Jan Gil: Nasz codzienny, językowy savoir-vivre - podhale24.pl
Jabłonka
Snow
-9°C
Clouds
-9°C
Snow
-11°C
Snow
-10°C
Clouds
-11°C
Clouds
-13°C
Jakość powietrza
Nowy Targ
Zakopane
Rabka-Zdrój
Nowy Targ
Bardzo dobra
PM 10: 8 | 16 %
Zakopane
Bardzo dobra
PM 10: 7 | 14 %
Rabka-Zdrój
Bardzo dobra
PM 10: 9 | 18 %
Kartka z kalendarza
04.12.2025, 12:49 | czytano: 2115

Jan Gil: Nasz codzienny, językowy savoir-vivre

FELIETON. Nigdy nie "tykajmy" w odniesieniu do obcych nam rozmówców, pozostańmy przy formie pan/pani lub "dwojeniu" - zachęca w swoim kolejnym felietonie Jan Gil, emerytowany nauczyciel, były radny Nowego Targu.

zdj. ilustracyjne/ Podhale24
zdj. ilustracyjne/ Podhale24
Bywam czasem na nowotarskim targowisku i wsłuchuję się z ciekawością w dialogi kupców z klientami. Tych z Polski traktują grzecznościowo per pan/pani, ale już do tych ze Słowacji zwracają się w drugiej osobie - ty. Jest to ewidentny przejaw okazywania wyższości wobec naszych południowych sąsiadów przez miejscowych handlarzy." Tykanie"( 2 osoba liczby pojedynczej) jest dość powszechne w kulturze Zachodu, tak w językach Słowian formą grzecznościową było zawsze "dwojenie" (w 2 osoba liczby mnogiej). Ale i ta forma jest w zaniku, przynajmniej w języku polskim, bo już w rosyjskim trzyma się jeszcze mocno. "Dwojenie" na Podhalu jest elementem codziennej kultury, przede wszystkim na wsi, gdzie jeszcze dominuje gwara.

Dwojenie słychać też w mieście, w urzędach i instytucjach publicznych, zwłaszcza w szpitalu, czego osobiście doświadczyłem przebywając na oddziale jako pacjent. Pielęgniarki przygotowując chorych do zabiegów wydają polecenia w formie:" wstańcie", umyjcie się" - ale tylko w odniesieniu do starszych pacjentów. Ma to swoje uzasadnienie, bo forma ta daje poczucie lepszego zaopiekowania, zwłaszcza w odniesieniu, do tych, dla których jest ona częścią ich językowej codzienności. Przekonał się o tym jeden z lekarzy, który zapytał starszą pacjentkę w czasie wizyty na oddziale - Jak się pani czuje? Boli panią co? Speszona takim sposobem zwrócenia się do niej przez lekarza odpowiedziała:" Panie doktorze, jako jo tam pani. Jo z Cichego."

Bywają jednak sytuacje odwrotne. Do gabinetu ginekologicznego w Nowym Targu przychodzi starsza osoba z inteligencko-wielkomiejskim rodowodem. Lekarz spojrzał na nią i rzucił standardowe : Co wam dolega? Odpowiedź pacjentki była błyskawiczna - Ja nie jestem pluralis, ja jestem singularis! Lekarz aż wyprostował się z wrażenia i natychmiast zmienił stylistykę językową rozmowy z pacjentką.

Jaka zatem dobra rada wynika z tych przykładów? Nigdy nie "tykajmy" w odniesieniu do obcych nam rozmówców, pozostańmy przy formie pan/pani lub "dwojeniu."

Tradycyjna kultura grzeczności na co dzień degraduje się najbardziej w środowisku młodzieżowym, w tym w szkole. Winni jesteśmy temu wszyscy - mas media, dom rodzinny i...nauczyciele. Do mnie jako nauczyciela licealnego zwracano się w szkole w zwyczajowej formie profesor (taka była zawsze, od wieków, tradycja zwracania się do nauczyciela szkoły średniej). Tytułowanie zawsze pełniło funkcje wychowawczą - stwarzało niezbędny dystans między uczniem a nauczycielem. Profesor w dawnej szkole nie mógł się spoufalać z uczniami, skracać dystansu - stąd często forma 3 osoby liczby pojedynczej w odnoszeniu się do uczniów: niech :\"Gałkiewicz" podejdzie do tablicy. Dzisiaj w szkołach panuje powszechne "upupianie". Nauczyciele nadużywają zdrobnień imion uczniów, zamiast zwracać się do nich pełnymi imionami. Tytułowanie zanika, zostaje jakaś pani Krysia od angielskiego, czy pan Grześ od historii.

A może to tylko takie moje lamenty pedagogiczne. Wielu procesów kulturowych w tym obszarze i tak się nie da zatrzymać.

Zmieniają się obyczaje, zmieniają się formy języka kolokwialnego, na przykład zalew zdrobnień i spieszczeń w codziennym słownictwie. Formy te niewątpliwie łagodzą nasze obyczaje, obniżają poziom napięć i emocji w naszych codziennych relacjach. Zjawisko to rzadkie w dawnej gwarze podhalańskiej. Górale znali te formy, ale używali ich rzadko - zdrobnienia imion ograniczały się do małych dzieci , osób kalekich lub upośledzonych umysłowo. Wiązało się to z biedą i surowością codziennej egzystencji górali. Warunki życia determinowały charakter mowy. Stąd Maryny, Zośki, Staski; a nie Marysie, Zosie czy Stasie. O matce czy ojcu nie mówiło się mamusia, tatuś - tylko co najwyżej mama, tata. Dzisiaj dziadek Jan to Jaś, babcia Agatka, wujek Bartuś..., istne rodzinne przedszkole.

A może by tak tej dawnej tradycji gwarowej trochę w mowie zachować, choćby z dbałości o powagę i szacunek w naszych codziennych relacjach.

Jan Gil
Reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
komentarze
7
Ciekawe14:54, 6 grudnia 2025
Jest taka scena w filmie "Pora umierać" w reżyserii Doroty Kędzierzawskiej, w którym bohaterka - starsza pani grana przez wybitną aktorkę Panią Danutę Szaflarską na skierowane do niej bezosobowe słowa przez kulturalną inaczej panią doktor "Niech się rozbierze i położy!" odpowiada: "Niech się pocałuje w d**ę!" i wychodzi zamykając drzwi. W dawnej szkole byli Panowie Profesorowie i Panie Profesor, którzy zachowując kulturalny dystans zwracali się do uczniów: "Panie Gałkiewicz/Panno Gałkiewiczówno, proszę do odpowiedzi." Bywali też niestety "profesorzy", którzy "profesorskim" słowom, cyt. "niech :"Gałkiewicz" podejdzie do tablicy" dodawali mocy kręceniem za ucho czy uderzeniem linijki po uczniowskiej dłoni. To ostatnie na pewno sprzyjało "zachowaniu dystansu", wątpliwe jednak czy dobrze wpływało na poziom napięcia emocjonalnego ucznia, a i na poziom jego szacunku do nauczyciela - z całą pewnością zwiększało poziom lęku, stresu i uprzedzeń do szkoły. A te i inne emocje, które co jest naukowo dowiedzione - są pierwotną, naturalną cechą żywych stworzeń (pan felietonista również najpierw doświadczał emocji, zanim zaczął się sprawnie posługiwać językiem), potrafiły i potrafią wpływać na całe życie człowieka. Pani czy Pan Profesor, którzy najpierw są Ludźmi przez duże "L" to doskonale rozumieją, a czy pan felietonista również?
18
mn10:27, 5 grudnia 2025
Bardzo dobrze, że uczniowie skracają dystans z nauczycielami szkół średnich (nie profesorami!). Przecież to było maksymalne przegięcie, że do nauczyciela, który dopiero skończył studia musiało mówić się per panie profesorze. Katastrofa!
0
Uczennica21:11, 4 grudnia 2025
Racja. Ale doczepię się. Mieszkańcy Orawy do dzisiaj mówią pięknie o matce mamusia a o ojcu tatuś. Na Podhalu godo sie na Wy. Ale Mamo juz przestońcie. Tato wypijcie to mleko itd,itp. Dawniej było ładniej. Nie tylko w mowie Panie profesorze.
14
Jan Gil18:32, 4 grudnia 2025
Do Józek
Drogi Panie! Handlarz to sprzedawca zajmujący się drobnym handlem. Słowo absolutnie nie obrażliwe! Natomiast handlowiec to już ten , który prowadzi sprzedaż na dużą skalę (patrz słownik języka polskiego).
Pozdrawiam! Jan Gil
Reklama
5
staszek16:01, 4 grudnia 2025
Naukę w liceum zakończyłem rok po prof.Gilu (w tamtych czasach często używało się określenia "gimnazjum").Gdy korytarzem przechodził dyr.Żygadło ze strachu przestawaliśmy oddychać - taka była dyscyplina. Ostatnio wnuczka uczennica klasy maturalnej powiedziała, iż obecnie nie używają słowa profesor w odniesieniu do nauczyciela - byłem w szoku! Teraz na ulicy jak też w telewizji słyszę jak osoby mówią: nazywam się Baśka zamiast mam na imię Baśka. Gdzie te czasy prof.Skodowej czy też prof.Bogacza!
3
Józek14:27, 4 grudnia 2025
"do tych ze Słowacji zwracają się w drugiej osobie - ty. Jest to ewidentny przejaw okazywania wyższości wobec naszych południowych sąsiadów przez miejscowych handlarzy"

Czy używanie słowa "handlarze" wobec sprzedawców na bazarze nie jest przejawem okazywania wyższości? Typowe dla polskiego niedo-inteligenta: do swoich z pogardą, ale obcemu w pas się kłaniać.
2
ZED13:56, 4 grudnia 2025
Ale pan/pani może być prześmiewcze: pan prezydent, pan steskal, pani lekkich obyczajów. Tytuł ma znaczenie tylko wtedy, kiedy odnosi się do osoby, która na niego zasłużyła
1
Mówię jak jest13:50, 4 grudnia 2025
Ciekawy artykuł dotyczący kultury wzajemnych relacji. W tym miejscu chciałbym zwrócić uwagę na pewien bardzo arogancki zwyczaj szerzący się nie tylko wśród młodzieży, ale i niektórych dorosłych. Chodzi o nadużywanie słowa WITAM. Mało kto się chyba nad tym zastanawia i używa go zamiennie z "dzień dobry". Tymczasem tak nie wolno. Witam, może powiedzieć gospodarz do przybywających gości, dyrektor do swoich podwładnych, czy Pani redaktor w studiu. Ale nigdy przybywający do kogoś. Mówiąc WITAM wyraża się pewną wyższość nad drugą osobą.Przystoi to gospodarzowi, czy dyrektorowi , ale nie przychodzącemu do kogoś,czy też witającemu druga osobę na ulicy. Warto o tym pamiętać jeśli ktoś się uważa za osobę kulturalną i nie chce wyjść w oczach innych za prostaka. Bardzo dobitnie ujęła cały problem nasza noblistka W.Szymborska, która w jednym z wywiadów powiedziała, że jeśli ktoś pisze do niej maila zaczynając od słowa WITAM to po prostu na niego nie odpisuje. I miała oczywiście rację.
dodaj komentarz

Komentarze są prywatnymi opiniami czytelników portalu. Podhale24.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Podhale24.pl zastrzega sobie prawo do nie publikowania komentarzy, w szczególności zawierających wulgaryzmy, wzywających do zachowań niezgodnych z prawem, obrażających osoby publiczne i prywatne, obrażających inne narodowości, rasy, religie itd. Usuwane mogą być również komentarze nie dotyczące danego tematu, bezpośrednio atakujące interlokutorów, zawierające reklamy lub linki do innych stron www, zawierające dane osobowe, teleadresowe i adresy e-mail oraz zawierające uwagi skierowane do redakcji podhale24.pl (dziękujemy za Państwa opinie i uwagi, ale oczekujemy na nie pod adresem redakcja@podhale24.pl).

reklama
reklama
Co, gdzie, kiedy
Nie przegap!
16
01.2026
Nie przegap!
17
01.2026
reklama
Pod naszym patronatem
Zobacz wersję mobilną podhale24.pl
Skontaktuj się z nami
Adres korespondencyjny Podhale24.pl
ul. Krzywa 9
34-400 Nowy Targ
Aplikacja mobilna
Obserwuj nas
styczeń
12
Poniedziałek
Imieniny:Arkadiusza, Czesławy, Grety
Kliknij po więcej