Poniedziałek, 27 września 2021, Imieniny: Damiana, Amadeusza, Mirabelli
Szczawnica i okolice
Clouds
15°
Wiatr: 1.512 km/h Wilgotność: 90 %
Clouds
15°
Wiatr: 1.728 km/h Wilgotność: 85 %
Clear
13°
Wiatr: 2.844 km/h Wilgotność: 80 %
Clear
14°
Wiatr: 2.628 km/h Wilgotność: 80 %
Clouds
14°
Wiatr: 3.564 km/h Wilgotność: 91 %
Clouds
15°
Wiatr: 1.62 km/h Wilgotność: 90 %
06.05.2021, 19:00 | czytano: 5723

Rowerzyści z Raby Wyżnej dojechali na Hel

Fot. Archiwum prywatne

- Zrobiliśmy to! Przejechaliśmy 828,5 km w 5 dni! Spełniliśmy nasze marzenie i pomogliśmy nagłośnić zbiórkę dla Arturka. Czyż to nie piękne, kiedy każdy jest wygrany? - ogłosili rowerzyści z Raby Wyżnej, którzy w Majówkę wyruszyli z Gubałówki w charytatywną podróż przez Polskę na Hel.

Młodzi pasjonaci ruszyli, żeby zbierać pieniądze i promować akcję pomocy dla 2-letniego Arturka Porębskiego. Chłopiec cierpi na dziecięce porażenie mózgowe, zespół Westa. Szansą dla niego są diagnostyka w Niemczech, leczenie i rehabilitacja. Rowerzyści z Raby Wyżej chcą pomóc rodzicom w trudnej sytuacji, w jakiej są, wspierając w zbiórce pieniędzy dla ich dziecka.

Jak wyglądała podróż? Niech lepiej opowiedzą sami:

Pomysł💡 narodził się spontaniczne luty/marzec nawet ciężko mi wskazać dokładną datę. Dawid rzucił hasło, żeby w majówkę przejechać się na rowerach nad morze i w sumie bardzo się nam spodobał ten pomysł. Po paru dniach wyliczyliśmy koszty, przegadaliśmy jak to widzimy i w sumie to tyle. Bo wiedzieliśmy, że chcemy to zrobić więc czekaliśmy do majówki. 🙋

Mamy kwiecień, któregoś dnia moją ciocia przychodzi do mojej mamy na kawę ☕ rzuca hasło, że może by ktoś nas zasponsorował bo pewnie koszty takiej wyprawy są niemałe. Więc ponownie zgadujemy się z chłopakami i śmiejemy się, że w sumie czemu nie spróbować co nam szkodzi. Przecież najwyżej nam odmówią i tyle. Początkowo w ogóle nie myśleliśmy, że ktoś może chcieć nas sponsorować. Jest po świętach wielkanocnych. Ja wraz z pomocą mamy piszę oficjalne pismo do Gminy Raba Wyżna, Dawid idzie do swojego przełożonego w Blachotrapezie, a Patryk zwraca się do OVB.... i tak machania sponsoringu zaczyna się rozpędząć 😮

W moim założeniu była myśl, że jeśli chce się pozyskać 2 sponsorów trzeba się zwrócić do 8. Tak też robimy, ale ku naszemu zaskoczeniu nikt nam nie odmawia. 😍 Każdy chce wspomóc naszą wyprawę! To było coś niesamowitego. I całe szczęście bo szacowane początkowe koszty ni jak się miały do tych realnych... 💸

Nagle w tym wszystkim Patryk mówi, żeby naszą wyprawę połączyć z akcją charytatywną, może uda się komuś pomóc. I całe szczęście, że postawił na swoim i zrobiliśmy to! 💚

Zaczyna się kontakt z mediami. Dzwonię do podhale24, które jest bardzo zainteresowane naszą wyprawą i promocją zbiórki dla Arturka, jesteśmy mega szczęśliwi. W tym wszystkim jednak mamy telefon za telefonem, bo dzwonią sponsorzy, gazety, ludzie którzy chcą nam pomóc i przekazują swoje pomysłu. Jest tego mnóstwo, naprawdę mnóstwo. A gdzie w tym wszystkim planowanie trasy? Rezerwowanie noclegów? Jest ogrom załatwień 🤔

Jak powiedziałem, machina sama się rozpędziła i mamy telefony📞 z miejsc do których się nawet nie zwracaliśmy. Żartowaliśmy, że sponsorzy zaczęli nas już sami szukać i tak też dwa dni przed wyjazdem się stało, że dołączyła jeszcze dwójka sponsorów. No dobra, ale już skończmy z tym pisaniem o przygotowaniach.

Odpowiem tylko na szybko na jedno z pojawiających się pytań:
- Czy dużo trenowaliśmy do tego wyjazdu❓
- Trenowaliśmy, ale #bezprzesady. 🚴


Wyprawa START: ruszyliśmy z Gubałówki, na starcie znowu coś niesamowitego. Dziennikarze, telewizja, zdjęcia, wywiady... przecież my zwyczajnie chcieliśmy się przejechać na rowerach nad morze 😂

Dzień 1⃣: przez 40 km jedziemy prawie cały czas z górki, pogoda jest piękna więc gładko dojeżdżamy do naszego pierwszego celu czyli Krakowa. Jedziemy spokojnie bez grzania bo wiemy, że czeka nas jeszcze sporo dni w siodełku. Po drodze Dawid ma małe problemy z przerzutkami na szczęści szybko zjawia się Wojtek i Karolina i tak w Skomielnej Białej mamy pierwszy serwis (50 km do Startu). Później już bez przeszkód dojeżdżamy do Krakowa. 113 km za nami 😎

Dzień 2⃣: od rana za oknem deszcz. Założenie było takie, żeby wyjechać o 8:00 wyjeżdżamy o 9:00. Na szczęście mieliśmy okazje jeździć już kiedyś w sporym deszczu na kolarce więc wiemy mniej więcej co nas czeka za parę godzin.... Niby wiemy, ale robimy kolejny dzień z rzędu życiówkę bo aż 200 km. W deszczu, zimnie z ogromnym oporem wiatru. Pierwsza trudność pojawia się koło 12:00 bo zaczynamy być głodni, ale po drodze nie ma żadnej stacji, żeby zjeść coś na ciepło. Jedziemy cały czas małymi miejscowościami. Na szczęście na ratunek pojawia się nasz Safety Car czyli Bartek i Wiktor. Przywożą nam Hot Dogi🌭 + kawę. Dodam tylko, że średnio co godzinę zjadamy batona bo jadąc na kolarce spalamy też sporo kalorii więc musimy naprawdę sporo jeść. Dziennie paliliśmy między 4000 kcal a 6000 kcal. Tak więc zapotrzebowanie energetyczne jest naprawdę duże. Szybko więc nas łapie głód. Mówi się nawet, że robiąc długie dystanse powinno się jeść zanim jeszcze czujesz głód bo trawienie trochę trwa. No, ale dobra wróćmy do tego co się dzieje kiedy zjedliśmy drugie śniadanie (hot dog i kawa, o którym napisałem już). Po takim ładunku kalorycznym jedziemy dalej. Po godzinie trochę błądzimy bo nawigacją wyrzuca nas na środek pola, nie ma tam nawet polnej drogi, a co dopiero asfaltu. No ale jak to Dawid powiedział, jakby ktoś pytał tamtędy też można dojechać nad morze 😂 Przekraczamy setkę, warunki są ciężkie, morale słabną. Zaczyna się próba charakterów, na tamten moment łatwo było zrezygnować. Moment kiedy jest zimno, od 5 godzin nic nie robisz poza jazdą na rowerze, jesteś zmęczony, jesteś cały mokry, wieje wiatr itd... naprawdę jest ciężki bo przed nami jeszcze 100 km. Wspólnie się motywujemy i jedziemy. Kolejny kryzys pojawia się za 50 km bo znowu dopada nas mega głód i wtedy nagle pośrodku niczego, no dobra nie niczego, ale naprawdę bardzo małej miejscowości bo nawet sklepu spożywczego nie widziałem. BUDKA Z KEBABEM! 🌯haha rozumiecie? 😆 Kebab w takim miejscu. Szczerze? Kebab do najlepszych nie należał, ale na tamten moment to najlepsze co nas spotkało tego dnia. Tak więc kebab nas ładuje i tym samym dojeżdżamy w okolice Piotrkowa Trybunalskiego gdzie udzielamy, szybkiego wywiadu do lokalnego radia. Przejeżdżając tym samym ponad 200 km i ustanawiając kolejny życiowy rekord 🚴

Dzień 3⃣: chyba określiłbym go słowem serwis, serwis i jeszcze raz serwis. Bo tego dnia wymieniliśmy aż 4 dętki. I tutaj wielkie docenienie właśnie Wiktora i Bartka, bo to oni nad nami czuwali i kiedy tylko się coś działo zjawiali się i naprawiali wszystko tak szybko jak pit-stop w formule 1 😄 Czy są tego dnia kryzysy? No są bo pogoda znowu nie dopisuje. Dawid ma problemy ze stopami bo mu cierpną od zimna, ja mam mega ciężkie nogi i po 60 km pytam czy jeszcze daleko. Na szczęście Patryk podnosi nasze morale bo szybkim hasłem nas motywuje do dalszej jazdy 💪 Dzień kończymy we Włocławku robiąc 174 km. 🌧

Dzień 4⃣: Morale od rana są dobre bo w końcu widzimy za oknem słońce. Trochę było to mylne bo potem dwa razy nas dopadł grad. Nieźle nas obiło, ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. Nie zatrzymuje się i jedziemy cały czas. Tempo jest naprawdę szybkie. Wiatr wieje nam w plecy i mimo obolałych nóg jedziemy nawet 38 km/h przez dwie godziny. Kilometry lecą jak szalone. Meldujemy się w okolicach Tczewa robiąc 200 km 😇

Dzień 5⃣: z jednej strony radość bo zbliżamy się do mety, ale trochę też smutek bo powoli nasza przygoda się kończy. Robimy szybkie 40 km do Gdańska. Potem przeprawa, przez trójmiasto. Dużo świateł, jeździmy chodnikami więc tempo jest słabe. Pomyślałem, nawet, że całe szczęście, że obeszło się bez żadnej gleby... i chyba wykrakałem bo po chwili Patryk zalicza ładne lądowanie. Pokrzywiona kierownica, koła. Na szczęście Patryk jest cały. Nasz safety car zjawia się w pare minut i szybko działają, żeby to naprawić. Wymieniają koła, dętki, przekręcają klamki od hamulców itd. Do tego są nerwy, lekka kłótnia, czyja to wina... chyba emocje finiszu wiszą w powietrzu. Po chwili ochłonięcia jedziemy dalej. Nastroje szybko wracają bo wjeżdżamy na Półwysep Helski. Urząd miasta Hel wiedział od paru dni o naszym przyjeździe i szhykował dla nas fete. 5 km od mety eskortuje nas straż pożarna i policja na sygnałach? Czujecie? My chcieliśmy się zwyczajnie przejechać na rowerach, a tutaj taka eskorta. Wspaniała chwila 😍 Dalej to tylko szczęście, śmiech, zdjęcia i okrzyki radości.

😊



Na koniec chciałbym razem z chłopakami podziękować wszystkim, którzy wsparli naszą wyprawę:

1) Gmina Raba Wyżna - dziękujemy za wsparcie naszej wyprawy, a także za Wasze zainteresowanie zbiórką i wpłatę na konto Arturka.
2) Blachotrapez - dziękujemy za wsparcie, wyposażenie nas w stroje, a szczególnie kurtki przeciwdeszczowe. Bardzo się nam przydały.
3) Bank Spółdzielczy w Rabie Wyżnej - dziękujemy za wsparcie naszej wyprawy i promocje zbiórki.
4) Metazet - dziękujemy za wsparcie dzięki wam wygodnie mogliśmy spać w paru noclegach.
5) Centrum Rozwoju i Psychologii Weronika Potaczek@Centrum Rozwoju i Psychologii Weronika Potaczek - dziękujemy za wsparcie i za gest wpłaty na konto Arturka.
6) Zięba - Trans Rent A Car - dziękujemy za udostępnienie nam busa. Dzięki Wam mogliśmy swobodnie podróżować po Polsce i wrócić szczęśliwie domu.
7) Rapacz Market - dziękujemy za zakupy. Szczególnie przydały się napoje, których wypijaliśmy naprawdę sporo na rowerze.
8) OVB Polska- dziękujemy za wasz gest i wpłatę na konto Arturka czyli pomoc mierzoną w kilometrach.
9) Podhale24.pl - dziękujemy za promowanie naszej akcji i zbiórki. Dzięki wam mogliśmy zwiększyć grono odbiorców naszej wyprawy.
10) SOFI Raba Wyżna - dziękujemy za wsparcie naszej wyprane i wzbogacenie naszej garderoby.
11) Apteka ZEB w Rabie Wyżnej - dziękujemy za wyposażenie nas w apteczkę i witaminy przydały się.
10) Fitnessland Rabka-Zdrój - dziękujemy za batony i picie.
11) Magdalena Łukaszka - dziękujemy, że pomogłaś nam znaleźć Arturka. Twój udział w zbiórce był naprawdę duży!
12) Robert Pyka - dziękujemy za Twoje zaangażowanie. Szczególnie za planowanie tras, dzięki Tobie mogliśmy jeździć tylko po szybkim asfalcie.
13) BP Raba Wyżna - dzięki za zatankowanie naszego busa i wsparcie naszej wyprawy.
14) Miasto Hel - dziękujemy za tak ciepłe powitanie i poczęstunek. Przywitaliście nas pięknie! Zapraszamy w góry :)

Dziękujemy każdemu z Was! Tak naprawdę ta lista powinna być dużo dłuższa. Bo każde Wasze miłe słowo, wasza reakcja na naszą wyprawę, każde udostępnienie zbiórki, każda wpłata ... jesteśmy bardzo wdzięczni. To dzięki Wam odnieśliśmy sukces i spełniliśmy nasze marzenie! 🤩

oprac. r/






Wyprawa możliwa była dzięki wsparciu darczyńców:

najnowsze informacje
komentarze
Brawo15:28, 7 maja 2021
Brawo. Szacunek.
Eda14:05, 7 maja 2021
SUPER AKCJA!!!! Brawo dla Was Panowie:))) Oby jak najwięcej pieniązków udało sie uzbierać.
fAnka Arturka22:28, 6 maja 2021
Brawo Chłopaki ????Jesteśmy z Was dumni oby udało się uzbierać potrzebne pieniądze dla Arturka ????
dodaj komentarz
regulamin
Komentarze są prywatnymi opiniami czytelników portalu. Podhale24.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Podhale24.pl zastrzega sobie prawo do nie publikowania komentarzy, w szczególności zawierających wulgaryzmy, wzywających do zachowań niezgodnych z prawem, obrażających osoby publiczne i prywatne, obrażających inne narodowości, rasy, religie itd.
Usuwane mogą być również komentarze nie dotyczące danego tematu, bezpośrednio atakujące interlokutorów, zawierające reklamy lub linki do innych stron www, zawierające dane osobowe, teleadresowe i adresy e-mail oraz zawierające uwagi skierowane do redakcji podhale24.pl (dziękujemy za Państwa opinie i uwagi, ale oczekujemy na nie pod adresem redakcja@podhale24.pl).
reklama
kursy walut
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
Pod naszym patronatem
Skontaktuj się z nami
Adres korespondencyjny Podhale24.pl
ul. Krzywa 9
34-400 Nowy Targ
Obserwuj nas
Ta strona używa cookies. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies. Więcej informacji znajdziesz w naszej polityce prywatności. Zamknij