- Nagle poczułam, że coś mi się zwaliło na głowę. Przewróciłam się, gdy chwyciłam za głowę, ta cała była we krwi. Dobrze, że lekarze z przychodni obok przybiegli szybko i mnie ratowali. Gdybym wcześniej nie zrobiła tych dwóch kroków w bok, to by mnie zabiło, to przecież ciężkie żelazo. A tak, uderzył mnie klosz, który rozbił się na mnie. Jeszcze miesiąc później wyciągnęłam z głowy kawałek plastiku, bo się nie chciało goić - wspominała pani Krystyna w rozmowie z Podhale24.
O sprawie pisaliśmy w artykule Po wypadku latarni na ul. Krzywej otrzymała od burmistrza kwiaty i kosz słodyczy. Za zęby musiała zapłacić sama
Nadszarpnięty wizerunek
Sprawa wydawała się oczywista - wina jest, latarnia nie powinna była spaść, za uszczerbek na zdrowiu i leczenie należy się stosowne odszkodowanie. Blisko miesiąc po wypadku, gdy pani Krystyna doszła do siebie, udała się na spotkanie z burmistrzem. Została przeproszona, otrzymała bukiet kwiatów i kosz upominkowy. I... to wszystko.
Wówczas nie usłyszała żadnych konkretów, jeśli chodzi o odszkodowanie, poza tym, że sprawę prowadzi ubezpieczyciel. Prawniczka, z którą przyszła na spotkanie z burmistrzem zaproponowała ugodę, by Miasto wypłaciło stosowne odszkodowanie, a potem dochodziło zwrotu od ubezpieczyciela.
A ponieważ w grę wchodził nie tylko uszczerbek na zdrowiu nowotarżanki, ale także nadszarpnięty wizerunek miasta - w końcu udało się dojść do porozumienia.
Będziemy się domagać...
Jeszcze w ubiegłym roku, 29 grudnia, miasto wypłaciło kwotę, która zadowoliła poszkodowaną. Złożyły się na nią trzy strony - najmniejszą część wypłacił ubezpieczyciel, resztę po połowie wzięli na siebie Urząd Miasta i firma montująca latarnie.
Burmistrz Grzegorz Watycha przekonuje, że Miasto będzie się jeszcze domagać od ubezpieczyciela większej kwoty niż to, co dotychczas wypłacił.
- Liczyliśmy, że ubezpieczyciel inaczej się zachowa. Dobrze, że wykonawca poczuwał się do odpowiedzialności. Chcieliśmy sprawę zakończyć jeszcze w starym roku i to się udało - podsumowuje burmistrz.
Wymiana latarni i poszukiwanie wandala
Pokłosiem sprawy była stopniowa wymiana najbardziej skorodowanych latarni w Nowym Targu. Jak przekonuje burmistrz, ze względu na długi czas oczekiwania na dostawę nowych słupów - kontynuacja akcji przypadnie na ten rok.
Głośna była także inna sprawa przewróconej latarni w Nowym Targu. Tym razem jednak chodzi o celowe działanie. Wandal, który złamał latarnię na bulwarach nad Czarnym Dunajca wciąż jednak nie został zatrzymany. Mimo obiecanej przez burmistrza nagrody 2 tys. zł nikt nie wskazał sprawcy. Sprawę prowadzi policja.
fi/





























Więc zapłacili podatnicy.