Andrzej Bargiel o wyprawie na Mount Everest: Byłem przekonany, że się uda - podhale24.pl
Niedziela, 05 lutego
Imieniny: Agaty, Adelajdy, Justyniana
Czarny Dunajec
Snow
-8°
Wiatr: 3.924 km/h Wilgotność: 89 %
Snow
-8°
Wiatr: 3.708 km/h Wilgotność: 91 %
Snow
-7°
Wiatr: 5.148 km/h Wilgotność: 89 %
Clouds
-7°
Wiatr: 4.716 km/h Wilgotność: 98 %
Snow
-5°
Wiatr: 10.08 km/h Wilgotność: 96 %
Snow
-9°
Wiatr: 7.236 km/h Wilgotność: 89 %
Jakość powietrza
26 %
Nowy Targ
4 %
Zakopane
8 %
Rabka-Zdrój
Nowy Targ
Bardzo dobra
PM 10: 13 | 26 %
Zakopane
Bardzo dobra
PM 10: 2 | 4 %
Rabka-Zdrój
Bardzo dobra
PM 10: 4 | 8 %
23.10.2022, 14:12 | czytano: 2276

Andrzej Bargiel o wyprawie na Mount Everest: Byłem przekonany, że się uda

"Jestem w Zakopanem, jest piękna pogoda, jesień, co mnie bardzo cieszy. Biegam sobie z pieskiem. Jest przyjemnie. Zawsze dobrze jest wrócić do domu" - mówi Andrzej Bargiel. Rozmowę ze skialpinistą, który wrócił wraz z ekipą z Himalajów przeprowadził Krystian Walczak.

zdj. Bartek Pawlikowski/ FB Andrzej Bargiel
zdj. Bartek Pawlikowski/ FB Andrzej Bargiel
We wrześniu Andrzej Bargiel działał w Himalajach. Jego celem był pierwszy zjazd na nartach z Mt. Everestu (8848 m n.p.m.) bez korzystania z dodatkowego tlenu z butli. Od samego początku wyprawę prześladowały problemy z nieprzewidywalną pogodą. Mimo to udało się wykonać cały plan aklimatyzacji i przygotowań, aby we właściwym oknie pogodowym móc ruszyć w stronę wierzchołka. Jednak prognozy zawiodły. Silny wiatr zmusił Andrzeja i jego kompanów do odwrotu. To już drugi raz, kiedy z wyprawy na Everest wrócił bez sukcesu. Jednak to niepowodzenie skialpinista bierze na spokojnie.


Jak idzie regeneracja?

- Dobrze! Po powrocie jak zwykle miałem trochę obowiązków, ale już się odgrzebałem. Jestem w Zakopanem, jest piękna pogoda, jesień, co mnie bardzo cieszy. Biegam sobie z pieskiem. (śmiech) Jest przyjemnie. Zawsze dobrze jest wrócić do domu.

Dokończ zdanie. Jak nie serak, to… ?

- (śmiech) … wiatr. Mieliśmy trudną pogodę w tym sezonie. Generalnie na wszystkich ośmiotysięcznikach była masakra. To był niekończący się monsun. Nawet jak wyjeżdżaliśmy, to w dolinach dało się odczuć jego skutki. Generował opady i duże zagrożenie lawinowe. To były takie chwile, kiedy dochodzisz do granicy pomiędzy odwagą i szaleństwem. Czułem, że to za dużo, że te warunki są zbyt niebezpieczne.

Ale nie można przecież mówić o prześladującym cię pechu. Ze wszystkich wypraw, na których byłeś, to chyba tylko Everest dwa razy spłatał ci figla. Statystycznie i tak masz niezłą skuteczność.

- (śmiech) Żeby zjechać z Everestu musisz jechać tam jesienią, kiedy warunki są trudniejsze. Ale jest też coś w tym monsunie. Przez ocieplenie klimatu sezonowość jest zaburzona. Najlepsze okna pogodowe się zmieniają i przesuwają. Monsun teraz to jest coś niespotykanego, co nie powinno się wydarzyć w normalnym układzie. Wszystko było trudniejsze. Rano było słońce, a w południe przychodziły opady. To było powtarzalne. Zaaklimatyzowaliśmy się, cisnęliśmy do góry, forsowaliśmy drogę i zakładałem, że skoro tak się staramy i walczymy, to pomimo tego, że warunki są trudne, skoro jest progres, to na koniec przyjdzie taki moment, że pogoda się poprawi. Niestety wzmógł się wiatr i zrobiło się jeszcze gorzej. Nie poskładało się.


/.../
Czy twoim zdaniem przejazd tamtędy w ogóle byłby możliwy? Czy ktokolwiek, kiedykolwiek mógłby powtórzyć drogę Karnicara? (dop. Davo Karnicar zjechał w 2000 roku wspomagając się tlenem)

- Minęło już 22 lata i ten lodowiec jest już zupełnie inny. Myślę, że na siłę można to jakoś zrobić, ale ryzyko jest bardzo duże i nie wiem, czy to jeszcze narciarstwo. (śmiech) To byłoby coś „na zaliczenie”. Są takie dwa momenty – przynajmniej w tym sezonie takie były – że musisz podejść na nartach. To nie jest naturalny ciąg zjazdu. Musisz wchodzić do szczelin i wychodzić z nich z powrotem. No i jedziesz pod ramieniem Everestu, gdzie nieustannie się sypie. Miałem nawet stworzony plan, w jakich godzinach mogę się tam znaleźć, ale na koniec jak tam podchodziliśmy mój model się zepsuł. O godzinie, o której lawina nie powinna spaść, spadła dość potężna. Wtedy chłopaki też dostali podmuchem, który ich mocno przestraszył. To pokazuje, jak te warunki są nieprzewidywalne.

Wrócisz tam?

- Zobaczymy. Na razie jest za wcześnie. Musimy odpocząć i troszeczkę się zdystansować. Jest też mnóstwo innych fantastycznych miejsc i rzeczy, które chciałbym zrobić. Warto też czasem trochę bardziej poeksplorować. Może kiedyś wrócę, ale myślę, że tak od razu to chyba za wcześnie.

Cała rozmowa na stronie Redbull.com


opr.s/ zdj. z profilu Andrzej Bargiel/FB
Reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
Zobacz także
komentarze
z Podhala17:02, 24 października 2022
Tu więcej reklam niż sportu, wyczynu, czegokolwiek. Byle hajs się zgadzał.
Janosik07:25, 24 października 2022
Cóż z tego, że się nie udało. Nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić go. Ważne, aby sponsor był i świat stoi otworem.
dodaj komentarz

Komentarze są prywatnymi opiniami czytelników portalu. Podhale24.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Podhale24.pl zastrzega sobie prawo do nie publikowania komentarzy, w szczególności zawierających wulgaryzmy, wzywających do zachowań niezgodnych z prawem, obrażających osoby publiczne i prywatne, obrażających inne narodowości, rasy, religie itd. Usuwane mogą być również komentarze nie dotyczące danego tematu, bezpośrednio atakujące interlokutorów, zawierające reklamy lub linki do innych stron www, zawierające dane osobowe, teleadresowe i adresy e-mail oraz zawierające uwagi skierowane do redakcji podhale24.pl (dziękujemy za Państwa opinie i uwagi, ale oczekujemy na nie pod adresem redakcja@podhale24.pl).

reklama
reklama
Pod naszym patronatem
Zobacz wersję mobilną podhale24.pl
Skontaktuj się z nami
Adres korespondencyjny Podhale24.pl
ul. Krzywa 9
34-400 Nowy Targ
Obserwuj nas