy, że połowa z pięciuset ofiar "Ognia" była wynikiem preparowanych fałszywek to i tak pozostaje mordercą a nie bohaterem. No chyba, że kwestionujesz funkcjonowanie Armii Krajowej i ludzi, którzy wówczas walczyli z okupantem hitlerowskim i sowieckim zgodnie z żołnierską przysięgą i wartościami dalekimi od poczynań Kurasia.

O co zatem walczył Kuraś bez struktur organizacyjnych, nadzoru i jasno sprecyzowanych celów, wpierw wojskowych, potem koniunkturalnych układając się z PKWNem i UBecją a na końcu chorych ambicji i żądzy odwetu?
zwz15:23, 21 lutego 2016
Ale stękają i klapią kufami. Tak Józef Kuraś"Ogień" jest BOHATEREM NARODOWYM!!
Jak powiedział Antoni Macierewicz minister RP: Wojsko Polskie jest dumne, że miało takich ŻOŁNIERZY JAK OGIEŃ!
A wam psubraty... na pohybel zdrajcom i ich spadkobiercą
Marcus Luttrell15:00, 21 lutego 2016
W styczniu miałem możliwość uczestniczyć w Sieniawie w pogrzebie byłego partyzanta z oddziału "Lamparta". Dowiedziałem się tam, że był nawet podobno krótko prezesem ŚZŻAK w Nowym Targu.Nie było tłumów na pogrzebie, choć to był bardzo dobry człowiek, 90-letni więc młodzi nie znają.Ale jest tu bardzo zastanawiająca jedna rzecz, otóż był poczet sztandarowy,o którym mówią, że nawiązuje do tradycji "Ognia". Ale nie to jest tutaj ważne, ważne jest to, że ten poczet sztandarowy był, uczcili pamięć partyzanta chociaż wiem, że nie był on zwolennikiem gloryfikacji "Ognia". Ważne, że byli, oddali hołd,pokazali, że nie trzeba dzielić. A gdzie byli inni, gdzie był sztandar ŚZŻAK, który tyle lat nosił właśnie zmarły partyzant z Sieniawy? Chociaż tak prawdę mówiąc to nie sztandary i medale są najważniejsze. Ważniejsze jest to jak przeżyjesz swoje życie, jaki dajesz przykład. Chwała Wszystkim Bohaterom bez wyjątku.
ladybird15:00, 21 lutego 2016
ale sie Miss Paluchowa wyzdajala !!!bezguscie kompletne!!!
Hahaha14:42, 21 lutego 2016
@ mieszkaniec
O ile dobrze pamietam to słowa Sikorskiego członka PO po komentarzach wiem dobrze ze jestes z ta grupa bardzo związany !!!!
Po 8 latach rządów platformy wystąpił u ciebie ewidentne Syndrom Sztokcholmski !!!!
Adam_6614:20, 21 lutego 2016
Bandyta bohaterem... tak jak Wałęsa bojownikiem o wolność. Chwała UB - ekom i żołnierzom KBW za pozbycie się bandyty
mieszkaniec14:09, 21 lutego 2016
@góralka
Teraz dopiero Polska jest na kolanach i jak powiedział klasyk "robi amerykanom laskę"
orzeł14:09, 21 lutego 2016
vis-molito ris, jakby nie poparcie górali dla Ognia on sam byłby złapany czy zabity góra do pół roku. Zgadza się: "krzywdy" narobił kolaborantom i słowackim hlinkowcom. Był bezlitosny dla "zwykłych" przestępców m. in. dla złodziejów kradnących na konto Ognia, co potwierdzają dokumenty archiwalne. Ognia wydała Stefania Kruk, którą ubecy zmusili do donoszenia groźbą zamordowania syna.
obserwator14:08, 21 lutego 2016
Trudno jest się pogodzić komunistom ich dzieciom że ich czas przeminął, że całe ich zaangażowanie mające na celu wymazać z pamięci ludzi którzy po wojnie nie przyjęli ich systemu poszło na marne. Prawda jednak zawsze zwycięża. Postać Ognia jest tragiczna ale godna naśladowania. On za wolną Ojczyznę zapłacił życiem zony dziecka i swoim, tak samo wysoką cenę ponieśli jego żołnierze - Chwała im Bohaterom Żołnierzom Niezłomnym.
ps. Krzyczą najwięcej ci którzy dla swoich celów materialnych służyli komunistom, donosili za przysłowiowe srebrniki.
strzała13:55, 21 lutego 2016
Teraz może obudzą się Spiszaki i Orawcy tak chętnie głosujący na PIS (zdaje się 92% na ... w Podwilku). No ale to prości ludzie i nie rozumieją, że głosując na PIS glosują de facto na spadkobierców moralnych swoich oprawców.
NSZ-NP13:20, 21 lutego 2016
Stowarzyszenie ONR Podhale ma zaszczyt zaprosić do wzięcia udziału w obchodach 69 rocznicy ostatniej walki i śmierci ?Króla Podhala? dowódcy zgrupowania partyzanckiego Błyskawica majora Józefa Kurasia Ognia.

W niedzielę 21 lutego br. o 17.00 spotykamy się pod pomnikiem Ognia w Zakopanem. Tam kilka słów powie Ks. Jacek Międlar. Tu prośba z jego strony żeby się nauczyć modlitwy NSZ. Po złożeniu wieńców kto będzie chciał to może pojechać na Olczę gdzie o 18.30 Ksiądz Jacek będzie odprawiał Mszę Świętą.
góralka12:59, 21 lutego 2016
Chwała Bohaterom!

Dziękuję panu ministrowi za obecności i docenienie roli jaką odegrał Ogień i jego podkomendni w historii regionu. Dzięki temu rządowi Polska wreszcie staje z kolan. Realizowana jest polityka historyczna narodu. Dziękuję.
Marcin Z.12:56, 21 lutego 2016
Chwała bohaterom!
Skała do @ Waksumdzianin12:56, 21 lutego 2016
Masz słuszność. Dobrze byłoby przypomnieć mniejszości słowackiej na Spiszu, że mieszkają w Polsce. Kolaboracja Słowaków z hitlerowcami nie może być dla nich powodem do dumy, co raczył przypomnieć "Ogień" w trakcie swojej działalności...
góralka12:53, 21 lutego 2016
To ,co się teraz dzieje i co funduje nam nowa władza , normalnie w głowie się nie mieści !!!!!! Stajemy się pośmiewiskiem całego świata !!!! POLSKA krajem ,gzie z morderców robi się bohaterów, a z prawdziwych bohaterów (Wałęsa ) zdrajców narodu....nic dodać ,nic ująć - CIEMNOGROD !!!!!
ppf12:44, 21 lutego 2016
OGIEŃ I INNI dokument TVP Historia jest na yutube
wnuczka zolnierza AK12:41, 21 lutego 2016
jaki rząd tacy bohaterzy
obserwator12:22, 21 lutego 2016
a czy Maciarewicz przyleciał na Podhale wojskowym samolotem? kiedyś tak chciał lecieć bodajże do Brukseli...
Czas na przebaczenie12:20, 21 lutego 2016
95 procent ludności Wakdmunda nie mogła być kolaborantami więc trudno tu mówić o zakłamaniu komunistycznym. Realia wojenne napewno tłumaczą działania partyzantów ale już nie mieszczą się w horyzontach poznawczych większości z nas tak jak nie mieściły się w tamtych czasach normalnej ludności, która martwiła się na codzień o przyziemne sprawy. Spróbujmy nie oceniać jednych i drugich może już czas na wzajemne przebaczenie.
Smerek10:54, 21 lutego 2016
Chawła Bochaterom!
podhalanin10:44, 21 lutego 2016
komendant UB bohaterem !!! brawo !!
firemann10:22, 21 lutego 2016
do vis; Ty się nie podpieraj relacjami kacapskich agentów zwalczających polskich patriotów.
ja10:08, 21 lutego 2016
Chwała bohaterom !!!
Jak widać kilkadziesiąt lat komuny swoje zrobiło i co poniektórzy dalej wierzą w propagandowe, komunistyczne brednie.
Tylman09:51, 21 lutego 2016
Pamiętajcie o zasadzie : najgorszymi historykami są świadkowie historii
Niestety propaganda stalinowska nadal działa.
Musi wymrzeć jeszcze kilka pokoleń potomków bolszewików których rodzice recytowali wiersze typu: "Jakub Berman i Minc Hilary, demokracji dwa filary..."

Cześć i chwała bohaterom
Pamiętamy09:34, 21 lutego 2016
Nie ma waksmundzian bo ich to trochę przerosło.Jaka jest prawda dobrze wiedzą. Wiecie że prawda zawsze zwycięża ,tak będzie i tutaj.
Nowotarżanin09:18, 21 lutego 2016
Raz jeszcze nawołuję do szerszego zapoznania się z osobą Kurasia.
Tutaj wyjaśnię może jedną tylko sprawę. Sprawę wyroku AK.

Po utworzeniu oddziału "Wilk" w 1943r. szybko zarysował się podział na mających poglądy sanacyjne AK-owców i ludzi "Ognia" sprzyjającym PSL-owi. Zmieniali się dowódcy, wzajemna niechęć rosła. Doszło więc do tego, że na czas Świąt Bożego Narodzenia dowódca grupy "Zawisza" rozesłał swoich ludzi do domów, samemu udajać się w miejsce, którego nie wskazał. Obóz pozostawił opiece Kurasia.
Dni mijały, "Zawisza" nie wracał (karygodną rzeczą było ne podanie terminu powrotu ani miejsca pobytu). Sfrustrowani ludzie "Ognia" udali się na zabawę do Ochotnicy.
Pech chciał, że po powrocie do obozu zostali zaatakowani. Ich kwatera została rozbita a oni sami rozproszyli się. Po swoim powrocie "Zawisza" oskarżył "Ognia", że to idąc po jego śladach Niemcy odnaleźli obóz.
Zarzut był fałszywy. Napastnicy tak naprawdę nadeszli od zupełnie innej strony. "Zawisza" tylko czekał na moment, w którym będzie mógł pozbyć się Kurasia. Wydał na niego wyrok śmierci (nie był to oficjalny wyrok wydany przez władze AK!). Majacy czyste sumienie "Ogień" wielokrotnie próbował sprawę wyjasnić. Słał listy do wyższego szczebla, w tym czasie zaś "Zawisza" zastawiał na niego pułapki. Bodaj dwie próby zamachu na Kurasia nie powiodły się: w jednym wypadku udało mu się umknąć, w drugim zdołał przekonać żołnierza, który miał go zabić o braku swojej winy. W obawie o swoje życie opuscił w końcu oddział.
.08:52, 21 lutego 2016
a na zdjęciu nr 6 pani poseł jest już strasznie znudzona
Wielka Polska07:49, 21 lutego 2016
@ Franio
Mądrze powiedziane !!!!!!

Chwała bohaterom
O matko07:31, 21 lutego 2016
Miejscowosc, minister macierewicz (celowo z malej) jak i bohater wszyscy godni siebie :)
obłudzie nie07:30, 21 lutego 2016
na następną rocznice zaprosić ludzi z ochotnicy
AK06:41, 21 lutego 2016
Do vis

Nic dodać nic ująć,rzeczowy i to jest cała prawda o ,,Ogniu"
ludzikUSA02:30, 21 lutego 2016
trzeba posluchac relcji osob starszych wrecz starych ktorzy w tym czasie zyli i widzieli na wlasne occzy islyszeli na wlasne uszy co wyprawial ten bandzior. bandzior bandzior i jeszcze raz bandzior
Danka23:41, 20 lutego 2016
Chwała Bohaterom!
wnuczek23:28, 20 lutego 2016
Do franio i joozek. Tylko Wy piszecie racjonalnie. Po przeczytaniu wielu artykułów o Kurasiu przychodzi mi do głowy pytanie: z czyjego rozkazu działał. Z zeznań świadków wynika że nie działał sam dla siebie. Stopień majora też został mu przydzielony z góry. Słowacy i Romowie nie powinni brać udziału w dyskusji bo ich zdanie wypacza obraz rzeczywistości.
J23:04, 20 lutego 2016
Chwała Bohaterom
lol22:56, 20 lutego 2016
Do Młody Partyzant
A pomyśl, że u sąsiada może być ktoś w Twoim wieku, kogo niewinny dziadek zginął z ręki Kurasia lub nawet Twojego dziadka.
Jeśli nadal jesteś z tego dumny to pomyśl, że mogło być na odwrót i to Twój dziadek niewinnie mógł zginąć.
Jeśli nadal jesteś dumny to masz w głosie siano
vis22:54, 20 lutego 2016
Największy skandal wolnej Polski. Gdzie jest IPN, który statutowo ma badać zbrodnie na narodzie polskim?

Nie zakłamujcie historii. Błagam. Prawda jest zgoła odmienna niż mitologizowanie Korkucia i jemu podobnych historyków IPNu,
którzy wyłącznie manipulują i nie chcą odnosić się do niewygodnych faktów popełnionych morderstw na ludności cywilnej. No chyba, że czegoś nie rozumiem i gwałty, rabunki oraz erotyczne szaleństwo watażki ma być teraz miarą bohaterstwa i niezłomnej walki o Polskę -Bóg, Honor i Ojczyzna. Przecież nic z tych rzeczy nie zostało dochowane. Wszystko raczej sprofanowane.

Łatwiej zatem zamykać członkom rodzin zamordowanych przez samego Ognia lub jego zdziczałą bandę usta prostym stwierdzeniem, że to nieprawda i komunistyczna propaganda.

A przecież to ten sam Kuraś złamał żołnierską przysięgę Armii Krajowej narażając w bezmyślny sposób życie podkomendnych. Ten sam Kuraś zawsze miał skłonności lewicowe od PPRu, Stronnictwa Ludowego, Ludową Straż Bezpieczeństwa, Armię Ludową po NKWD
(kolaboracja z grupą dywersyjną majora Zołotara). W tym właśnie okresie 1944 r., jeszcze bardzo łagodnym, kradzież bydła, koni, owiec, bezprawne nakładanie kontrybucji oraz inne rozboje i szalone pijatyki były na porządku dziennym, o czym niejednokrotnie wspominał dowódca zgrupowania oddziału partyzanckiego Armii Krajowej,
mjr. Adama Stabrawy ps. ?Borowy".

Ten sam Kuraś bez względnego oporu przyjął także nominację na stanowisko komendanta powiatowego Milicji Obywatelskiej w Nowym Targu. Równocześnie z rąk czerwonych, zapewne za pomoc miejscowej placówce NKWD w aresztowaniu i deportacji żołnierzy Armii Krajowej do ZSRR otrzymał szlify majora z rąk samej Zofii Gomółkowej.

Czy wtedy już był bohaterem? Czy działał na rzecz wolności Polski? Może to jakaś specjalna misja była? Ale dlaczego nic tutaj nie ma sensu i logiki działania? Szczególnie w kontekście oferowanej dzisiaj rzeczywistości ...

O jego niezaspokojonych ambicjach świadczy m.in. bezpodstawne używanie stopni oficerskich. Dokument awansowy na stopień majora był sfałszowany. Blankiety awansowe podpisane przez ?Borowego" posiadał Franciszek Zapała żołnierz AK, który został przez ludzi ?Ognia" podstępnie zamordowany, a posiadane przez niego blankiety zrabowane. Na jednym z tych blankietów ?Ogień" wpisał swój awans na majora, na pozostałych blankietach ?awans" otrzymali jego podkomendni.

O bestialstwie po 1945 roku lepiej nie wspominać, gdyż ono tak znacząco pogrąża owe bohaterstwo Kurasia, że żaden historyk, ani politruk Macierewicz nie są w stanie oczyścić Ziemi Podhala i Spisza z niewinnej krwi narodu polskiego!
Ja22:53, 20 lutego 2016
Jaki ogień był każdy wie i tacy sami mu hołd dla oddają
.22:51, 20 lutego 2016
Ogień i jego ludzie to bohaterowie. Rozliczać bandytów i zdrajców Polski
baciok@22:28, 20 lutego 2016
Nie widzę na zdjęciach przedstawicieli Ruchu Narodowego z Podhala.
Chyba że się mylę. Pozdrowienia dla wszystkich narodowców młodszych i starszych.
syn partyzanta22:20, 20 lutego 2016
Dziś trzeba by było takiego człowieka to by zrobił porządek; z tymi Sprawiedliwymi co się tak przedstawiają.
:)22:03, 20 lutego 2016
Ależ miło przeczytać płacz lemingów wielbiących Bolków i innych zdrajców ojczyzny :D
pawełek21:57, 20 lutego 2016
głosujcie na PIS a z bandytów będziecie mieć bohaterów
antywyborca21:52, 20 lutego 2016
Ogień w oczach PIS bohater chociaż opinie rózne i wiele krzywdy zrobił rownież, inny bohater Wałęsa chociaż szanowany na całym świecie to przez PIS opluwany ,troche to dziwne
antyPO21:44, 20 lutego 2016
A gdzie przyszły jaśnie panujący wójt gminy Marcin K. ? A no widzę że obstawia tyły.

Za czasów jego partii PO gdzie budował swoją karierę polityczną takich imprez w Waksmundzie nie było.
Widać było po minie ze planuje jakoś blisko do PiSu podejść.
Już pierwszy krok zrobił z Janem PIERWSZYM - są skurcybyki u Gowina.

Obłuda sięga zenitu. Srebrniki srebrniki i jeszcze raz srebrniki nie ważne czy za rządów PO czy PiS.
franio21:37, 20 lutego 2016
Majora ?Ognia? w łapy UB wydali: Stanisław Byrdak, Antoni Twaróg i Stefania Kruk- wszyscy byli wcześniej związani z Jego oddziałami?
POTRZASK21:36, 20 lutego 2016
Konfidenci z Waksmunda i ich potomkowie co Wy na to?
Psy kolaboranci i późniejsi SBcy szczekają a karawana jedzie dalej !
wieśniocek21:31, 20 lutego 2016
Waksumndzianin dobrze mówisz. Dobrze ze są jeszcze osoby które trzeźwo myślą. Za dwa lata proponuje uroczystości na Orawie...niechyba sobie przypomną z jakim świętym człowiekiem mieli niegdyś do czynienia
nasi wasi21:31, 20 lutego 2016
czym się różni Ogień od Bandery?
joozek21:28, 20 lutego 2016
co się stało z miejscowymi ludźmi, nie można na tych zdjęciach ich się doszukać.
Ze skrajności w skrajność.Jak za Komuny robiono z niego bandytę i oprycha tak teraz robi się z Ognia autorytet ,kreuje się nowe mity.A prawda leży pośrodku, dlatego wszystkim przeszkadza.
Mi osobiście trudno wyrobić sobie jednoznaczną opinię na jego temat,choć przeczytałem prawie wszystkie publikacje na jego temat,rozmawiałem z ogromną liczbą ludzi pamiętających te czasy i dziwią mnie ludzie którzy to potrafią.Czyny wzniosłe i szlachetne przeplatały się z bandyckimi.Zabawa w politykę w owych czasach musiała się tak skończyć.Główne pytanie ,które mi się nasuwa to ile w jego decyzjach było troski o dobro ogółu a ile własnych korzyści, władzy etc.
DDD21:16, 20 lutego 2016
Macierewicz jest za***y !!!
Ludwik21:04, 20 lutego 2016
Obecnie bandyci i mordercy sa dobrymi Polakami i Katolikami? Pogratulowac wzorow do nasladowania !
Młody Partyzant21:04, 20 lutego 2016
Super serce się raduje ze nie zapominaja o naszych bohaterach ,mój dziadek był w partyzatce u majora Kurasa "OGNIA" i jestem z tego bardzo dumny ze walczył za Polske, CHWAŁA BOCHATEROM
franio21:00, 20 lutego 2016
wstydliwa historia kolaboracji na Podhalu, przestaje być tematem tabu, a niechęć wielu rodzin, nawet całych rodów góralskich do ?Ognia?, nie wynika ze strachu i terroru, jaki siał on na Podhalu, ale z palącego do dzisiaj wstydu, jako że żywa jest nadal pamięć o góralach i góralkach, którym za współpracę z Niemcami i przynależność do Goralenvolku wyznaczał ?Ogień? publiczną chłostę wymierzaną wyciorami od karabinów na gołe tyłki zarówno górali jak i góralek. Ból szybko mijał, wstyd i upokorzenie zostało w głowach i pamięci i trwa do dzisiaj, towarzysząc kolejnym pokoleniom, co ułatwia zadanie oszczercom Kurasia i twórcom czarnej na nim legendy oraz pozyskiwaniu kolejnych ?świadków jego bandytyzmu?.
jędrek20:59, 20 lutego 2016
Z relacji moich rodziców to byli bandyci . Wiele zła i krzywdy wyrządzili ludziom.
maria.cyrwus20:52, 20 lutego 2016
Ogien,Ogniem,ale biedna ta''napietnowana i szykanowana''rodzina ,do tego stopnia,ze az popadla w alkoholizm
Marek 19:50, 20 lutego 2016
Chwała Bohaterom!
profesor19:24, 20 lutego 2016
cyrk cyrk i jeszcze raz cyrk !!!! ludzi z Waksmundu prawie nie bylo na tym cyrku ! bo wiedza jaka prawda !!!
LIBERTYN19:24, 20 lutego 2016
Nie mogłem być, nie dali wolnego?!!
Waksmundzianin.18:18, 20 lutego 2016
w przyszłym roku proponuję 70 rocznicę zorganizować w Krempachach lub Nowej Białej.Niech i oni się dowiedzą o naszym bohaterze i jego coraz liczniejszych i młodszych kombatantach.
Wielka Polska17:31, 20 lutego 2016
Chwała bohaterom !!!
WAKSMUNDZIANIN17:13, 20 lutego 2016
MASAKRA /.../

Proszę unikać pisania wielkimi literami. Moderator.
bolek17:10, 20 lutego 2016
Tłumów nie było. Rodzina i świta partyjna Antka.
smog17:07, 20 lutego 2016
a gdzie są fotki z imprezki?
emeryt17:05, 20 lutego 2016
serce sie kraje jak oddają hołd bandziorom ...
dodaj komentarz
regulamin
Komentarze są prywatnymi opiniami czytelników portalu. Podhale24.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Podhale24.pl zastrzega sobie prawo do nie publikowania komentarzy, w szczególności zawierających wulgaryzmy, wzywających do zachowań niezgodnych z prawem, obrażających osoby publiczne i prywatne, obrażających inne narodowości, rasy, religie itd.
Usuwane mogą być również komentarze nie dotyczące danego tematu, bezpośrednio atakujące interlokutorów, zawierające reklamy lub linki do innych stron www, zawierające dane osobowe, teleadresowe i adresy e-mail oraz zawierające uwagi skierowane do redakcji podhale24.pl (dziękujemy za Państwa opinie i uwagi, ale oczekujemy na nie pod adresem redakcja@podhale24.pl).
reklama
kursy walut
boks reklamowy
miejsce na reklamę
reklama
reklama
reklama
reklama
Pod naszym patronatem
Ta strona używa cookies. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies. Więcej informacji znajdziesz w naszej polityce prywatności. Zamknij